Burdel przed kościołem

PIASECZNO Na na rogu ulic Dworcowej i Jana Pawła  przygotowano elegancki skwer. Posadzono drzewa, ustawiono ławki, uporządkowano teren, a całość ładnie oświetlono. Niestety, okoliczni mieszkańcy skarżą się, że coraz bardziej boją się tamtędy przechodzić…

Osoby mieszkające w pobliżu bardzo często narażone są na widok pijanych osób, które zachowują się agresywnie. Policja i straż miejska niejednokrotnie musiała interweniować w sprawie bójek, do których w okolicy skwerku dochodzi z niepokojącą regularnością.
– To w 90 procentach są Ukraińcy, którzy nie potrafią uszanować tego co nie jest ich – twierdzi właścicielka pobliskiej kwiaciarni. – Do bójek używają kijów podtrzymujących drzewa, regularnie dewastują lampy, a wieczorami ludzie boją się tamtędy przechodzić, bo zdarzają się napady.
Tajemnicą poliszynela jest również fakt, że okolica ta uchodzi za piaseczyńską… Dzielnicę Czerwonych Latarni.
– Stoją przez cały rok, czy jest ciepło czy zimno, a swoje usługi świadczą w pobliskim lasku – mówi oburzona kwiaciarka. – I to tuż przed kościołem!
A jakby było tego wszystkiego mało, w okolicy walają się puste butelki po napojach wyskokowych, pety, a kilka metrów obok – wśród drzew – znajduje się mini wysypisko śmieci. Negatywnego obrazu skwerku dopełniają jeszcze psie odchody.
– Mieszkańcy Osiedla Słowiczej nie chcą wchodzić ze swoimi pupilami do „dzikiego” dawnego sadku i wybierają skwerek – kontynuuje kwiaciarka. – Psy załatwiają się, a właściciele po nich nie sprzątają.
Nie można jednak powiedzieć, że gmina i służby miejskie nie interesują się tym miejscem.
– Kiedy dzwonię, to straż miejska czy policja szybko interweniują – przyznaje kobieta.
I choć teren jest regularnie sprzątany, to jego utrzymanie kojarzy się z syzyfową pracą. Demolowanie oświetlenia czy okolicznych drzewek jest bowiem nagminne.
– Ja bym to miejsce ogrodziła i zwiększyła nad nim nadzór – kończy nasza rozmówczyni. – Bo teraz jest naprawdę bardzo źle i cieszę się, że ktoś się wreszcie tym tematem zainteresował.

Grzegorz Tylec

8 KOMENTARZE

  1. Bardzo dobrze,że ktoś wreszcie o tym napisał. Taki ładny był skwerek,czysty,schludny i zadbany. Na samym początku.bo teraz woła o pomstę do nieba. Zawsze drugą stroną ulicy przechodzę.
    Ostatnio wszystkie lampy leżały na ziemi,powyrywane i połamane.
    A “panienki” to i owszem są. Dwie z nich codziennie widuję,widać jest popyt,skoro jest podaż 😉
    A tuż obok powstaje Centrum Edukacyjne.

  2. Może czas aby władze wraz z Policja zajęły się właśnie Ukraińcami koczującym na tym skwerku i wzdłuż ulicy Jana Pawła (w kierunku u. Orężnie), bo jak pokzaują 10 dnia co miesiąc – potrafią.

  3. A moze wystarczy powycinac te trawy ktore ukrywaja duzo aby teren byl bardziej widoczny. A panienki fakt sa kazdego dnia,,

  4. Przykro to mówić, ale chyba trzeba.

    Jeśli miejskie władze nie zareagują bardzo szybko i bardzo zdecydowanie, to Piaseczno stanie się strefą No-go. Tak jak całe dzielnice wielkich miast w Zachodniej Europie: w Londynie czy Birmingham, Paryżu, Marsylii, Neapolu, Brukseli, Rotterdamie, Dortmundzie, Essen czy Berlinie, Wiedniu, czy wreszcie w szwedzkim Malmö.

    Smutne to ogromnie, bo to przecież nasi pobratymcy, z którymi chcielibyśmy żyć w prawdziwej przyjaźni. Ale chcemy chodzić ulicami naszych miast bez obaw o nasze zdrowie i życie.

    Jeśli sprawcami tych nieobyczajnych zachowań są rzeczywiście Ukraińcy, to przecież zostali oni zaproszeni do pracy w Polsce. Należałoby wymóc na tych, co sprowadzili Ukraińców do pracy w swoich firmach, żeby zaproponowali im, czy nawet zapewnili jakiś godziwy sposób spędzania wolnego od pracy czasu. Wyobrażam sobie, że byłoby to możliwe wspólnymi siłami okolicznych Przedsiębiorców.

  5. Cieszę się, że temat wyglądu i funkcjonalności skweru został poruszony. Obecnie nie przypomina to wcale ozdoby tej części miasta (jaką zapewne miało być) a raczej straszy zdewastowanymi latarniami (żadna już nie działa), śmieciami i podejrzanym towarzystwem zajmującym ławki (nie ma to znaczenia czy jest bardzo rano, czy już ciemno) . Piszę podejrzane bo często czuć smród palenia czegoś dziwnego, piją alkohol wcale się z tym nie kryjąc, często w stronę przechodzących osób trafiają wyzwiska i wulgarne zaczepki. To nie tylko obcokrajowcy, sądząc po wymowie to również nasi krajanie. Nie rozumiem czemu tej części Piaseczna nie można objąć monitoringiem (miasto chwali się w wielu miejscach że jest monitorowane) i zwiększyć ilość patroli policji lub sm. Zastanawiam sie też czy można postawić jakiś płot lub ogrodzenie między tym dzikim sadem a częścią publiczną (jak rozumiem ten sad nie ma właściciela?)…..

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię