Lekarze odchodzą ze szpitala św. Anny. Praca jednego z oddziałów zagrożona!

15

PIASECZNO Czterech internistów z oddziału Chorób Wewnętrznych i Chorób Serca zrezygnowało z pracy. Szpital intensywnie szuka nowych lekarzy, w tym ordynatora. O trudnej sytuacji poinformowano już Narodowy Fundusz Zdrowia


Dyrekcja szpitala deklaruje, że jest otwarta na współpracę z lekarzami, którzy zrezygnowali z pracy, jeśli tylko wycofają oni swoje wypowiedzenia

Jak informuje szpital, od 1 lutego na oddziale Chorób Wewnętrznych i Chorób Serca może nie być wystarczającej liczby lekarzy.
– Mimo intensywnej rekrutacji i rozmów z lekarzami przygotowujemy się na taką sytuację – przyznaje Anna Szewczuk-Łebska, rzeczniczka prasowa grupy EMC Instytut Medyczny, która jest właścicielem szpitala. – Gdyby tak się stało, oddział czasowo wstrzyma działalność do momentu uzupełnienia kadry lekarskiej.
O sytuacji poinformowany już został mazowiecki oddział NFZ, wydział zdrowia urzędu wojewódzkiego, pogotowie ratunkowe i konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób wewnętrznych. Szpital złożył wniosek o tymczasowe zawieszenie działalności oddziału na 3 miesiące od dnia 1 lutego. Przez ten czas ma nadzieję uzupełnić braki kadrowe.
– Zależy nam na jak najszybszym przywróceniu pracy oddziału – deklaruje Anna Szewczuk-Łebska. Jeśli jednak szpitalowi nie uda się szybko zażegnać kryzysu i praca oddziału rzeczywiście zostanie wstrzymana, przebywający na nim pacjenci, którzy będą wymagali dalszego leczenia w warunkach szpitalnych, zostaną przewiezieni do innych szpitali w regionie.
Pozostałe oddziały szpitala pracują bez zmian.

TW

15 KOMENTARZE

  1. Nie ma co się dziwić ten szpital to mordownia i nic pozatym jedynie porodówka daje rade reszta to żenada zmienić cały personel itp bo ręce opadaja co tam sie dzieje typowe chamstwo ze strony lekarzy i personelu nie leczą a wykączyć potrafią pacjenta…

  2. Ten artykuł z Faktu jest sprzed 4 lat. Od tego czasu sporo się zmieniło, chyba głównie właśnie po tamtej sytuacji. My rodziliśmy 2 dzieci w Piasecznie w ostatnich 3 latach i bardzo polecamy, zwłaszcza z wykupioną indywidualną położną. I chyba urologia też jest na dobrym poziomie, bo ostatnio było o piaseczyńskim oddziale w tv. Co do reszty, to się nie wypowiem.

  3. Porodówka jest z d*py, totalnie. Wiem, bo moja córka tam rodziła. Ale chirurg Piotr P. wykonał zabieg usunięcia wielkiego krwiaka z mojego podudzia bardzo profesjonalnie. I za to bardzo mu dziękuję.

  4. Bo porodówka jest 1 stopnia i nie to że nie wiedzą co mają robić tylko nie mają odpowiedniego zaplecza dla dziecka i matki.

  5. Nie tylko porodówka tam jest ludzie reszta oddziałów jest do dupy pielęgniarki nie miłe są z musu tam chyba lekarze zlituj się Boże masakra co tu więcej dodać cham chamem pogania tyle

  6. Rodziłam 4 miesiące temu, zostałam przyjęta bez kolejki, bez czekania, KTG i od razu na salę…Położna była cudowną kobietą, która pomogła mi w nie całe 15 min urodzić! Co 5 min, ktoś przychodził i sprawdzał jak sobie radze z dzieckiem, karmieniem i czy coś potrzebuje. Pierwsze dziecko zmarło kiedy byłam, w 6 tyg ciąży rok temu, i w tym samym szpitalu, wywoływali mi poronienie. Kiedy ktoś szedł do łazienki, to pielęgniarka pod drzwiami pytała, czy wszystko wporzątku. Strata dziecka, na każdym etapie jest bolesna, ale ginekolodzy sprawdzali kilka razy, czy na pewno nie da się już nic zrobić, odbyłam kilka rozmów przed podaniem proszków, na wywołanie porodu, bo na usunięcie się nie zgodziłam. Nikt nie potraktował mnie jako pacjentki jednej,z wielu….Dali mi niesamowite oparcie i dwa miesiące pózniej byłam w kolejnej ciąży, który poród odbierali. Kiedy córeczka zachorowała w 5 tyg. to szpital, w Piasecznie jako jedyny, uznał że trzeba zrobić dokładne badania, a nie jak inni że tak czasem bywa…Dzięki nim, nie doszło do sepsy. Także nie wszyscy, mają takie doświadczenia i opinie…

  7. Zebym nie była przerażona tak bardzo jak byłam w tamtym czasie to założyła bym sprawe do sądu Ale bałam sie ze stracę synka wiec odpusciłam Wezwano mnie na ktg skarzyłam sie ze chyba juz rodze bo rozwarcie mialam na 11cm polozna stwierdziła ze ktg jej sie nie rejestruje z zegarkiem w reku odliczalam czas skurcze byly co 5min Niestety to nie poród tylko dziecko jest głodne badało mnie 2 lekarzy coraz bardziej krwawilam nie chcieli przyjać porodu bo tydz za wcześnie szlam z płaczem do domu połtorej godz do przystanku moja mama mnie probowala uspokoic Zapamietalam nazwiska dotarlam do domu usiadlam na podlodze i plakałam jadlam na sile kanapkę pisalam skurcze bylo co 3min po uplywie 5min zjawila się karetka i 3 panów co siedzie ? Patrzy na kartkę pani rodzi co pani tu robi wzieli mnie na rece i biegli zemna z 3 pietra do karetki po 5min bylam w szpitalu posadzili mnie na wozek i szybko na porodówke bo krwawie jeszcze gorzej polozyli mnie i sekunda maluszek wyszedł plakałam jak male dziecko niewiem czy z radości czy z tego jak mnie potraktowali balam sie ze go stracę Nie polecam tego szpitala…. ☹?????

  8. 2 lata temu bylam na wycieciu woreczka zolciowego. Wszystko sprawnie pielegniarki mile. Pokoje czyste. Smaczne jedzenie. Nie jadlam ale Panie obik bardzo chwalila. Pachinialo jedzeniem

  9. “Uwielbiam” czytać, że szpital to mordownia, że umierają w nim ludzie.

    Przywożą z domu pacjenta, który źle się czuje od mniej więcej dwóch lat. Nie, u lekarza nie był w tym czasie, choć dwa lata temu jest wpis z wizyty na Izbie Przyjęć, że konieczna jest rozszerzona diagnostyka.
    Ale po co wykonywać to zalecenie? Lepiej przyjechać po dwóch latach, gdy stan jest tak zły, że po tygodniu pobytu w szpitalu okazuje się, że rozsiany proces nowotworowy nie dał szans na przeżycie.
    No, ale przecież “przyszedł zdrowy a szpital go dobił!!”, “mordownia”, “umieralnia”!

    Pacjent lat ok 90 przywieziony w strasznym stanie zaniedbania z domu. Odwodniony, brudny, z odleżynami,nieprzytomny.
    Rodzina przychodzi na 3 minuty i wiedziona chyba nagłym wyrzutem sumienia każe robić wszystkie badania, gastroskopie, kolonoskopie, tomografie. Im głośniej krzyczy tym bardziej zagłusza swój brak do tej pory zainteresowania seniorem.
    Pacjent w końcu umiera, bo to przecież mordownia i umieralnia a przecież mógł tak jeszcze ze 30 lat żyć w domu. Szkoda, że w tym czasie nikt z rodziny nie trzymał go za rękę..

    Tak można bez końca. Na internistycznym odziale szpitala piaseczyńskiego 85 % pacjentów są to ludzie z chorobami wieku podeszłego, którymi powinna zajmować się geriatria.
    Ale dopóki nasz rząd i nasi włodarze będą zajmować się tylko 500+ a 80+ będzie nie ważne, problem będzie narastał.
    Mówią z telewizji o programach “na dobry początek”, niech ktoś wreszcie pomyśli o programie “na dobry koniec”

    Dużo żdrowia życzę

    • O każdym szpitalu w całej Polsce można tak powiedzieć wszystko zależy od punktu widzenia. Mam do czynienia z chorymi pracując na oddziałach w szpitalu i niestety masz rację. Weźmy przykład świąt jakichkolwiek , wakacji , ferii , etc. czemu wówczas zwiększa się ilość pacjentów w wieku 80+ …no właśnie odwodnieni zapomniani przez rodziny.Umieszczają taką osobę w szpitalu pod byle jakim pozorem nawet nie odwiedzą tej babci czy dziadka. Potem tylko mają pretensje do całego personelu medycznego ,że łóżko nie posłane ,że pampers nie zmieniony czy posiłek na szafce stoi zimny. A pielęgniarki są dwie na np. 45 pacjentów.Niestety w obecnych czasach niestety priorytetem jest papier ( dokumentacja medyczna ) dla laików a nie pacjent. Bo jak nawet przysłowiowy przecinek nie będzie postawiony w odpowiedniej rubryce to historia choroby się wraca i nasz ,,kochany” NFZ za takiego pacjenta nie zapłaci. To jest bardzo przykre. Jak ja zaczynałam pracę to liczył się PACJENT. On był najważniejszy. Boże w jakim kraju my żyjemy . Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia.

  10. A może zamiast pisać jednostronne komentarze Pani, która zna ten szpital tylko z relacji wierchuszki, zapytać tych lekarzy z jakiego powodu się zwalniają?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię