Inspektor podejrzany o łapówkarstwo

POWIAT Warszawska Prokuratura Okręgowa zarzuciła byłemu pracownikowi nadzoru budowlanego z Piaseczna przyjęcie łącznie 40 tys. zł w zamiana za wydanie decyzji niezgodnie z prawem. Zarzutów jest więcej

Były pracownik Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Piasecznie został zatrzymany przez stołecznych policjantów, a prokuratura wnioskowała o umieszczenie go w areszcie tymczasowym. Ostatecznie sąd na to nie przystał, ale śledczy zaskarżyli jego postanowienie. Uważają bowiem, że „jedynie izolacyjny środek zapobiegawczy jest w stanie zapewnić prawidłowy tok postępowania”.
Prokurator przedstawił Jackowi P. zarzuty dotyczące przyjęcia w związku z pełnieniem funkcji publicznej korzyści majątkowych w łącznej kwocie ponad 40 tys. zł w zamian za wydawanie decyzji administracyjnych niezgodnie z przepisami prawa, przekroczenia uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, poświadczenia nieprawdy w dokumentach oraz powoływania się na wpływy w instytucji samorządowej i podjęcia się pośrednictwa w załatwianiu sprawy w zamian za korzyść majątkową – informuje Łukasz Łapczyński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Dalszych szczegółów rzecznik z uwagi na dobro śledztwa nie ujawnia. Wiadomo jedynie, że w prowadzonym postępowaniu status podejrzanego ma tylko były inspektor PINB.
Na temat zaistniałego wydarzenia nie wypowiada się Edyta Frączak, od niemal roku kierująca Powiatowym Inspektoratem Nadzoru Budowlanego w Piasecznie. – Nie mogę nic powiedzieć. O dokumenty zwracały się do mnie inne instytucje, a nie bezpośrednio Prokuratura Okręgowa – podaje jedynie.
Do trzęsienia ziemi w piaseczyńskim PINB doszło na początku sierpnia zeszłego roku, kiedy starosta Wojciech Ołdakowski odwołał jego szefa Mirosława Sataleckiego. Poprzednik Edyty Frączak kierował inspektoratem przez 15 lat. Szef urzędu powiatowego tłumaczył nam, że zdecydował się pożegnać z Sataleckim, ponieważ na „PINB odbierał tyle skarg, ile na całe starostwo”.
Czy wówczas, słuchając owych skarg, miał sygnały, że w inspektoracie mogło dochodzić do sytuacji korupcyjnych?
– Był u mnie pan, który stwierdził, że jeden z inspektorów PINB, nie podał przy tym nazwiska, składał mu propozycję korupcyjną – przypomina sobie obecnie Wojciech Ołdakowski. – To była jedna ze skarg, od której zacząłem działania zmierzające do zmian w inspektoracie. Musiałem sprawdzić, na ile te sygnały są prawdziwe – dodaje.
W dalszej kolejności, m.in. po zapoznaniu z dokumentami konkretnych spraw, którymi zajmował się inspektorat, Edyta Frączak pożegnała się z niektórymi podwładnymi. Chcieliśmy w lutym porozmawiać o powodach tych zwolnień, ale szefowa PINB odmówiła komentarza.

Piotr Chmielewski

2 KOMENTARZE

  1. Ciekawe jest to że Jacek P. Bardzo blisko przyjaźnił się z radnym O. tym od przedszkoli. Wspolne wczasy w ciepłych krajach, wspólne interesy. Ciekawe co by wyszło jak by prześwietlić ich interesy.
    Ciekawostka:
    Pan P. Bardzo głośno popierał PiS. Zakładam że sam też był prawy i sprawiedliwy. 😂

  2. 40 tys. to pan P. dostał na waciki. A gdyby prześwietlić inne sprawy okazałoby się, że jest to czubek, czubek góry korupcyjnej….

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię