Nadstal lepszy od Lesznowoli

PIŁKA NOŻNA, A KLASA, FC LESZNOWOLA – KS NADSTAL KRZAKI CZAPLINKOWSKIE 1:2 Jeszcze kilka miesięcy temu zdecydowanym faworytem tego spotkania byliby gospodarze. Po spadku z ligi okręgowej Lesznowola buduje jednak nową drużynę, a i w Nadstalu, który od tego sezonu zaczął występować w trzeciej grupie warszawskiej A klasy razem z pozostałymi zespołami z powiatu piaseczyńskiego, jest sporo zmian kadrowych

Od samego początku tempo meczu nie należało do specjalnie porywających. Warto jednak podkreślić, że był on rozgrywany nietypowo, bo we wtorek, a zdecydowana większość zawodników grała w nim prosto po pracy. Na boisku przez większość pierwszej połowy zdecydowanie lepiej prezentowali się jednak przyjezdni. Nadstal sprawiał wrażenie zespołu lepiej zorganizowanego i dość szybko uzyskał widoczną przewagę w środku pola i w sposobie rozgrywania piłki.
Pierwsze ostrzeżenie dla Lesznowoli miało miejsce w 10. minucie gry. Po płaskim strzale Mariusza Kapsy dobrym refleksem popisał się jednak Łukasz Kowalski. W 19. minucie był już jednak bezradny. Piłkarze z Krzaków Czaplinkowskich przejęli piłkę w środku pola, a w sytuacji sam na sam z bramkarzem nie pomylił się Karol Książek. Stracony gol nie podziałał jakoś specjalnie ożywczo na Lesznowolę. To Nadstal nadal kontrolował grę, a gospodarze nie chcieli lub może nie mieli na tyle sił żeby spróbować mocniejszego pressingu celem odebrania im futbolówki.
Po upływie pół godziny Lesznowola miała wreszcie swoje pięć minut. Mateusz Delikat, po ładnej akcji, nie zdołał jednak pokonać bramkarza gości w sytuacji sam na sam, a chwilę później Oskar Śliwowski posłał piłkę nad poprzeczką po uderzeniu z rzutu wolnego. A jak mówi stare piłkarskie porzekadło, niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Dowodem na to była szybka kontra Nadstalu w 37. minucie. W jej efekcie Kapsa stanął oko w oko z Kowalskim i posłał mu piłkę między nogami prosto do siatki. A tuż przed przerwą mogło być jeszcze gorzej dla Lesznowoli. Tym razem Kapsa przestrzelił jednak w bardzo dogodnej sytuacji.
Po zmianie stron gospodarze ruszyli bardziej zdecydowanie do przodu, ale w ich grze ofensywnej wyraźnie brakowało tego dnia jakości. To raczej Nadstal, po kilku kontrach, był bliżej podwyższenia wyniku, ale im również nie dopisywała skuteczność. Jedyny gol w drugiej połowie padł w 55. minucie gry. Arbiter podyktował jedenastkę po zderzeniu bramkarza gości z Konradem Kowalczykiem, po którym obaj piłkarze przez dłuższą chwilę nie podnosili się z murawy. Sytuacja ta wzbudziła pewne kontrowersje, bo ławka Nadstalu twierdziła zgodnie, że karny się Lesznowoli nie należał. Z jedenastu metrów nie pomylił się wprawdzie Oskar Śliwowski, ale to było za mało żeby gospodarze mogli w tym spotkaniu myśleć choćby o zdobyciu jednego punktu.


Oskar Śliwowski, grający trener FC Lesznowola

Przegraliśmy na własne życzenie ponieważ pierwszą połowę przespaliśmy. Nawet w takiej lidze jak A klasa trzeba walczyć na 100 procent przez cały mecz. To nasz pierwszy mecz w lidze, mamy zimny prysznic i teraz będzie tylko lepiej. Mamy fajny zespół. Jestem przekonany, że wyniki przyjdą. Jest jeszcze dużo punktów do zdobycia.


Każdy mecz na wagę złota

Z Grzegorzem Ura, trenerem KS Nadstal Krzaki Czaplinkowskie, rozmawia Grzegorz Tylec

Jak ocenia pan mecz swojego zespołu z Lesznowolą?

Mieliśmy dzisiaj tyle sytuacji, że wystarczyłoby ich nam na cztery spotkania. Byliśmy jednak strasznie nieskuteczni i bolesne jest to, że nie jest to pierwszy taki mecz. Mam nadzieję, że chłopaki, wraz z kolejnymi spotkaniami, będą nabierać więcej pewności siebie. Karny był, moim zdaniem, dość mocno kontrowersyjny. To był piąty metr, a bramkarz wyskakiwał do piłki i trafił w nią. Sędzia podjął jednak taką decyzję, a nie inną.

A jak ocenia pan obecną formę Nadstalu?

Nie oszukujmy się. To jest A klasa i większość zawodników, w teoretycznym okresie przygotowawczym, była na urlopach – nie trenowała i dopiero wchodzi do gry. Myślę, że prognostyk na przyszłość jest jednak dobry.

Jakie macie cele na ten sezon?

Wiadomo, celem każdego trenera i piłkarza jest wygrywanie. Na tym etapie nie chciałbym jednak mówić o celach. Mamy tak naprawdę zupełnie inny zespół niż w poprzednim sezonie. Przyszło pięciu nowych zawodników, z których trzech – na dzień dzisiejszy – wkomponowało się w drużynę i gra w pierwszym składzie. Troszeczkę czasu musi jednak upłynąć zanim się zgrają. Walczymy w każdym meczu i każdy jest dla nas na wagę złota. Staramy się robić wszystko żeby wygrywać.

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię