Inwalidka? Na koniec kolejki!

0

KONSTANCIN-JEZIORNA Poruszająca się o kulach Hanna Hlebowicz poskarżyła się naszej redakcji na nieprzyjemnego sprzedawcę, który nie chciał obsłużyć jej poza kolejnością. – Przepraszam za pracownika – ubolewa właściciel firmy


– Jeszcze w życiu nikt mnie w tak brzydki sposób nie potraktował. Dlatego uznałam, że nie mogę tej nieprzyjemnej sytuacji przemilczeć – mówi mieszkanka Konstancina-Jeziorny, wdowa po pierwszym burmistrzu miasta uzdrowiskowego w III RP.

W sobotnie południe 81-latka udała się do wielobranżowego sklepu w centrum miasta, aby kupić żarówkę i taśmę izolacyjną. Na miejscu zastała kolejkę, w której stało trzech panów. Dlatego poprosiła ekspedienta o sprzedaż poza kolejnością.

– „Niby dlaczego mam panią obsłużyć bez kolejki?” zapytał, mimo że podpierałam się szwedkami. Pytał krzycząc, czy mam legitymację inwalidy, w końcu kazał mi się odsunąć i iść na koniec kolejki – opowiada Hanna Hlebowicz. – Ujął się za mną młody mężczyzn czekający na obsłużenie przede mną. Powiedział pracownikowi sklepu, żeby sprzedał mi to, o co proszę. Tym bardziej że to były tylko dwie drobne rzeczy – dodaje.

Janusz Odoliński, właściciel sklepu w Jeziornie, w rozmowie z nami ubolewa, iż doszło do sobotniej sytuacji.

– To bardzo nieładnie ze strony mojego pracownika, upomnę go. Niestety, czasy nie są łatwe, trudno jest znaleźć odpowiednich ludzi do pracy, którzy nie tylko są fachowi, uczciwi ale i w kulturalny sposób podchodzą do klientów, mimo że ci bywają czasem nieprzyjemni – tłumaczy.

Właściciel firmy dziś skontaktował się z nami nazajutrz. – Z rozmowy z pracownikiem wynika, że ta pani domagała się pilnego obsłużenia, kiedy on akurat kończył wydawać towar innemu klientowi. W końcu jednak, bez zwłoki, zostało jej sprzedane to, czego chciała – zapewnia.

Obsługa inwalidów poza kolejnością w sklepach oraz urzędach, itp. od 2004 roku nie jest zapisana ustawach czy rozporządzeniach. Zależy to od wewnętrznych uregulowań firm i instytucji. W większości przypadków zależy jednak od kultury sprzedawców i… cierpliwości pozostałych kolejkowiczów. Często jest bowiem tak, że gdy zgłaszają się osoby proszące o obsłużenie poza kolejnością, sprzedawca lub urzędników mówi, że najpierw „musi zgodzić się kolejka”. Ta nie zawsze tego chce, zwłaszcza gdy znajdzie się w niej ktoś, „komu spieszy się bardziej”. A obecnie wszyscy gdzieś się spieszą.

– Usuwając przepis, tak naprawdę przerzucono problem związany z kolejkami na osoby niepełnosprawne – narzeka Kazimierz Andrzejczyk, rencista. – Teraz my musimy użerać się z niesympatycznymi klientami, którzy nie chcą nas przepuścić albo żądają okazania dokumentu. Pojawiają się konflikty i kłótnie. Gdy istniał przepis, to takich sytuacji nie było, bo wszyscy wiedzieli, że pierwszeństwo mają inwalidzi, renciści i kobiety z dziećmi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię