Wycinają dziury w drodze i zostawiają aż „zarosną”. Kierowcy jeżdżą slalomem. Takie cuda tylko w powiecie piaseczyńskim!

LESZNOWOLA Do takiej sytuacji doszło kilka dni temu na ulicy Postępu w Lesznowoli. Drogowcy najpierw powycinali w jezdni dziury, potem… ustawili znaki z ograniczeniem prędkości do 30 km/h. Dziury do tej pory utrudniają życie kierowcom. Mają zostać załatane w przyszłym tygodniu


Naprawa powiatowych dróg nie jest rzeczą prostą. Zwłaszcza, że często pojawiają się dylematy, którą z metod reperacji wybrać: czy na tzw. „placek” (zasypać wyrwę gorącą masą asfaltową i ubić), zrobić wycinkę i napełnić ją masą czy może zrobić na dziurawym fragmencie drogi asfaltową nakładkę. Stosowanie w praktyce drugiej metody, choć na razie bez wypełniania, mogli na własne oczy obejrzeć goście z Holandii, którzy przed kilkoma dniami odwiedzili gospodarstwo ogrodnicze znajdujące się przy ulicy Postępu.
– Co oni robią, dlaczego wycinają w jezdni dziury, czy tak w Polsce naprawia się drogi? – dziwił się Hugh van der Linden. – U nas pod Arnhem jak trzeba dokonać naprawy, to drogę się zamyka i robi objazdy. Nasze służby leją nowy asfalt i na 20 lat jest spokój.

Okazuje się, że w powiecie piaseczyńskim obowiązują inne standardy. Co ciekawe, drogowcy, którzy wycięli dziury w jezdni zniknęli (czyżby wyjechali na wakacje?). Od poniedziałku kierowcy jeżdżą Postępu slalomem, a jeden ze znaków z ograniczeniem prędkości przewrócił się i od trzech dni leży na poboczu. Zapytaliśmy w starostwie, kiedy reperacja drogi zostanie dokończona.
– W tym tygodniu wycinamy i przygotowujemy odcinek ulicy Postępu do remontu, a na początku przyszłego zamawiamy 5 ton masy i będziemy uzupełniać znajdujące się w drodze ubytki – informuje Ksawery Gut z zarządu powiatu, odpowiedzialny za inwestycje.

Tomasz Wojciuk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię