Krystyna Turek skończyła 100 lat. Mieszka sama i czuje się świetnie

2

PIASECZNO Wczoraj mieszkanka Piaseczna obchodziła 100. urodziny. Były gratulacje, prezenty oraz życzenia, zarówno od najbliższych jak i burmistrza. Dziś jubilatkę odwiedziła delegacja Spółdzielni Mieszkaniowej „Jedność”, w której budynku pani Krystyna mieszka od lat 60. ubiegłego wieku


Życzenia jubilatce złożyła dziś delegacja SM „Jedność”

– Cieszę się niezłym zdrowiem, bo nie piję, nie palę i miałam dobrego męża – wita nas od progu Krystyna Turek. Jubilatka cierpliwie przyjmuje życzenia, a po chwili częstuje wszystkich urodzinowym tortem. – Jestem rodowitą Warszawianką, urodziłam się 23 lipca 1920 roku na Solcu. Moja mama prowadziła tam sklep chemiczny – opowiada. – Jak przyszłam na świat mój tata miał 67 lat. Mama była prawie o 30 lat młodsza. Zmarła przy porodzie. Jestem jedynaczką.
Przed okupacją pani Krystyna mieszkała u wujostwa na rogu Siennej i Żelaznej. Wybuch powstania zaskoczył ją na Koszykowej. Oszołomiona szła znajdującymi się pod ostrzałem ulicami w kierunku Powązek. Tam spotkała siostry zakonne, z którymi udało jej się wyjść z walczącej Warszawy. Zatrzymała się w rejonie Grodziska Mazowieckiego. Tam, aby przeżyć, zajęła się handlem. To właśnie wtedy poznała też swojego przyszłego męża. Po upadku powstania razem przeszli przez zamarzniętą Wisłę do Rembertowa, gdzie pani Krystyna miała rodzinę.
– W Rembertowie wszyscy produkowali wówczas papierosy, zaczęłam więc je rozprowadzać – opowiada. – Miałam pieniądze, więc kupiliśmy z mężem ładny pokój z kuchnią na Rybnej. Potem z papierosów przerzuciliśmy się na spody do butów, których wówczas brakowało. Niestety, w połowie lat 50. mój mąż kupił mercedesa i zaczął pracować jako taksówkarz. Zaczęła się wódka i nocne życie. Rozstaliśmy się, bo ja nigdy nie byłam rozrywkowa, a jemu to nie pasowało.
Krystyna Turek potem jeszcze kilka razy zmieniała zarówno miejsca zamieszkania, jak i wykonywane zajęcia. Po jakimś czasie wyszła ponownie za mąż i, jako że miała ukończone kursy księgowej, zaczęła pracować w zakładach mięsnych na Otwockiej. To właśnie wtedy, w roku 1960, kupiła mieszkanie przy ulicy Wojska Polskiego w Piasecznie. W tej samej klatce mieszka już od 60 lat. Po przejściu na emeryturę Krystyna Turek zaczęła zajmować się ogródkiem, robić na drutach, haftować.
– Teraz jestem już mniej aktywna, bo często boli mnie ręka – mówi. – Ale ogólnie czuję się nieźle. Przy takim zdrowiu mogłabym pożyć jeszcze z 10 lat.

TW

2 KOMENTARZE

  1. Jaka cudowna kobieta! Życzę wszystkim tyle zdrowia, szczęścia a paniom dobrego męża 😉 a jak zły to też pogonić ! Można? Można! i wtedy kobieta dlużej pożyje

  2. Wszystkiego dobrego dla Pani Krystyny! Tylko trochę szkoda, że odwiedzają ją osoby ze spółdzielni, które nie potrafią nosić masek i najwyraźniej zapominają aby nie narażać starszych osób :/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię