GÓRA KALWARIA Żart, świetna zabawa, sztuka – tak liczni uczestnicy niedzielnego wernisażu komentowali fotografie składające się na wystawę „Zdjęcia jak malowane”


W pracowni plastycznej Ośrodka Kultury (OK) przy Pijarskiej 40 można było poczuć się jak w galerii sztuki z obrazami światowej sławy. Uczestnicy warsztatów fotograficznych w studiu OK, po nauce podstaw, za cel pierwszego wspólnego projektu wzięli jak najwierniejsze odwzorowanie znanych dzieł malarskich. W ten sposób powstało 18 ciekawych i klimatycznych zdjęć.

– To wszystko było robione z przymrużeniem oka. Jednak musieliśmy włożyć dużo pracy, żeby przygotować „obrazy”. Nie kupowaliśmy żadnych strojów, wszyscy z domu przynieśli to, co mieli: materiały i dodatki. Spinaliśmy je najczęściej na agrafki – mówi Justyna Kamińska, instruktorka na warsztatach i fotografka.

Starzec z malowaną brodą Mikołaja

Pani Justyna tłumaczy, że z przygotowaniami do każdego ze zdjęć wiąże się ciekawa anegdota. Henryk Gromadzki, który wcielił się w „Starego mężczyznę piszącego przy świecy” z obrazu Gotfrieda Schalckena, przywdział… brodę św. Mikołaja zabarwioną na szaro plakatówką. A Mariusz Rubaszyński w roli bohatera obrazu „Mężczyzna w turbanie” Jana van Eycka założył na głowę odpowiednio zwiniętą… czerwoną kurtkę.

– To improwizowanie i kombinowanie, aby osiągnąć założony cel, było najciekawszą częścią zadania. Przy moim obrazie dużo czasu zajęło nam szukanie stolika we właściwej wysokości, przy którym mógłbym usiąść – opowiada Szymon Kaliciński z Czerska, który dał się sfotografować jako chory Bachus z dzieła Caravaggia.

Z lewej Henryk Gromadzki, starzec ze zdjęcia Radosława Laskowskiego

Szymon z kolei zrobił zdjęcie wzorowane na „Autoportrecie z zabandażowanym uchem” Vincenta van Gogha. Jego modelem był Mikołaj Ogrzywalski, który wcielił się też w Narcyza z obrazu Caravaggia. Narcyzem próbowało zostać kilku modeli, jemu to wyszło najlepiej. – Nie lada problemem okazało się odwzorowanie pozy Narcyza z nienaturalnie wygiętą nogą – zdradza Monika Zacharkiewicz, autorka fotografii. Monika została z kolei modelką Magdaleny Kozłowskiej. Jest brunetką, ale na zdjęciu z siwiejącymi włosami w roli „Zaczytanej” (z obrazu Teodora Axentowicza) nawet znajomi nie mogli jej rozpoznać.

Pozowanie jest trudniejsze?

Uczestnicy warsztatów i autorzy zdjęć z wystawy

Rodzinnie w kopiowanie dzieł mistrza zajęły się Anna i Marcjanna Cybulskie. Pani Anna wykonała zdjęcie córce, aby przypominała postać z „Dziewczyny w chuście” Aleksandra Dobrowolskiego. Z kolei Marcjanna uwieczniła swoją młodszą siostrę Antoninę jako bohaterkę „Porteru dziewczyny w oknie” Rembrandta. – Chyba jednak trudniejsze było pozowanie, niż stanie za obiektywem, bo trzeba było spełnić wszystkie oczekiwania fotografa – zastanawia się głośno Marcjanna. – Jestem bardziej zadowolona ze zdjęcia, które zrobiłam siostrze niż z tego ze mną – dodała.

– Dobrze, że spróbowaliśmy jak to jest znajdować się z jednej i drugiej strony obiektywu. To dobre dla zrozumienia, co czuje fotografowana osoba. Przyznam, że w obu przypadkach potrzeba dużo wytrwałości – komentuje Mariusz Rubaszyński, który sfotografował dwie koleżanki w warsztatów spoglądając na obraz „Dwie kobiety w oknie” Pereza Murillo.

Marcjanna Cebulska (z prawej) uwieczniła na swoim zdjęciu siostrę Antoninę. Oryginał obrazu namalował Rembrandt

Podczas sesji zdjęciowych w studio bywało wiele zabawnych momentów, np. kiedy przy pracy nad obrazem „Żydówka z pomarańczami” okazało się, że nikt nie kupił pomarańczy.

Pozytywnie zakręceni

Na wernisaż przybyło wiele osób i nie kryły zachwytu zdjęciami, które na koniec na swój komputerowy warsztat wzięła Justyna Kamińska. To jej najbardziej dziękowano w niedzielę za pomysłowość. Jednak kwiaty (całe mnóstwo!), wręczane m.in. przez wicestarostę Arkadiusza Strzyżewskiego i Dariusza Falanę, dyrektora OK, trafiły również do młodych, zdolnych fotografów. – Fotografowanie, głównie komórką, dla wielu osób stało się dziś czymś naturalnym, odruchowym. Jednak to, co dziś tu możemy podziwiać jest sztuką. Uczestnicy zajęć przełożyli pasję i zamiłowanie w coś niezwykłego – zachwalał Dariusz Falana.

Wystawę w dawnej siedzibie biblioteki można oglądać do końca kwietnia. Potem zdjęcia zawisną w wieży bramnej zamku w Czersku, aby mogli je podziwiać turyści. A blisko dwadzieścioro „pozytywnie zakręconych osób” (jak mówi o nich Justyna Kamińska) z zajęć fotograficznych już pracuje nad nową wystawą, tym razem ze zdjęciami czarno-białymi.

Na zdjęciu głównym: Monika Zacharkiewicz (z lewej) wcieliła się w “Zaczytaną” na zdjęciu Magdaleny Kozłowskiej

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię