Koparka wjechała w siedlisko bobrów

5

GÓRA KALWARIA Jakieś dwa tygodnie temu tajemniczy inwestor zaczął pogłębiać koryto rzeki Małej w Solcu i regulować jej brzegi. – Przy okazji koparka zniszczyła naturalne siedliska bobrów – alarmuje pan Daniel, nasz czytelnik. – Zawiadomiłem o tym fakcie Wody Polskie, GDOŚ, RDOŚ, nadzór budowlany i prokuraturę


Pan Daniel opowiada, że jest to już kolejna dewastacja rzeki Małej. Pierwotnie sądził, że równanie i podnoszenie terenu połączone z oczyszczaniem cieku z bobrowych zapór i jego pogłębianiem jest sprawką dewelopera (na sąsiedniej działce znajduje się stara tablica z reklamą osiedla „Między Wierzbami”).
Teren „porządkował” prawdopodobnie właściciel dochodzącego do rzeki gruntu. Pewnie sądzi, że dzięki temu będzie mógł go lepiej sprzedać – wyjaśnia. Pan Daniel dobrze zna ten odcinek rzeki, bo często tam spaceruje. Jak usłyszał warkot koparki, postanowił sprawdzić co dzieje się na dziewiczym, zamieszkanym przez bobry obszarze, sąsiadującym z Naturą 2000.
Rzeka, która leniwie płynęła między drzewami i szuwarami zamieniła się w zabłocony, głęboki na 3 m rów – opowiada. – Koparka zniszczyła znajdujące się na długości około 1 km tamy i duże siedlisko bobrów. Wszystkie leżące w korycie stare drzewa zostały powyciągane na brzeg. Łąki soleckie znajdujące się po drugiej stronie Małej też zostały rozkopane i rozjeżdżone. Jak to zobaczyłem, usiadłem na ziemi i zacząłem płakać – relacjonuje mężczyzna.
Pan Daniel porozmawiał z operatorem spychacza. Ten nie miał pojęcia, że na tego typu prace trzeba mieć zezwolenie Wód Polskich, a jeśli na rzece są siedliska bobrów – także RDOŚ-u.
Dlatego sam poinformowałem o tym fakcie odpowiednie instytucje – mówi nasz czytelnik. – Wiem już, że Wody Polskie nie wydały zgody na regulację rzeki na tym odcinku. Nie wiem, czy ktoś zgodził się na wycinkę drzew. Co do samych robót, to spowodowały więcej szkód niż korzyści. Nie dość, że bobrów już tu nie ma, to w jednym miejscu osunęła się ziemia, powodując spiętrzenie wody. Ten proces będzie postępować, więc jak działkę przylegającą do rzeki kupi deweloper, jej brzegi zostaną zalane betonem. Uważam, że należy jak najszybciej zmienić plan miejscowy dla tego obszaru.
Informację o wycince drzew i zniszczeniu osady bobrów pan Daniel przekazał również WIOŚ. Ten scedował sprawę na burmistrza Góry Kalwarii, prosząc go o jej wyjaśnienie.

CZYTAJ TAKŻE:  Bronią Górek Szymona przed bobrami

TW

5 KOMENTARZE

  1. Z niejakim smutkiem konstatuję, że Pan Daniel (respect!) występuje tu w roli rycerza walczącego z wiatrakami.

    Podzielając wkur…nie Pan Daniela obawiam się, że tego nie da się zatrzymać.
    Przynajmniej do czasu, gdy Homo sapiens będzie władał naszą planetą, którą obsiadł jak pleśń kromkę chleba.

    Dopóki tak będzie, ludzie będą – we własnym interesie, który postrzegają co najwyżej w perspektywie najbliższych paru lat – eksploatować Ziemię w sposób bandycki, wyrywając z niej co tylko się da, zabijając wszystko, co żyje i przerabiając wszystko na gówno.

    Ponieważ jednak bytowanie każdego gatunku na Ziemi trwa maksimum jakieś 2 mln lat, to mamy prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że ten proceder szybko się skończy i na Ziemi zapanują jakieś inne stworzenia. Karaluch sapiens , Szczur sapiens? Nieważne, my już tego nie zobaczymy.

  2. Pan Daniel usiadł nad brzegiem i zapłakał jak bóbr znowu.
    Na otarcie łez zostało mu parę bobrów. Tych z rowu.
    Lecz nie takiego nad którym, tylko z tego, na którym siedział.
    Jak łzy otarł temi bobrami? – nam tego nie powiedział.
    Ma teraz Pan Daniel brązowy cień pod każdą powieką.
    Tak to jest niefortunnie zapłakać nad taką Małą rzeką.

    Zdrowia i odporności!

  3. I na samym końcu dostana symboliczne 500 zł do zapłacenia. Taki żart z niszczenia przyrody. A o inteligencji wykonawcy i właściciela nie będę wypowiadać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię