Mieszkaniec Zalesia: Boję się, że dom zawali mi się na głowę

PIASECZNO Tadeusz Zubelewicz mieszka w zrujnowanej willi z lat 30. ubiegłego wieku przy ulicy Moniuszki. W budynku przecieka dach i zapada się podłoga. – Na remont domu mnie nie stać, a działki sprzedać nie mogę, bo nie są uregulowane kwestie własnościowe – mówi. – Może gmina mogłaby naprawić mi chociaż dach, bo pewnego dnia wszystko się zawali i pogrzebie mnie żywcem


Pan Tadeusz mieszka w willi razem z dwoma psami. – Proszę gminę o pomoc, bo nie przetrwamy tu zimy – mówi

Stojąca na dużej, otoczonej ogrodem działce willa JAST została wybudowana prawdopodobnie w 1931 roku, a jej właścicielem był przed wojną porucznik Stefan Pindelski. Rodzina pana Tadeusza weszła w posiadanie budynku kilkadziesiąt lat temu. Niestety przed kilkoma laty na dom zwaliło się suche drzewo, które poważnie uszkodziło dach. Od tego momentu do wnętrza willi leje się woda. – Oczywiście próbowałem naprawić dach – mówi Tadeusz Zubelewicz. – Raz skorzystałem nawet z pomocy finansowej gminy, ale po kilku tygodniach sytuacja powtórzyła się, a spadające z drzew suche gałęzie znów uszkodziły poszycie. Potem strażacy kilkukrotnie próbowali naciągać na dach plandekę, ale za każdym razem zrywał ją wiatr…

Dom jak gąbka

Do budowy willi użyto zaprawy wapniowo-piaskowej. Jak nasiąknie ona wodą, to po prostu się rozpuszcza. Tymczasem w środku budynku woda od dawna leje się po ścianach, wypływając przez parter. Pan Tadeusz pokazuje nam głęboką dziurę w podłodze. – Niedawno ziemia pod podłogą po prostu się zapadła, a w wyrwę wpadł duży mebel – mówi. – Mam 68 lat i autentycznie boję się tu mieszkać, bo to grozi śmiercią lub trwałym kalectwem.
Tadeusz Zubelewicz wcześniej był jubilerem. Okradziono go jednak i stracił oszczędności całego życia. Teraz jego jedyny dochód stanowi emerytura w wysokości 600 zł. – Opieka społeczna płaci mi za prąd i daje trochę węgla na zimę – mówi. – W tym roku nie dam jednak już rady palić, bo dom ma uszkodzone przewody kominowe. Zimy tu nie przetrwam, a nie mam dokąd pójść, bo lokalu socjalnego na pewno nie dostanę…

Patowa sytuacja

Jedną z osób od lat pomagających panu Tadeuszowi jest sąsiadka z Zalesia, Elżbieta Lewandowska. To ona zainteresowała jego trudną sytuacją media. – Najlepiej byłoby tę nieruchomość sprzedać, ale nieuregulowane są kwestie własnościowe – mówi. – Niemniej jednak temu człowiekowi trzeba jakoś pomóc. Jak ten dom w końcu się zawali, wszyscy będą zachodzić w głowę, jak mogło dojść do takiej tragedii. Wówczas jednak na jakiekolwiek działania będzie już za późno…
Barbara Klukiewicz-Matuszczak, dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej potwierdza, że Tadeusz Zubelewicz od lat jest klientem MGOPS-u. – Wielokrotnie zabezpieczaliśmy w tym domu dach, ale willa jest w takim stanie, że nie nadaje się do remontu tylko do rozbiórki – mówi. – Nasz prawnik latami pomagał uregulować temu panu kwestie własnościowe, aby mógł zbyć nieruchomość i przenieść się do mniejszego mieszkania. Jednak właściciel nie był w naszej opinii zainteresowany uregulowaniem stanu prawnego domu i zaproponowanym przez nas rozwiązaniem. Co do doraźnej opieki udzielanej temu panu, to jest ona objęta tajemnicą i nie mogę o niej informować – kończy Barbara Klukiewicz-Matuszczak.

Tomasz Wojciuk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię