Przepłynął Śniardwy przed obiadem!

LESZNOWOLA W niedzielę mieszkaniec Wilczej Góry Adrian Kociszewski przepłynął wpław największe jezioro w Polsce i to w najszerszym miejscu. Pokonanie dystansu 20 km zajęło mu zaledwie 7 godzin


Fot. Adam Zaremba

Adrian Kociszewski jest sportowcem amatorem, który od małego stara się przekraczać granice swoich możliwości. W wieku 26 lat po raz pierwszy wystartował w zawodach Ironman na Węgrzech. Morderczy triathlon, na który składa się 3,8 km pływania, 180 km jazdy na rowerze i ponad 42 km biegu pokonywał czterokrotnie. Od 1988 roku pan Adrian startuje także w maratonach. Na dystansie 42 km i 195 m biegł aż 40 razy. Dwukrotnie startował także w niezwykle wyczerpującym biegu na 100 km.

Jednak to, co zrobił w ubiegłą niedzielę, w żaden sposób nie odstaje od jego poprzednich wyczynów, a nawet  – biorąc pod uwagę wiek sportowca, który wkrótce skończy 50 lat – być może je przewyższa. O godz. 7 rano pływak udał się do Popielna, skąd w asyście łodzi Mazurskich Służb Ratowniczych zaczął morderczą walkę z wiatrem, falami i własnymi słabościami. – Kryzys dopadł mnie na jakieś 4 km przed metą, ale udało mi się go przezwyciężyć – wspomina Adrian Kociszewski. – Aby całkiem nie opaść z sił, płynąc piłem sok jabłkowy i jadłem batony energetyczne. Kiedy zobaczyłem żaglówki pływające przy Nowych Gutach, wiedziałem już, że dam radę.

Po wyjściu z wody, kilka minut po godz. 15, sportowiec otrzymał dwa puchary i udzielił krótkich wywiadów dla dwóch telewizji. – Sporo osób chciało też zrobić sobie ze mną zdjęcia. To było bardzo miłe – dodaje. A co było potem? – Oczywiście wybraliśmy się z żoną na obiad, bo od walki z jeziorem trochę zgłodniałem – kończy mieszkaniec Wilczej Góry.

 

Tomek Wojciuk

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię