Bieg dla walczących z nowotworem

URSYNÓW Około dwóch tysięcy ludzi wzięło udział w jubileuszowym, dziesiątym Onkobiegu, który odbył się w zeszłą niedzielę przy Centrum Onkologii na Ursynowie. To jedyna w swoim rodzaju impreza, podczas której można czynnie wspomóc osoby walczące z chorobami nowotworowymi i symbolicznie uczcić pamięć tych, którzy tą walkę przegrali

W Onkobiegu, w którym uczestnictwo jest bezpłatne, to nie indywidualne wyniki są najważniejsze, a szczytny cel. Bieg na wyznaczonej trasie w postaci pętli (1560 metrów) ma wyrażać solidarność z pacjentami walczącymi z nowotworami. Przebiega ona celowo w takim miejscu, że zarówno pacjenci Centrum Onkologii w Warszawie, jak i sąsiadującego z nim Instytutu Hematologii i Transfuzjologii przez cały czas mają możliwość śledzić przebieg biegu. Do tego można również pomóc finansowo potrzebującym – im więcej kilometrów zaliczonych w trakcie 60 minut, tym odpowiednio większe wsparcie przeznaczane jest dla oddziałów i centrów onkologicznych.

– Za każde okrążenie dostaje się frotkę – wyjaśnia Iza Zhiznevska, uczestniczka biegu. – Organizator zlicza później liczbę wydanych biegaczom frotek i im więcej się ich ma, tym więcej sponsor wpłaca pieniędzy na Centrum Onkologii.
Atmosfera w trakcie imprezy jest naprawdę niezwykła. Biegacze i pacjenci walczący o powrót do zdrowia pozdrawiają siebie wzajemnie i jednocześnie obustronnie mobilizują do dalszych wysiłków. Warto podkreślić, że nie wszyscy poruszają się na nogach – niektórzy jadą na wózkach inwalidzkich, inni na łyżworolkach, a jeszcze inni na hulajnogach. Tu każdy sam decyduje jak szybko i w jaki sposób pokona kolejne kilometry.
Niektórzy pobiegli w ostatnią niedzielę w szczególnej intencji – jak np. osoby związane z grupą „Maciejka na wojennej ścieżce”, która zbierała pieniądze na leczenie Macieja Dyby – mieszkańca gminy Lesznowola, który pod koniec ubiegłego roku przegrał walkę z nieuleczalną chorobą nowotworową.
– Cały czas pamiętamy o osobach, które odeszły – mówi Beata Dyba, żona zmarłego Macieja. – Jeszcze w zeszłym roku na Onkobiegu był z nami Maciek. Teraz biegliśmy razem z grupą znajomych ubrani w koszulki w jego intencji. Ta impreza naprawdę ma sens. Sama korzystałam z opieki hospicjum na Ursynowie i wiem, że ma teraz kłopoty finansowe. Gorąco zachęcam do pomagania mu, bo robi ono naprawdę świetną robotę. Niekoniecznie trzeba wpłacać pieniądze. Można też przekazać np. pościel, ręczniki, kosmetyki itp. Tego rodzaju wydarzenia jak Onkobieg trzeba nagłaśniać żeby ludzie wiedzieli, że można i że warto pomagać.

Grzegorz Tylec

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię