Perła nie dała rady w dziesiątkę

PIŁKA NOŻNA, IV LIGA, MKS PIASECZNO – PERŁA ZŁOTOKŁOS 4:2 Jeśli chodzi o poziom emocji, to było to z pewnością spotkanie godne derbowego pojedynku. Niestety, przynajmniej dwóch zawodników gości, z różnych względów, nie będzie tego meczu wspominać najlepiej…


Ostatnia kolejka rozgrywek rundy jesiennej czwartej ligi w Piasecznie rozpoczęła się od mocnego uderzenia ze strony przyjezdnych. Zaledwie trzy minuty od pierwszego gwizdka sędziego, po dośrodkowaniu w pole karne, piłkę opanował Bartek Arak, który strzałem przy lewym słupku wyprowadził Perłę na – dość nieoczekiwane – prowadzenie. Dziesięć minut później było już jednak 1:1. Dobrze wykonany rzut rożny na gola zamienił Filip Jadacki, który wygrał walkę o uderzenie futbolówki głową w polu karnym. Piaseczno mogło i powinno wyjść na prowadzenie w 23. minucie. Po faulu Wojciecha Piotrowskiego jedenastkę wykonywał bowiem Kamil Ziemnicki, ale Paweł Reszka wyczuł jego intencje i zdołał obronić strzał. Co więcej, goście ze Złotokłosu poszli za ciosem. Trzy minuty później dośrodkowanie z prawej strony boiska przytomnie przepuścił Arak, a Konrad Zawadzki pewnym uderzeniem pokonał Radka Wąszewskiego.
Do kuriozalnej sytuacji w polu karnym Perły doszło z kolei w 33. minucie. W potwornym zamieszaniu jeden z zawodników gości nieczysto trafił w piłkę, która… wylądowała na poprzeczce. Przez cały czas na boisku było bardzo nerwowo i co chwila można było oglądać przepychanki bądź utarczki słowne z obu stron. Z pewnością nie był to mecz łatwy do prowadzenia przez sędziego. Jeszcze przed zmianą stron doszło prawdopodobnie do kluczowego momentu spotkania. Bartek Arak – chcąc sięgnąć piłkę – zaatakował wyprostowaną nogą bramkarza Piaseczna, otrzymał za to drugą żółtą kartkę i w konsekwencji czerwoną. Zawodnik Perły był wściekły na sędziego, ale gdy opadły emocje, przeprosił swój zespół za swoje nieodpowiedzialne zachowanie i za to, że w ważnym meczu osłabił zespół. Nie był to faul złośliwy, z intencją zrobienia rywalowi krzywdy, ale arbiter nie miał w tej sytuacji wyboru – musiał pokazać żółtą kartkę i była to decyzja słuszna. Zejście Araka dodatkowo podkręciło sytuację na boisku, trybunach i ławkach trenerskich.
Niestety, pierwsza połowa miała również jeszcze jeden przykry akcent. W starciu z rywalem bardzo groźnej kontuzji nabawił się bowiem Mateusz Małuj, który jeszcze tego samego dnia przeszedł operację kolana w Konstancinie. Zawodnikowi Perły życzymy jak najszybszego powrotu do pełni zdrowia.
Po zmianie stron kibice obejrzeli już zdecydowanie bardziej jednostronne widowisko. Spowodował to zapewne fakt, że Piaseczno szybko zdołało wyrównać. W 47. minucie piłka, po rzucie rożnym, trafiła najpierw w słupek, a zaraz potem do Roberta Majewskiego, który posłał ją do siatki z najbliższej odległości. Następnie dwukrotnie błysnął Łukasz Krupnik. W 57. minucie piłkarz biało-niebieskich popisał się efektownym wolejem na 3:2, a w 80. minucie wykończył wzorowo wyprowadzoną kontrę przez Tomasza Dolińskiego i Marcina Oleksiaka. Grająca w dziesiątkę Perła nie była już w stanie tak skutecznie przeciwstawić się gospodarzom jak w pierwszej połowie gry i trzy punkty zostały w Piasecznie.

Grzegorz Tylec


Patryk Matulka, zawodnik Perły Złotokłos

To był trudny mecz. Zaczęliśmy go dobrze, ale sytuację skomplikowała nam mocno czerwona kartka dla Bartka Araka. Piaseczno sprawiało nam dziś dużo problemów dobrze wykonywanymi stałymi fragmentami gry. Szkoda tej rundy, bo w kilku meczach mogliśmy zdobyć więcej punktów i nasza sytuacja byłaby inna. Wciąż jednak wierzymy w utrzymanie w lidze i w przerwie zimowej będziemy pracować nad poprawą naszej gry.


Konrad Drązikowski, bramkarz MKS Piaseczno

Spodziewaliśmy się tego, że Perła wyjdzie na nas agresywnie. Nasz trener obserwował ich grę i wiedzieliśmy dokładnie co będą grali. Czerwona kartka ułatwiła nam spotkanie. W drugiej połowie grało się o wiele łatwiej, Perła cofnęła się do swojego pola karnego i miałem wtedy w zasadzie tylko jedną interwencję. Na pewno w naszej grze jest jeszcze wiele do poprawy. Widać po nas, że miewamy gorsze momenty, ale w przerwie zimowej spodziewamy się bardzo ciężkich przygotowań z trenerem Gołaszewskim i na wiosnę powinno być lepiej.


 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię