Awantura o żłobek

1

PRAŻMÓW Podczas wczorajszej sesji rady gminy odbyła się gorąca dyskusja o przyczynach zamknięcia żłobka w Jaroszowej Woli. – Wbił mi pan nóż w plecy – zwróciła się do wójta była dyrektor przedszkola Krystyna Otręba-Kurasiewicz. – Rozważam złożenie zawiadomienia do prokuratury. – Po co pani rozważa? Niech pani składa to zawiadomienie – odpierał wójt Michał Kmiecik.

W zeszłym tygodniu wójt zadecydował o wstrzymaniu pracy żłobka w Jaroszowej Woli. Decyzję swą tłumaczy pismem p.o. dyrektora placówki Ewy Styś, w którym wskazano szereg uchybień w funkcjonowaniu placówki. Przeprowadzony audyt miał wykazać m.in. braki kwalifikacji zawodowych personelu, nieprawidłowe funkcjonowanie bloku żywieniowego czy zły stan placów zabaw. Wykazano też, że w żłobku zatrudnionych jest zbyt mało osób z wymaganymi kwalifikacjami zawodowymi, a pielęgniarka nie posiadała uprawnień do wykonywania zawodu. Brak przygotowania zawodowego zarzucono także osobom zatrudnionym w kuchni. Uznano, że posiłki przygotowywane dla dzieci uczęszczających do żłobka i do przedszkola nie są dostosowane do przewidzianych norm żywieniowych. Kolejnym zarzutem był brak opracowania księgi HACCP, a tej, która istnieje, zarzucano, że jest kopią księgi z innego przedszkola. Zwrócono też uwagę na brak umów z dostawcami produktów żywnościowych.
– Nie wiadomo, kto przywozi towary i skąd pochodzą – uważa wójt Michał Kmiecik.

Decyzja polityczna?

Głos zabrała Krystyna Otręba-Kurasiewicz, która w czasie kadencji poprzedniego wójta Jana Dąbka pełniła obowiązki dyrektora placówki i przygotowywała ją do działalności. Nie ma ona wątpliwości, że nowy wójt Prażmowa, Michał Kmiecik, zamykając żłobek, kierował się pobudkami politycznymi.
– Pana decyzja miała na celu skompromitowanie poprzedniego wójta oraz mnie – zarzuciła wójtowi. – Jestem zszokowana, że pan wójt nie pozwolił mi przekazać placówki – dodała była dyrektor, która po wygranej Michała Kmiecika na urząd wójta zrezygnowała z pracy. – Wręcz mam zakaz dzwonienia tam i przychodzenia. Chciałam oddać klucze, ale nie mam jak.
– Od czasu rozwiązania umowy jest pani postronną osobą – odpowiedział chwilę później wójt. – Istnieje dużo możliwości oddania kluczy.

Gorzkie słowa pod adresem wójta

Krystyna Otręba-Kurasiewicz nie szczędziła gorzkich słów pod adresem wójta, złożyła skargę na jego działalność do rady gminy, powiedziała także, że rozważa możliwość złożenia zawiadomienia do prokuratury o przekroczeniu przez wójta uprawnień.
– Po co pani rozważa? Niech pani składa to zawiadomienie – odpierał wójt Michał Kmiecik.
Była dyrektor powiedziała też, że zdecydowała się na pomoc w organizacji żłobka i przedszkola z potrzeby serca.
– Nie sądziłam, że w zamian otrzymam takie podziękowania – dodała z goryczą, podkreślając, że choć była zatrudniona na pół etatu, niejednokrotnie spędzała w pracy po 8 godzin, a bywało, że inwestowała własne środki finansowe, przynosząc książki, szyjąc pościel i zasłony czy własnoręcznie robiąc ubrania dla lalek.

Start żłobka w ciężkich czasach

Była dyrektor przedszkola wskazała, że rekrutacja personelu do żłobka była niezwykle trudna ze względu na brak chętnych do pracy. Jeśli już ktoś się zgłaszał, to żądał pensji, która przekraczała przewidywane możliwości budżetowe. Nie zgodziła się, że w placówce było zbyt mało zatrudnionych osób i komukolwiek brakowało kwalifikacji.
– Przepisy mówią, że jak przyjmuję pracownika, mogę mu dać pół roku, by uzupełnił kwalifikacje – wskazywała była dyrektor. Podkreślała, że również zatrudniona pielęgniarka miała kwalifikacje zawodowe i ogromne doświadczenie.
– Gdyby chciała wrócić do pracy w szpitalu, musiałaby odnowić swoje uprawnienia, ale ustawa żłobkowa tego nie wymaga – tłumaczyła Krystyna Otręba-Kurasiewicz. – Jak można powiedzieć, że dzieci były źle żywione? Przez 24 lata prowadzę swoją placówkę i nigdy nie było żadnego zatrucia. Kucharka przygotowująca posiłki miała 12 lat doświadczenia, wspaniale gotuje. Nigdzie w przepisach nie ma wymogu o wykształceniu kucharki.
Odniosła się też do księgi HACCP, którą opracowała samodzielnie.
– Sanepid nie podważył ani jednego słowa – podkreśliła. Przyznała, że umów pisemnych rzeczywiście nie zawarto z dostawcami, ponieważ osoba pracująca w sekretariacie zaniedbała ich przygotowanie. – Były jednak umowy ustne i źródło oraz sposób dostarczania produktów był znany.

Place zabaw niezgodne z normami

Jako jedną z przyczyn zamknięcia placówki podano złe warunki na placu zabaw.
– Plac zabaw przypomina bardziej dzikie wysypisko śmieci, piach zanieczyszczony jest odchodami zwierząt – padł zarzut w przeprowadzony audycie.
– To nie jest powód do zamykania placówki – odpierała Krystyna Otręba-Kurasiewicz. – Ani przedszkole, ani żłobek nie muszą mieć placów zabaw. To nie jest wymóg. Z tego istniejącego placu zabaw, który należy do gminy, korzystało przedszkole prywatne i korzystaliśmy my. Drugi plac zabaw dla żłobka nie został jeszcze odebrany.
Była dyrektor uważa, że to kolejny pretekst, który miał posłużyć wójtowi do zamknięcia żłobka i zdyskredytowania działań swojego poprzednika.

Wójt musiał zamknąć?

Wójt Michał Kmiecik uważa, że nie mógł podjąć innej decyzji niż czasowe wstrzymanie działalności żłobka. W piśmie, które mówi o wynikach przeprowadzonego audytu, kilkakrotnie pada argument o bezpośrednim zagrożeniu zdrowia i życia.
– Odnosiła się pani do emocji i do nakładu pracy, a nie do przepisów prawa – odpowiedział wójt Krystynie Otrębie-Kurasiewicz. Do zarzutów byłej dyrektor, jakoby prawo zamknięcia żłobka miał tylko minister rodziny, pracy i polityki społecznej, odniósł się prawnik Michał Rosa (po wyborach i zmianie na stanowisku wójta zastąpił Ryszarda Świderskiego). Pouczył, że minister zamyka placówki na większym terenie np. z powodu epidemii, a w przypadkach jednostkowych o wstrzymaniu działalności żłobka może zadecydować wójt.

Co dalej ze żłobkiem?

Radni dopytywali, czy w związku z otrzymanym dofinansowaniem na otwarcie żłobka, po wstrzymaniu jego działalności, nie będą musieli zwracać pieniędzy.
– Może być kłopot z dofinansowaniem – przyznał wójt Kmiecik. – Jeśli nie jesteśmy przygotowani do funkcjonowania żłobka, to go nie otwieramy. Jeśli cokolwiek się wydarzy, to wchodzi prokurator – przestrzegł.
Na koniec dyskusji wójt poinformował, że aktualnie gmina czeka na decyzję sanepidu, a jeśli nie uda się przywrócić funkcjonowania żłobka w najbliższym czasie, będzie prosił radę o zwolnienie rodziców z opłat za dwa miesiące, tak by mogli pokryć koszty opieki dziecka w żłobku prywatnym.
Radni będą rozpatrywać również skargę Krystyny Otręby-Kurasiewicz na działalność wójta. Nad sprawą pochyli się też komisja rewizyjna, która starannie przeanalizuje sytuację pod kątem prawnym.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię