PIASECZNO/LESZNOWOLA O problemach z pocztą w Piasecznie i Mysiadle pisaliśmy kilka dni temu. Radny Lesznowoli Marcin Kania złożył skargę. Odpowiedź jaką dostał brzmi jakby została wypluta przez “generator odpowiedzi na skargi”, który zaprogramowano jeszcze w czasach PRL-u


W pierwszych akapitach poczta potwierdza, że skargę otrzymała i rozpatrzyła. Przyznaje radnemu rację, że zgłoszone problemy rzeczywiście istnieją. Informuje, że ich źródłem są „nieprzewidziane problemy organizacyjne”, których rozwiązanie z przyczyn niezależnych „wydłuża się w czasie”.

Sukcesywne minimalizowanie na miarę możliwości

„Jednakże w rezultacie podejmowanych w placówce działań koordynujących, utrudnienia są w miarę posiadanych możliwości sukcesywnie minimalizowane, co przełoży się na poprawę obecnej sytuacji i tym samym jakość oraz terminowość dostarczania przesyłek” – czytamy nowomowę urzędniczą.
Z pisma nie dowiadujemy się jakie działania zostały podjęte, ani kiedy mieszkańcy mogą liczyć na normalne funkcjonowanie poczty. Sam fakt, że urząd się stara „na miarę posiadanych możliwości” nikogo nie uszczęśliwia, a sama nieokreślona w czasie obietnica poprawy sytuacji to również marne pocieszenie.
Tymczasem problem poczty jest prosty. Przesyłek i listów nie ma kto roznosić ponieważ jest za mało listonoszy. Ludzie nie chcę podejmować tej katorżniczej i niewdzięcznej pracy za marne grosze, skoro mają na rynku alternatywne miejsca pracy – nie tak ciężkiej i lepiej płatnej.

Czy się stoi, czy się leży…

Wygląda na to, że dopóki Poczta Polska nie zostanie sprywatyzowana i nie zacznie funkcjonować na rynkowych zasadach, opierających się o konkurencję, dbałość o klienta i racjonalizację wydatkowanych środków – organizacyjnie i mentalnie będzie dalej tkwić w czasach głębokiego PRL-u – w myśl zasady „czy się stoi czy się leży opłata za przesyłkę się należy”. Bo przecież czy ten list dostarczą dziś czy za tydzień to i tak te same pieniądze za swoją usługę zainkasują.
– Otrzymana odpowiedź jest mało konkretna i absolutnie nie zamyka sprawy – ocenia rady Marcin Kania. – Dalej będę monitorował działanie naszej placówki, zbierał wszelkie uwagi od mieszkańców i jak będzie trzeba, pisał kolejne skargi.

Adam Braciszewski 

4 KOMENTARZE

  1. Wolę zapłacić więcej komuś komu się chce dostarczyć listy na czas. Co ciekawe, z paszkami Kurierem nie ma takiego problemu.

  2. Tragedia!!! Na Jarzabka nigdy na czas nie sa dostarczane listy. Najgorzej jest z rachunkami za prad, ktore zwykle place po terminie I naliczana zostaje mi za to kara, bo rachunek z termine platnosci do 10tego zostaje dostarczony 15stego. Nie wspomne juz o listach “polecony priorytet” ktory dociera po 18 dniach!!!!!!

  3. Najgorsze, że alternatywy nie ma żadnej dla zwykłych i polecanych listów. Inpos to też porażka. Jak ktoś działa bez konkurencji to tak jest.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię