TARCZYN – Czy musimy być skazani na autobusy grójeckiego PKS-u? – pyta mieszkanka Tarczyna. – Kierowcy są często niemili i w drodze do Warszawy często im się nie spieszy – narzeka


Pasażerka (chciała pozostać anonimowa) na co dzień korzystająca z połączeń obsługiwanych przez PKS Grójec ubolewa, że tak blisko stolicy ma do wyboru tego jednego przewoźnika.

– Sąsiednie gminy wprowadzają u siebie autobusy warszawskiego Zarządu Transportu Miejskiego oraz linie lokalne „L”. Tracimy na tym, bo musimy w stolicy kupować kolejny bilet na transport miejski – skarży się. Zdaniem pasażerki to niejedyny problem. – Najgorsze jest to, że kierowcy są bardzo niemili i kursują do Warszawy w wycieczkowym tempie, nie trzymając się rozkładu. Jeżeli zwraca się im uwagę, że przy pustej trasie jadą z Tarczyna do Warszawy aż godzinę i piętnaście minut, to pokrzykują. Rozumiem, że muszą przestrzegać przepisów, ale są jakieś granice. Za bilet płacimy miesięcznie ponad 200 zł i mamy chyba prawo wymagać jakości i odrobiny kultury. PKS jest na naszym terenie monopolistą i robi co chce – bulwersuje się tarczynianka.

Gminy nie stać na współpracę z ZTM

Kobieta jest krytycznie nastawiona do grójeckiego przewoźnika także dlatego, że niemal wycofał połączenia ze szlaków prowadzących przez wioski wokół Tarczyna. – Są przez to odcięte od świata. Do Suchodołu dociera jeden autobus dziennie. W sezonie wakacyjnym, gdy nie ma autobusów szkolnych, to nie ma połączenia z Tarczynem. Najbardziej cierpią starsi ludzie. Dzieci czy wnuczęta są w pracy a oni nie mogą dostać się do przychodni. Kuleją też połączenia z Piasecznem, który jest stolicą powiatu. Ostatnio, żeby odebrać dokumenty jechałam przez Warszawę – opowiada.

Zdaniem naszej czytelniczki znaczenie ma to, że gmina Tarczyn jest współwłaścicielem PKS Grójec (ma w nim niecałe 8 proc. udziałów – przyp. red.) i „konserwuje” obecną sytuację, zamiast wprowadzić zdrową konkurencję.

– Podejmując współpracę z warszawskim ZTM działalibyśmy na niekorzyść przedsiębiorstwa, którego jesteśmy współwłaścicielem – przyznaje Grażyna Wiśniewska-Sas, wiceburmistrz Tarczyna reprezentująca gminę w radzie nadzorczej grójeckiej spółki przewozowej. Dodaje przy tym, że gminy póki co nie stać byłoby na dopłacanie znaczących kwot do jazdy autobusów ZTM. Z drugiej strony – jak tłumaczy zastępca burmistrza – gmina ma wpływ na usługi świadczone przez PKS. – W mojej ocenie liczba kursów z Tarczyna do Warszawy jest duża. Jeśli chodzi o jakość usług, kiedy docierają do mnie skargi, proszę prezesa spółki, aby zwrócił uwagę na dany problem. Tak było ze zbyt wolną jazdą na trasie do stolicy – mówi Grażyna Wiśniewska-Sas.

Prawda zwykle leży pośrodku

Wiesław Celejewski, prezes PKS Grójec przekonuje nas, że „kierowcy autobusów mają rozkład jazdy, który ich obowiązuje. Muszą trzymać się odpowiedniej prędkości”.

– Jeżeli autobus się spóźnia, zawsze proszę niezadowolonego pasażera o podanie konkretnego kursu. W autobusach są tachografy i jesteśmy to w stanie sprawdzić, jak jechał – tłumaczy. – Inaczej sytuacja przedstawia się w przypadku skarg na niekulturalne zachowanie kierowcy. W takim przypadku wzywam go i proszę o wyjaśnienie. Nie tolerujemy złego traktowania pasażerów, za takie zachowania naszym pracownikom grożą kary finansowe. Z doświadczenia powiem jednak, że w przypadku takich skarg zwykle prawda leży pośrodku.

Odnosząc się do innych uwag mieszkanki, prezes Celejewski przyznaje, że w gminie Tarczyn jego firma praktycznie wozi pasażerów tylko na trasie do Warszawy i Piaseczna. – Utrzymujemy się wyłącznie z wpływów z biletów, gminy nie wykazują żadnej chęci do dofinansowania kursów. Dlatego musimy rezygnować z nierentownych tras – rozkłada ręce. – Praca w takich warunkach, jak to się dziele w przypadku ZTM, które otrzymuje od gmin dofinansowanie, to nasze marzenie – dodaje.

12 KOMENTARZE

  1. Bardzo dobrze funkcjonuje w ościennych gminach system tzw. autobusów L, nie rozumiem dlaczego Tarczyn nie może się do tego podłączyć

        • Prażmów ma 11 kursów na cały dzień powszedni i 5 w soboty. W niedziele L17 nie jeździ i dlatego gminę stać choć za taką dość słabą komunikacje Prażmów płaci przeszło 0,5 mln rocznie a więc zachowując obecny rozkład, który oferuje PKS, Tarczyn by płacił po kilkanaście mln rocznie. Patrząc na wielkość Tarczyna to taka oferta przewozowa jaka jest w Prażmowie jest żadną ofertą. Ja sam mam wiele do zarzucenia PKS Grójec i większość kierowców już nie nawet dzień dobry nie mówi ale prawda jest taka, że ani Tarczyn ani Grójec nie stworzą takiej oferty przewozowej w ramach ZTM jaką oferuje sam PKS obecnie ze względu na koszty. Kolejnym problemem są gminy przez które linia miała by przebiegać bo one też by musiały partycypować w kosztach. Jeśli się nie zgodzą to oznacza dla Tarczyna jeszcze wyższe koszty bo przejazd przez gm. Raszyn czy Lesznowola musiałby pokrywać sam.

  2. Inne ościenne gminy stać na autobusy L, a gminy Tarczyn nie? Co za idiotyzm. Kluczowym aspektem jest fakt, że wyżej wymieniona Pani jest w radzie nadzorczej i czerpie niesamowite korzyści 🙂

  3. Gminie Tarczyn nie zależy na pociągnięciu 728 do Tarczyna,bo ma w PKS Grójec udziały. Wiec nie liczy sie dobro mieszkanców którzy ich wybrali,tylko zyski. Nie musze dodawac że bilet z Tarczyna do Waw kosztuje ponad 200 zł. No,ale jak sie jest monopolistą,to można wszystko

  4. Jak to mówiła, moja Pani profesor- “dno..,dno i 10 metrów mółu” . Przecież były połączenia, między Tarczynem i Piasecznem – dlaczego zostały usunięte????!! Przecież to rozbój w biały dzień!! Dlaczego “busiki”, które ułatwiały komunikację pomiędzy gminą a miastem Powiatowym – są nagle kasowane? Bo to nie PKS Grójec???!!!! Ktoś wpadł, wreszcie, na pomysł, jak ułatwić życie ludziom, a za chwilę ktoś to zniwelował?? . Już od dawna powinno być połączenie ZTM z Tarczynem!!!! Mamy 2018 rok!!! A jak ktoś mieszka w okolicach Tarczyna – to bez samochodu – nie ma jak żyć!!!!!! TO PO PROSTU KPINA!!!!!!!!!!!.. I 10 metrów mółu…

  5. Osoby zameldowane w gminie Tarczyn nie odczuwają korzyści z tytułu posiadania przez gminę udziałów w PKS GRÓJEC.
    Jedyną korzyść odczuwa p. Grażyna Wiśniewska-Sas w postaci nie małego wynagrodzenia z tytułu zasiadania w Radzie Nadzorczej – dane dostępne w oświadczeniu majątkowym.
    Pani Grażyna przekonuje, że gminy nie stać na dopłatę do kursów ZTM.
    Prezes PKS podsumował, że gminy nie wykazują żadnej chęci do dofinansowania kursów.
    Między “nie stać” a “nie wykazywać chęci” jest ogromna różnica.
    Pan Wiesław Celejewski jest właścicielem Gościńca Wiecha w Kawęczynie, gmina Tarczyn.
    W jakim celu gmina ma udziały w PKS?
    Dlaczego władza za wszelką cenę nie zezwala innym przewoźnikom na zatrzymywanie się na przystankach w gminie Tarczyn?
    Czy dobrze zarządzana firma potrzebuje sztucznie tworzonego monopolu na swoje usługi?
    Dlaczego Burmistrz nie chce konkurencji w przewozach pasażerskich (konkurencja=niże ceny+ wyższa jakość usług) a zarazem wpuściła na teren gminy zagraniczny dyskont, przez który lokalni przedsiębiorcy, zasilający budżet gminy, mają mniejsze wpływy (i przez to odprowadzają niższe podatki)?

  6. Co do dyskontu to nie masz racji.
    Biedronka powstala na prywatnej dzialce,i chwala za to.
    A p.Burmistrz robila wszystko,zeby jednak utrudnic otwarcie tej placowki. Dzieki temu ceny zywnosci spadly do normalnych standartow. I jakos nie slyszalem,zeby ktos przez Biedre zbankrutowal.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię