Kto tak naprawdę upolitycznia dożynki?

Dożynki – obchodzone każdego roku na zakończenie zbiorów święto radości z owoców pracy rolników – już za nami, mieszkańcami gminy Konstancin-Jeziorna. W tym roku gospodarzem wydarzenia było sołectwo Czernidła. Jak zawsze, święto plonów obfitowało w zabawę i zasłużony relaks rolników po udanych żniwach.

W tym roku na uroczystościach miałem zaszczyt, dzięki uprzejmości Księdza Proboszcza, odczytać zebranym list Ministra Mariusza Błaszczaka, naszego Posła a zarazem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. W liście Minister, m. in. dziękował mieszkańcom wsi za ich przywiązanie do wartości oraz życzył rolnikom pomyślności i satysfakcji z ciężkiej pracy. Po odczytaniu listu rozległy się gromkie brawa, zaś w bezpośrednich rozmowach wielu mieszkańców prosiło o przekazanie Ministrowi podziękowań za pamięć o Czernidłach i naszej gminie. Rolnicy z innych sołectw prosili, aby w przyszłości, gdy ich sołectwa będą gospodarzami kolejnych dożynek, Minister także zwrócił się do nich z podobnym listem.
Piszę o tym dlatego, że na skutek postawy Burmistrza Gminy, który usiłował „sprywatyzować” dożynki na użytek swojego środowiska politycznego, do odczytania listu nieomal nie doszło. Po uprzednim zgłoszeniu zamiaru odczytania listu Ministra na dożynkach, 9 sierpnia otrzymałem pismo z Urzędu Gminy Konstancin-Jeziorna, w którym wprost mi tego odmówiono.
Burmistrz w odpowiedzi zasłaniał się „apolitycznością dożynek”, informował także, iż ewentualne odczytywanie listów od „zaproszonych gości” może zostać dokonane przez osobę prowadzącą imprezę.
Oznacza to, że Burmistrz za naruszenie „apolityczności” uważa złożenie rolnikom życzeń z okazji dożynek przez przedstawiciela polskiego rządu bądź aktywną obecność na imprezie mojej osoby, czyli wiceprzewodniczącego Rady Powiatu. Natomiast w jego opinii apolityczności nie naruszają widocznie obecność i publiczne wypowiedzi na dożynkach osób związanych ze środowiskiem, z poparciem którego został Burmistrzem, czyli Platformy Obywatelskiej.
Do tego dochodzi wypowiedź Burmistrza Kazimierza Jańczuka dla „Kuriera Południowego”, w której tłumaczył się ze skandalu twierdzeniem, że „z reguły na dożynkach listy czyta spiker”. W tym miejscu chętnie wyprowadzę Burmistrza z błędu – na wszelkich uroczystościach listy w imieniu ministrów rządu czytają delegowani przez nich przedstawiciele, reprezentujący ich na wydarzeniu. Burmistrz nie ma prawa decydować o tym, kto będzie reprezentował Ministra na uroczystościach. Minister ma święte prawo wyznaczyć do tego osobę, którą uważa za właściwą i godną zaufania – w końcu mowa o jego przedstawicielu.
Zachowanie Burmistrza to nie tylko widoczne gołym okiem stosowanie podwójnych standardów. To właśnie postawa włodarza gminy, a nie moja czy Ministra, stanowi upolitycznianie tego pięknego święta. Mieliśmy do czynienia z próbą zmonopolizowania dożynek dla ludzi związanych z Platformą Obywatelską poprzez niedopuszczenie do odczytania listu przez osobę Burmistrzowi politycznie nie odpowiadającą.
Dożynki nie są czyimś prywatnym festynem, tylko świętem rolników. Minister, jako przedstawiciel rządu i Poseł wybrany przez mieszkańców, ma prawo zwrócić się do nich z tej okazji z publicznymi życzeniami. W swojej dotychczasowej działalności, w ramach której reprezentuję Ministra także poza terenem naszego powiatu, pierwszy raz osobiście spotkałem się z takim zachowaniem władz lokalnych.
Z tego powodu pragnę publicznie podziękować Księdzu Proboszczowi, do którego z uwagi na postawę władz gminy musiał się zwrócić Minister z prośbą o dopuszczenie jego przedstawiciela do odczytania listu z życzeniami. Zaś Burmistrzowi, próbującemu sprywatyzować i upolitycznić święto rolników dla środowiska związanego z PO, życzę aby na przyszłość zrozumiał, że dożynki nie są prywatnym piknikiem kogokolwiek.

Sergiusz Muszyński
wiceprzewodniczący Rady Powiatu Piaseczyńskiego
mieszkaniec Konstancina-Jeziorny

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię