Bezpieczne polowanie

PIASECZNO/POWIAT Jedna z naszych czytelniczek była niedawno świadkiem zbiorowego polowania na Zimnych Dołach i niespodziewanie… znalazła się w środku nagonki. – Kule świstały mi koło uszu, to było przerażające – opowiada. – Polowania w Polsce odbywają się z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa, a wypadki zdarzają się niezwykle rzadko – przekonuje Wojciech Kowalczyk z Wojskowego Koła Łowieckiego „Szarak”

    W związku ze zwiększeniem się w ostatnich latach populacji dzików, polowania na terenie powiatu piaseczyńskiego nie należą do rzadkości. Nagonka, a potem strzały wywołują jednak w wielu mieszkańcach przerażenie. Tym bardziej, że w ubiegłym roku podczas polowań doszło do kilku poważnych wypadków, o czym informowały ogólnopolskie media. I tak, pod koniec października w Mirkowicach (woj. wielkopolskie) został śmiertelnie postrzelony w głowę 57-latek. Strzał oddał młody myśliwy polujący na sarny. Kilka tygodni później w miejscowości Chyrzyna (woj. lubuskie) został postrzelony 37-latek. Do groźnego wypadku doszło także 23 października w gminie Czerniewice (woj. łódzkie), gdzie kula dosięgła 62-letniego mieszkańca Lubochni oraz w Janiszewie (woj. pomorskie), gdzie miesiąc wcześniej postrzelono 44-letniego mieszkańca powiatu starogardzkiego. Podobnych zdarzeń było w ubiegłym roku więcej.

Nagonka na Zimnych Dołach

    Świadkiem zbiorowego polowania pod koniec listopada na Zimnych Dołach była pani Teofila.
– Podczas spaceru z rodziną prawie weszliśmy w środek nagonki – opowiada. – Teren nie był w żaden sposób zabezpieczony. Nie odeszłam dalej niż na 200-300 m od placu zabaw, a kule świstały mi koło uszu. To przerażające, że człowiek nie może wyjść nawet bezpiecznie do lasu na spacer.
O komentarz do zdarzenia poprosiliśmy doświadczonego myśliwego z gminy Konstancin-Jeziorna, Wojciecha Kowalczyka z Wojskowego Koła Łowieckiego „Szarak”. – Chociaż nie brałem udziału w tym polowaniu, zapewniam że do kwestii bezpieczeństwa myśliwi przywiązują ogromną wagę – mówi. – Kwestie te są bardzo restrykcyjnie uregulowane i szczegółowo opisane w regulaminie polowań, prawie łowieckim oraz ustawie o broni i amunicji. Każdy myśliwy zna je i stosuje w praktyce. Do wypadków dochodzi naprawdę niezwykle rzadko.

Najpierw rozpoznaj, potem strzelaj

Każdy myśliwy odpowiada za oddany przez siebie strzał, gdy nie ma ku temu
warunków po prostu się go nie oddaje

    Polowania dzieli się na zbiorowe i indywidualne. W tych pierwszych bierze zwykle udział więcej niż dwóch współpracujących ze sobą myśliwych. Zawsze są one z wyprzedzeniem planowane. Istnieje także obowiązek zgłaszania ich dwa tygodnie wcześniej do urzędu gminy i nadleśnictwa. – Terenu takiego polowania nikt wcześniej nie wydziela – informuje Wojciech Kowalczyk. – Decyzja zapada w dniu polowania, na zbiórce myśliwych. Zależy ona m.in. od pogody, ale także innych czynników. Przed rozpoczęciem takiego polowania zawsze też odbywa się odprawa, podczas której przypominane są zasady bezpieczeństwa.
Wiele polowań, zwłaszcza na dziki i lisy, odbywa się nocą. Oczywiście, myśliwi odpowiednio się do nich przygotowują, wcześniej studiując topografię terenu, rozmieszczenie budynków, położenie dróg itp. Do niezbędnego, wymaganego prawem wyposażenia należą  lornetka, latarka oraz celownik optyczny na broni. – Przed oddaniem strzału myśliwy ma obowiązek rozpoznać cel – podkreśla Wojciech Kowalczyk. – Bardzo ważne są warunki pogodowe, dlatego najwięcej polowań, ze względu na najlepszą widoczność, odbywa się podczas pełni księżyca oraz gdy na polach leży śnieg. Najbardziej narażeni na niebezpieczne wypadki podczas łowów są sami myśliwi, dlatego przestrzegają ustalonych zasad. Polowanie nie musi być skuteczne, ale musi być bezpieczne. Mitem jest także to, że podczas polowań spożywany jest alkohol. Pijemy tylko wówczas gdy zabezpieczona broń znajduje się w specjalistycznej szafie – tłumaczy.
W odniesieniu do sytuacji, która wydarzyła się na Zimnych Dołach Wojciech Kowalczyk przekonuje, że gdy postronni ludzi przeszkadzają podczas polowania myśliwym, ci, aby nie narażać ich na ryzyko postrzału poczekają, aż te osoby oddalą się na bezpieczną odległość lub po prostu zmienią miejsce wykonywania polowania.

Tomasz Wojciuk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię