Cicha promocja za ponad pół miliona złotych

4

LESZNOWOLA Tylko w ubiegłym roku gmina i podległe jej jednostki wydały na promocję w magazynie „moja Lesznowola”, ukazującym się w nakładzie 3000 egzemplarzy, ponad 330 tys. zł. W tym roku pismo już się nie ukazuje. Oficjalnie z powodu pandemii koronawirusa, jednak prawdziwy powód może być inny – w związku z trudną sytuacją finansową, gmina bardzo ograniczyła wydatki na promocję. W tym na łamach lokalnej prasy


Pismo „moja Lesznowola” Miesięcznik Mieszkańców Gminy zaczęło ukazywać się w czerwcu 2016 roku. Redaktor naczelny, emerytowany znany dziennikarz Andrzej Kwiatkowski od początku deklarował, że chce przedstawiać sylwetki mieszkańców gminy, ich historie, pasje oraz zainteresowania. I taką linię pismo zachowało do końca: było w nim dużo wywiadów oraz relacji z lokalnych wydarzeń. Magazyn od początku miał stały nakład 3000 egzemplarzy i 48 stron. Dostępny był bezpłatnie m.in. w bibliotekach, filiach Gminnego Ośrodka Kultury oraz w urzędzie gminy.

Zawoalowane finansowanie

Mimo że magazyn wyglądał na niezależne pismo komercyjne (wydawcą była córka Andrzeja Kwiatkowskiego – Katarzyna Kwiatkowska) „moja Lesznowola” od początku mogła liczyć na potężne wsparcie finansowe ze strony lokalnego samorządu. Co więcej, nie sposób było zorientować się, że to finansowanie w ogóle ma miejsce, bo w gazecie nie było o nim ani słowa, mimo że taki wymóg stawia prawo prasowe.
Z informacji do których dotarliśmy wynika, że finansowanie miesięcznika odbywało się nie tylko poprzez gminny wydział promocji, ale także jednostki podległe gminie, a więc Centrum Sportu, Gminny Ośrodek Kultury, Zespół Obsługi Placówek Oświatowych oraz Bibliotekę Publiczną. Ich dyrektorzy, począwszy od 2016 roku, przelewali na konto wydawcy sute środki na promocję. W 2016 roku było to łącznie niemal 45 tys. zł, w 2017 – ponad 76,2 tys. zł, w 2018 – ponad 49 tys. zł i w rekordowym 2019 – ponad 264 tys. zł. W latach 2017-2019 „moja Lesznowola” otrzymała z gminnego wydziału promocji dodatkowo ponad 140 tys. zł. Łącznie, przez 3,5 roku funkcjonowania czasopisma, gmina i jednostki podległe wsparły go kwotą ponad 574 tys. zł! Do tych wydatków dotarliśmy, jednak nie jest wykluczone, że źródeł finansowania magazynu z publicznych pieniędzy było więcej.

Płacili za wsparcie znanego redaktora?

Kilka tygodni temu w Lesznowoli odbyła się sesja absolutoryjna, podczas której wójt Maria Jolanta Batycka-Wąsik zaprezentowała raport o stanie gminy za 2019 rok. Po przedstawieniu raportu odbyła się dyskusja z udziałem mieszkańców. Nie brakowało głosów krytykujących działania gminy. Ale na końcu wystąpiła też grupa osób bardzo chwalących zarówno wójt, jak i to, co się w ostatnich latach w Lesznowoli dzieje. Wśród nich był redaktor Andrzej Kwiatkowski.
– Rok 2019 był rokiem trudnym. Byliśmy świadkami nagonki na gminę, serii donosów, straszenia zarządem komisarycznym i innych działań, które zakłóciły normalną pracę urzędu. Mimo to gmina wyszła z tego całego zamieszania obronną ręką. Takiej gminy wiele osób może nam pozazdrościć – mówił znany redaktor. – Od czterech lat, gdy zacząłem z racji wydawania miesięcznika „moja Lesznowola” bywać na różnego rodzaju gminnych wydarzeniach, poznawać mieszkańców, z nimi rozmawiać i słuchać opowieści o ich życiu to patrzę na naszą gminę z zupełnie innej perspektywy – przekonywał.
Czy Andrzej Kwiatkowski naprawdę tak uważa i czy równie chętnie broniłby polityki gminy na różnych polach, gdyby nie czerpał z lesznowolskiego samorządu tak gigantycznych profitów? To jedno z tych pytań, na które chyba nigdy nie uzyskamy wiarygodnej odpowiedzi.

Faktury za promocję. Ale jaką?

Zapytaliśmy redaktora Andrzeja Kwiatkowskiego dlaczego opłacane przez gminę i jednostki podległe gminie artykuły promocyjne publikowane na łamach miesięcznika „moja Lesznowola” nie są w żaden sposób oznaczone, choć taki wymóg stawia prawo prasowe (dziennikarzowi nie wolno prowadzić ukrytej działalności reklamowej).
– Bo nie były to artykuły tego typu. Artykuły sponsorowane, tak jak np. tekst w 40 numerze pt. „Szukałem czegoś dla siebie” były opatrzone informacją „Tekst sponsorowany” – argumentuje dziennikarz. Skoro nie były to artykuły reklamujące działania jednostek podległych, za co więc płaciły one wydawcy? W ubiegłym roku Biblioteka Publiczna w Lesznowoli niemal tyle samo co na nowe książki wydała na promocję w miesięczniku „moja Lesznowola” , co miesiąc opłacając fakturę opiewającą na 6150 zł. Dokładnie przejrzeliśmy dwa pierwsze numery pisma z 2019 roku. O bibliotece nie ma w nich ani słowa.
– Biblioteka, jako instytucja kultury, to nie tylko książki, to również ludzie, mieszkańcy naszej gminy, o których warto pisać – wyjaśnia Magdalena Barańska, dyrektor biblioteki dodając, że w styczniowym numerze „mojej Lesznowoli” pojawił się artykuł o Kindze Facon, autorce książki „Samulka”, która była pracownikiem biblioteki, a przede wszystkim jest autorką „pięknej powieści”, zaś w numerze lutowym został opublikowany tekst o pani ambasador Bernatowicz, która gościła w bibliotece w Magdalence na spotkaniu rozpoczynającym cykl „Zwykli ludzie – niezwykłe historie”. Za te dwa artykuły biblioteka zapłaciła 12 300 zł!

W oczekiwaniu na lepsze czasy…

W numerze z grudnia 2019 roku redaktor naczelny „mojej Lesznowoli” pisze: „nie mam pewności, że w 2020 roku miesięcznik „moja Lesznowola” będzie się ukazywał” i dokonuje podsumowania 3,5 roku działalności wydawniczej. Z kolei w maju tego roku (pismo ukazywało się do stycznia), w liście do wójt Marii Jolanty Batyckiej-Wąsik jako przyczynę wstrzymania wydawania pisma podaje pandemię koronawirusa. Z naszych informacji wynika, że pod koniec ubiegłego roku wielu radnych nie tylko dowiedziało się o finansowaniu przez gminę miesięcznika „moja Lesznowola”, ale także skali tego przedsięwzięcia. Dziś osoby te wolą się publicznie nie wypowiadać.
– Ja wiedziałam, że pismo było finansowane z gminnych pieniędzy. Zresztą to logiczne, bo było w nim wiele artykułów o gminie i mieszkańcach – mówi radna Marta Maciejak. – To nie rada zdecydowała o zaprzestaniu finansowania gazety, wydaje mi się że była to decyzja zarządu gminy.
Dziś pandemia koronawirusa wydaje się być pod kontrolą, a wiele branż – w tym wydawnicza – wróciło do normalnego funkcjonowania. Czy oznacza to, że „moja Lesznowola” znów zacznie się ukazywać?
– Jeśli pandemia zostanie odwołana, nie wykluczamy wznowienia – wyjaśnia redaktor Andrzej Kwiatkowski. – Zobaczymy, co stanie się na jesieni, bo epidemiolodzy zapowiadają nawrót epidemii.

Tomasz Wojciuk

4 KOMENTARZE

  1. Ach, gdzież te czasy, kiedy to władze Gminy Lesznowola promowały się wręcz ogólnopolsko?! Zdobywały liczne laury, nagrody, wyróżnienia, dyplomy, statuetki i inne takie. A żaby skaczące koło urzędu gminy kumkały, że to wszystko dzięki „promocji”…

    Wiadomość, że z czasów dawnej świetności Gminie Lesznowola pozostało jedynie promowanie się w gminnej gazetce wśród mieszkańców gminy Lesznowola (hehe, „marketing wewnętrzny”) jest doprawdy przygnębiająca.
    Sic transit gloria mundi… 🙁

    P.S. Panie Redaktorze Wojciuk, a może trzeba głębiej pogrzebać? Rozumiem, że COVID, że jakieś problemy z prokuraturą, ale aż trudno uwierzyć, żeby władze tej gminy aż tak bardzo zaniedbały kwestię promocji.
    Podobno niejaki Jezus powiedział: „Szukajcie, a znajdziecie” 🙂

  2. wspaniała gazeta. W jednym z numerów widziałem wiele stron poświęconych panu, który w latach osiemdziesiątych był oficerem SB. Tyle, że w tym artykule nie wspomniano o tym zaszczytnym okresie z życia tego Pana.

  3. 574 tys. zł w 3,5 roku, to ponad 13,5 tys./m-c.? Jak mogę się załapać na taką “fuchę”? Z kim tam w tej gminie należy rozmawiać? Chętnie “dorobię” parę groszy do emerytury.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię