PIASECZNO Markowy sprzęt po okazyjnej cenie. Tylko teraz, niepowtarzalna okazja, właśnie uśmiechnął się do mnie los – tak pomyślał mieszkaniec Błędowa, któremu na stacji benzynowej w Piasecznie zaproponowano niecodzienny zakup. Jego radość nie trwała długo – został oszukany, a dziś nie może sobie darować własnej łatwowierności


Wtorek, 2 grudnia 2014 roku, deszczowy szary dzień, około godziny 10 rano. Tomasz Telikowski, mieszkaniec gminy Błędów zatrzymał się by zatankować na stacji BP w Piasecznie przy ulicy Puławskiej. Od deszczu chroniła go zielona kurtka z włoskim napisem. Gdy zapłacił za paliwo i zmierzał w stronę swojego auta zaczepił go nieznajomy mężczyzna. Mówił po włosku wskazując napis na kurtce. Pan Tomasz odpowiedział, że nie zna włoskiego, mężczyzna uśmiechnął się i przeszedł na polski, z mocnym, włoskim akcentem. Zapytał gdzie pan Tomasz kupił kurtkę, ten odpowiedział, że dostał ją od ojca.

Kłopotliwy nadbagaż

Zamieniwszy kilka zdań mężczyźni się rozeszli. Obcokrajowiec poszedł zapłacić za paliwo, a mieszkaniec Błędowa udał się do swojego samochodu. Gdy jednak tylko zasiadł za kierownicą i zapalił silnik, Włoch podbiegł do niego i zaproponował mu trzy prezenty pod warunkiem, że zakupi czwarty. Pan Tomasz spojrzał podejrzliwie na obcokrajowca, ale ten uprzejmie się przedstawił i wręczył mu wizytówkę, z której wynikało, że jest przedstawicielem firmy Honda.
– Przyjechałem do Polski na targi. Z całego sprzętu, który wystawialiśmy zostały mi tylko cztery rzeczy – tłumaczył Włoch. – Mógłbym je zabrać z powrotem do kraju, ale wtedy będę musiał zapłacić za nadbagaż, 39 euro za każdy kilogram. Weźmie pan ode mnie cały ten sprzęt za 7800 złotych? – zaproponował rzekomy przedstawiciel Hondy i pokazał cztery paczki, które przewoził swoim samochodem. Agregat prądotwórczy, pompa, spawarka i jeszcze czwarty pakunek, którego pan Tomasz nie zapamiętał.
– Na koncie mam tylko 4600 złotych – powiedział pan Tomasz. Włoch się na chwilę strapił, ale w końcu machnął ręką. – Niech stracę, nie chce mi się już tego wszystkiego ciągnąć z powrotem do kraju, a na ulicy przecież nie zostawię – powiedział.
Mężczyźni podjechali do Banku Spółdzielczego w Piasecznie. Tam się jednak okazało, że klienci banku spółdzielczego, do którego należy pan Tomasz nie mogą podjąć gotówki w Piasecznie. Podjechali więc do pobliskiego bankomatu, z którego mężczyzna wypłacił 2500 złotych. Więcej nie mógł bo taki miał ustalony limit dzienny.
Włoch spojrzał nerwowo na zegarek, zbliżał się termin odlotu jego samolotu. Mężczyźni pojechali do banku do Warszawy skąd pan Tomasz wypłacił pozostałe pieniądze i dopłacił za towar. Za kwotę 4600 złotych kupił nowiutką pompę, agregat prądotwórczy i spawarkę.

Atrapy zamiast sprzętu

Mężczyzna w poczuciu udanych zakupów wrócił do domu. Gdy jednak zakupiony sprzęt zobaczył jego brat to aż złapał się za głowę.
– Coś ty kupił? Przecież to jakieś chińskie podróby!
– Wszystko wygląda solidnie, jest logo Hondy, całość oryginalnie zafoliowana – pan Tomasz przekonywał brata, ale sam zaczynał czuć, że przeświadczenie o oryginalności sprzętu zaczyna go opuszczać.
Bracia postanowili zweryfikować pochodzenie sprzętów u profesjonalistów. Udali się do salonu firmowego Hondy „Centrum Puławska”. Tam pozbawiono ich wszelkich złudzeń. Honda w ogóle nie produkuje spawarek, nie stosuje na swoim sprzęcie polskich napisów „włącz”, „wyłącz”. Nie ma cienia wątpliwości. Pan Tomasz zakupił tandetne podróby, zwykłe atrapy prawdziwego sprzętu.
– Takich przypadków jest bardzo dużo – mówi Adam Olender, szef „Centrum Puławska”, który nie jest zaskoczony historią pana Tomasza.
– Praktycznie raz w tygodniu zgłaszają się do nas oszukani ludzie, którzy zakupili podróbki oryginalnego sprzętu, opatrzonego logotypem Hondy. Do tego typu sytuacji dochodzi nie tylko na terenie powiatu piaseczyńskiego, oszuści zmieniają miejsca swoich działań. Często zaczepiają na stacjach benzynowych, pod hipermarketami i centrami handlowymi. Podają się za włoskich przedstawicieli handlowych wracających z targów i pozbywających się sprzętu, by nie obciążał ich podczas drogi powrotnej do kraju. Stanowczo odradzam kupowanie czegokolwiek od kogoś z samochodu.

Oszuści grasują przed świętami

Imię i nazwisko Tomasza Telikowskiego – bohatera naszego artykułu zostało zmienione.
– Nie chcę występować w artykule pod swoim prawdziwymi imieniem i nazwiskiem i narażać się na kpiny znajomych, którzy przeczytają ten artykuł. Głupio mi, że dałem się oszukać w taki sposób, ale zwróciłem się do was dlatego, żeby przestrzec innych – mówi mężczyzna.
– Gdy się słyszy takie historie to trącą one naiwnością pokrzywdzonych osób. Jednak gdy sprawę zgłosiłem na policję okazało się, że nie byłem pierwszą ofiarą tego oszusta.
Gdy przedświąteczna gorączka zakupowa sięga zenitu, pamiętajmy by zachować szczególną ostrożność. Emocje nie są dobrym doradcą w podejmowaniu decyzji, a rzekome okazje często sprawiają, że później żałujemy wydanych pieniędzy. Od wydarzeń przedstawionych w artykule minęło już cztery lata, ale niemal przed każdymi świętami nasi czytelnicy alarmują nas o podobnych oszustwach, z których część niestety wciąż się udaje. Nieraz jest to sprzęt rtv (w ubiegłym roku mieszkaniec Piaseczna kupił atrapę kamery pod hipermarketem Auchan), nieraz „markowe” garnitury wracające do Mediolanu po warszawskim pokazie mody. Bądźcie czujni! Nie dajcie się oszukać.

Adam Braciszewski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię