LESZNOWOLA Ubiegły rok był dla Gminnej Spółki Wodnej w Lesznowoli niezwykle udany. Ten zapowiada się wprawdzie nieco gorzej w związku z mniejszym budżetem, ale najważniejsze inwestycje i tak zostaną zrealizowane


Początek roku to czas podsumowań. Gminna Spółka Wodna w Lesznowoli, która działa już od ponad 3 lat, nie ma się czego wstydzić.
– Nasz budżet wyniósł w ubiegłym roku ponad milion złotych – mówi Adam Gawrych, przewodniczący zarządu. – Jako, że pracujemy społecznie, wszystko wydaliśmy na inwestycje.

Aż pięć tysięcy członków

Lesznowolska spółka liczy obecnie około 5 tys. odprowadzających składki członków. W ubiegłym roku wpłacili oni do wspólnej kasy 150 tys. zł. Kolejne 600 tys. zł przekazała spółce gmina, zaś 140 tys. zł stanowiła dotacja z urzędu marszałkowskiego. Budżet uzupełniły firmy, które zrzucają do rowów melioracyjnych wody opadowe. One płacą specjalne, nieco wyższe od mieszkańców stawki. W ubiegłym roku na konserwację i utrzymanie urządzeń melioracyjnych spółka wydała ponad milion złotych. To rekordowa kwota, za którą udało się naprawdę sporo zrobić. – Wykosiliśmy łącznie 53 km rowów i odmuliliśmy 29 km – wylicza Adam Gawrych. – Ponadto udrożniliśmy 5 km zbieraczy i wyczyściliśmy ponad 40 studni melioracyjnych. Robiliśmy też tzw. faszynowanie rowów, czyli umacnianie ich, aby się nie osuwały.

Oczyszczony i umocniony rów we Władysławowie

W tym roku kontynuacja prac

W przyszłym tygodniu ma odbyć się walne zgromadzenie delegatów spółki (jest ich około 50), podczas którego nastąpi nie tylko podsumowanie jej działań w 2017 roku, ale także zostaną przedstawione plany na najbliższych kilkanaście miesięcy. W związku z mniejszą dotacją z urzędu gminy, trzeba będzie ograniczyć prawdopodobnie konserwację urządzeń melioracyjnych, ale za to spółka chce skupić się na koszeniu rowów.
– To ważne, dlatego każdy z nich przynajmniej raz w sezonie zostanie oczyszczony z trawy, chwastów i samosiejek – deklaruje Adam Gawrych. Mniej będzie natomiast napraw zbieraczy, które są bardzo kosztowne. Być może plany te ulegną jeszcze drobnym modyfikacjom, ponieważ spółka cały czas stara się pozyskiwać nowych członków, którzy mogliby wpłacać składki oraz stara się o zewnętrzne dotacje.
– Ludzie nie rozumieją powagi sytuacji, dopóki sami nie zostaną zalani przez wodę – uważa przewodniczący Gawrych. – Potem zaczynają się lamenty, jednak jest już często za późno. System melioracyjny jest systemem naczyń połączonych. Trzeba mieć świadomość, że jeśli jedna osoba zniszczy dreny czy zasypuje zbieracze, woda może zalać położonego niżej sąsiada. Praktyka mówi, że takie sytuacje bardzo często się zdarzają, dlatego należy podchodzić do sprawy poważnie.

Zmiany w prawie wodnym

Od stycznia tego roku gospodarką wodną na terenie gmin zawiaduje nowa instytucja – Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, która przejęła kompetencje m.in. regionalnych zarządów gospodarki wodnej. Teraz Wody Polskie (wcześniej starosta) wydają wszelkie pozwolenia wodno-prawne. Niestety, od tego roku teren gminy Lesznowola został podzielony na dwie zlewnie: część wschodnia należy do zlewni rzeki Jeziorki (przedstawicielstwo będzie znajdowało się prawdopodobnie w Piasecznie), a zachodnia stanowi zlewnię rzeki Utraty (zarząd zlewni mieści się w Łowiczu, ale cały czas jest w fazie organizacji). Wszelkie uzgodnienia dotyczące ingerencji w jakiekolwiek urządzenia melioracyjne mieszkańcy, w zależności od miejsca zamieszkania, będą mogli uzyskać w jednej z tych dwóch placówek. – Przebudowy melioracji czy likwidacja urządzeń powinny być też uzgadniane z naszą spółką – podkreśla Adam Gawrych. – Wiele osób o tym zapomina, a potem dochodzi do podtopień.

Tomasz Wojciuk

1 KOMENTARZ

  1. Ciekawe, jak długo będą tak pracować społecznie… I komu ta spółka wodna zlecała oczyszczanie rowów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię