Gramy o awans

PIŁKA NOŻNA, LIGA OKRĘGOWA Z Jackiem Rzeplińskim, trenerem Perły Złotokłos, rozmawia Grzegorz Tylec

Gdy obejmował pan Perłę Złotokłos, jakie postawiono przed panem cele?

Chodziło przede wszystkim o odbudowanie drużyny.

Jakie ma pan podejście do treningów?

Wszystkie są przede wszystkim z piłkami, co się chłopakom podoba. Jak mówią na kursach – zawodnik będzie dwa razy więcej biegał, gdy biegnie z piłką, niż gdy ma biec bez celu. Ćwiczymy też różne warianty rozegrania akcji.

Przez ostatnie sezony Perła miała często świetną jesień, a potem traciła punkty na wiosnę…

Zobaczymy jak będzie. Na pewno gramy o awans, mieliśmy ciekawych sparingpartnerów – zmierzyliśmy się, między innymi, z czwartoligowcami. W trakcie sezonu zmagaliśmy się z kontuzjami. Byłem trochę w szoku, gdy przekonałem się jak ostro gra się w piłkę na tym poziomie rozgrywkowym – w ciągu jednego meczu potrafiło wypaść ze składu dwóch zawodników. Niestety, sędziowie pozwalają na brutalną grę, ale mam nadzieję, że jak wrócą kontuzjowani, to w zespole będzie jeszcze większa rywalizacja.

Czy po rundzie jesiennej jest pan zadowolony z liczby zdobytych punktów?

Na pewno nie. Nikt z nas nie kalkulował porażki z SEMP-em, gdzie zostaliśmy troszeczkę zaskoczeni ich agresywnością. Problemem jest też u nas czasem podejście. Chłopaki, co przyznali potem na treningach, przystąpili do tego meczu nieco zbyt pewni siebie – na zasadzie „Co to SEMP?”. Tak samo szkoda punktów z Rysiem Laski. Mieliśmy tam dziesięć setek i nic nie chciało wpaść. Czasem zdarzają się takie mecze.

Najgroźniejszym rywalem do awansu będzie zapewne Piast Piastów…

Pewnie tak. To jest tak, że ograliśmy całą górę tabeli, a straciliśmy punkty z drużynami, z którymi nie powinniśmy tego zrobić.

Zespół ze Złotokłosu słynie od lat z twardej defensywy i walki jeden za drugiego…

W zespole jest potencjał, a drużyna jest jednością, co widać zwłaszcza w sytuacjach spornych na boisku. Uważam, że chłopaki się prowadzą wzorowo, przychodzą na treningi i solidnie pracują.

Obserwując pana na meczach, widać, że zdecydowanie należy pan do tej grupy szkoleniowców, którzy przez cały czas żyją na ławce i grają spotkanie razem ze swoimi zawodnikami…

Jeśli coś nie wychodzi, zawsze biorę porażkę na siebie. To jest moja wina, moje zmiany i moje decyzje. Nigdy nie szukam winnych wśród zawodników.

Czy planujecie wzmocnienia przed rundą wiosenną?

Zawsze się planuje, ale na tym etapie wszędzie się gra za pieniądze, a u nas wszyscy grają za darmo. Ewenementem jest znaleźć kogoś, kto przyjdzie do okręgówki, żeby dokładać do dojazdów, jak można w A klasie zarobić 500 złotych. Mamy jednak trochę młodych, własnych wychowanków.

Grzegorz Tylec

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię