Mieszkańcy nie chcą kolejnego bloku w centrum miasta

19

PIASECZNO Wkrótce ma rozpocząć się budowa dwóch 3-piętrowych budynków mieszkalnych przy ul. Sierakowskiego, które powstaną na terenie po piekarni Wojciechowskich. Wizja budynku, w którym ma znaleźć się ponad 90 lokali mieszkalnych, spędza sen z oczu sąsiadom. – Boimy się licznych uciążliwości – mówią

O sprawie pisaliśmy już pod koniec marca tego roku. Duży blok w kształcie podkowy ma sąsiadować z parkiem miejskim oraz kilkoma posesjami, na których znajdują się budynki jednorodzinne (od strony ulicy Sierakowskiego). Mniejszy budynek ma stanąć tam, gdzie był kiedyś sklep piekarni. Mieszkający obok starzy mieszkańcy sprzeciwiają się inwestycji, twierdząc, że pogorszy ona standard ich życia. Mają też żal do gminy, że zmieniła kilka lat temu plan miejscowy, dając zielone światło deweloperowi.

Blok zamiast piekarni

Zacznijmy jednak od początku. Na dużej części terenu przewidzianego pod budowę bloków, stała kiedyś znana w całym Piasecznie piekarnia Wojciechowskich. Została ona zamknięta pod koniec 2018 roku. Następnie państwo Wojciechowscy wystąpili o zmianę planu miejscowego dla swojej nieruchomości z usług i produkcji na budownictwo wielorodzinne. Rada miejska zatwierdziła tę zmianę w 2019 roku. Wkrótce potem nieruchomość zmieniła właściciela.
W efekcie, na tyłach mojego podwórka powstanie 3-piętrowy blok mieszkalny o wysokości 14 m. Będę się czuł, jakbym mieszkał w zoo – skarżył się kilka miesięcy temu na naszych łamach Paweł Karbowski, jeden z sąsiadów. – Czy centrum Piaseczna, gdzie znajdują się domy jednorodzinne i niska zabudowa, jest odpowiednim miejscem na taką inwestycję?
Paweł Karbowski twierdził, że przed zmianą planu wziął udział w posiedzeniu komisji ładu przestrzennego. Miał przekonywać wówczas radnych, że budowanie bloków między domami jednorodzinnymi nie jest dobrym pomysłem. Jednak jego argumenty, jak się później okazało, nie trafiły do radnych.
Wiceburmistrz Robert Widz, powiedział wówczas, że miasto jest po to, aby ludzie w nim mieszkali, a nowi mieszkańcy to kolejne pieniądze z podatków. Jest jednak jeszcze coś takiego jak ład przestrzenny. Budynki wielorodzinne nie powinny powstawać między zwykłymi domami… – uważa Karbowski.

CZYTAJ TAKŻE:  Deweloper: nasza koparka nie uszkodziła domu mieszkanki

Wkrótce rozpocznie się budowa

Dyskusja dotycząca wybudowania bloków w centrum miasta odżyła kilka tygodni temu, kiedy okoliczni mieszkańcy dowiedzieli się, że deweloper złożył wniosek o pozwolenie na budowę i uzyskał zgodę na wyburzenie pozostałości po piekarni.
Wniosek o pozwolenie na budowę dotyczy prawie 100 mieszkań w dwóch budynkach – podnosi Jolanta Woroniecka, inna mieszkanka. – Budynki mają mieć po cztery kondygnacje naziemne i dwa poziomy podziemnych garaży na około 150 aut. Wszystkie one będą poruszały się wąską ulicą Sierakowskiego, która już teraz jest zatłoczona. Będziemy mieć pod oknami korki, smog, hałas, śmieci i mnóstwo ludzi. Moja rodzina mieszka w Piasecznie od pięciu pokoleń. Ta inwestycja spowoduje, że nasze życie zmieni się w koszmar.
Pismo z apelem mieszkanki o wstrzymanie inwestycji trafiło kilka dni temu do wszystkich radnych, którzy trzy lata temu w większości głosowali za zmianą planu miejscowego.
Już od roku 1998 w całym kwartale między parkiem, ulicą Żeromskiego i Sierakowskiego obowiązywały kolejne miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego, pozwalające na zabudowę wielorodzinną – przypomina poproszona o ocenę sytuacji radna Magdalena Woźniak. – Nie dotyczyło to działki na tyłach piekarni, gdzie zapisy mówiły o usługach. Dlatego na wniosek państwa Wojciechowskich w 2019 roku zdecydowaliśmy „wyrównać” plan dla całego tego obszaru. Uważaliśmy, że będzie to najbardziej sprawiedliwe rozwiązanie. Państwo, którzy dzisiaj są niezadowoleni, również mają posesje przeznaczone pod budownictwo wielorodzinne i, o ile pamiętam, nie składali wniosków do planu o zmianę w tym zakresie. Warto dodać, że sytuacja dotyczy praktycznie całego centrum miasta, gdzie mimo istniejącej zabudowy jednorodzinnej tereny są przeznaczone pod zabudowę wielorodzinną. To trudna do odwrócenia zaszłość planistyczna sprzed wielu lat – z takich zapisów nie można się wycofać bezkarnie, tzn. bez konieczności wypłaty odszkodowania za spadek wartości działek objętych zmianą. Pytanie drugie, czy trzeba się z nich wycofywać? Ale to już temat na inną dyskusję.
Przewodniczący rady miejskiej Piotr Obłoza zaznacza, że można było zastanowić się nad innym przeznaczeniem terenu po piekarni. Albo pozostawić tam usługi. Jednak, jak przekonuje, to też nie byłoby dobre wyjście.
Nigdy nie wiadomo, czy nowe usługi w tym miejscu nie byłyby jeszcze bardziej uciążliwe dla mieszkańców niż piekarnia – zaznacza. – Moglibyśmy przeznaczyć tę nieruchomość także np. pod kolejny teren zielony. Ale wówczas właściciel zażądałby od gminy gigantycznego odszkodowania. Dlatego wydaje mi się, że uchwalając nowy plan wybraliśmy optymalne rozwiązanie.

TW

19 KOMENTARZE

  1. Obok znajdują się budynku piętrowe i wielorodzinne (odnowiony budynek na przeciwko,budyniem na rogu w którym na dole są usługi -frontem skierowany do skweru, czy też kamienica granicząca z parkingiem) Więc nie jest to żadnym zaskoczeniem

  2. ” Dlatego na wniosek państwa Wojciechowskich w 2019 roku zdecydowaliśmy „wyrównać” plan dla całego tego obszaru.”. Przyszli do Was z reklamówką czy bez reklamówki ??

  3. Piaseczno jest brzydkie. Masa różnych budynków nie pasujących do siebie. Droga rado zostały wam jeszcze place pod ratuszem, śmiało budujcie Manhattan.

  4. Poniżej: pełny tekst e-maila skierowany wcześniej m.in. do radnych gminy, starostwa i prasy.

    „Prośba o interwencję w spr planowanej, tuż przy Miejskim Parku Książąt Mazowieckich, budowy 6-kondygnacyjnego budynku mieszkalnego – ok. 100 mieszkań, 300 mieszkańców i 150 aut w II poziomowym podziemnym garażu, z jedyną drogą dojazdową/ewakuacyjną w 1-kierunkową, historyczną wąską i ciągle zakorkowaną ul Sierakowskiego.

    Dzien dobry,

    Piszę do Państwa w sprawie planowanej olbrzymiej inwestycji deweloperskiej w centrum Piaseczna, tj. na posesji przy ul.Sierakowskiego 17 (dawna piekarnia Wojciechowskich), nieopodal Urzędu Miasta przy ul. Kosciuszki 5.

    Deweloper ma wykupione 3 działki pomiedzy ul.Sierakowskiego 17, Parkiem Miejskim i ścieżką pieszą idącą od ul.Sierakowskiego w kierunku stawu w Parku Miejskim. Wniosek o pozwolenie na budowę dotyczy prawie 100 mieszkań (z ok. 300 mieszkańcami) zlokalizowanych w 2 budynkach. Wysokość budynków to 4 kondygnacje naziemne oraz 2 poziomy garaży podziemnych na ok 150 aut, z tym, że ze względu na spadek terenu w kierunku stawu de facto od strony stawu będzie widocznych 5 kondygnacji! (garaże zostaną jedynie zakryte nasypem).

    Plany przewidują jedyną tylko drogę dojazdową/ewakuacyjną dla ok.150 aut przez historyczną, jednokierunkową, wąską i wiecznie zatłoczoną ul Sierakowskiego ! Ciągłe więc przemieszczanie się dodatkowych ok.150 aut w historycznym centrum miasta dramatycznie i bezpowrotnie pogorszy życie i zdrowie w tej części miasta: mieszkańców, przedsiębiorców (sklepy, usługi, etc.), rowerzystów, przechodniów, kierowców innych aut i autobusów z ich pasażerami. Ciągłe korki, zwiększony hałas, kumulacja dużo większej ilości spalin potęgujących smog – taki stan pozostanie tu na zawsze i przyczyni się do wielu chorób, o czym nieustannie jesteśmy edukowani poprzez wszelkie media i kanały informacyjne.

    Od 2020 r. trwają działania inwestora 8TALO, Sp.z o.o, Sp.k, które mają na celu wybudowanie tej ogromnej inwestycji generującej ciągły hałas, olbrzymie ilości spalin (z podziemnych parkingów będą opadać m.in. na Miejski Park), śmieci, nieczystości, etc., a to całkowicie niweczy długoletnie starania włodarzy miasta, by stworzyć piękny Miejski Park z restaurowanymi właśnie historycznymi obiektami, enklawą przyrodniczą i pięknym, zdrowym, ekologicznym otoczeniem w ścisłym centrum miasta.

    Jako sąsiedzi staramy się od 2020 r. zablokować tę inwestycję, ale niestety deweloper uzyskał już zgodę na rozbiórkę budynków po piekarni (nasze odwołania do Wojewody Mazowieckiego nie zostało uwzględnione).

    Teraz deweloper złożył w Starostwie dokumenty w celu uzyskania Pozwolenia na budowę tych molochów (w zał. wizualizacje tej inwestycji, choć nie oddają one jej wielkości).

    Ja i moja rodzina od 5 pokoleń mieszkamy w Piasecznie. Z przyjemnością obserwujemy ostatnie dynamiczne zmiany, które zmieniają nasze miasto w piękniejsze, dlatego tym bardziej boli nas, że przez jedną, ale ogromną i dramatycznie pogarszającą istniejący stan inwestycję w tak pięknym miejscu, wiele jego atutów zostanie bezpowrotnie
    utraconych.

    Prosimy o pomoc wszystkie osoby przyjazne naszemu miastu o podjęcie starań, by inwestycja ta nigdy nie powstała.

    Tym mailem zwracamy się bezpośrednio do Państwa.

    Jako strona w sprawie mam dostęp do dokumentacji i jestem gotowa do udzielenia wszelkich wyjaśnień osobiście, telefonicznie czy mailowo.

    Z poważaniem,

  5. Do Mieszkanki: wszystkie wskazane budynki mają 2 piętra, poddasza i po kilka/kilkanaście mieszkań. Dwie rzeczone kamienice to zabytki daleko sprzed II wojny świat. Nie odważyłabym się ich porównywać z 93 mieszkaniowym 6-cio kondygnacyjnym kolosem postawionym tuż przy Parku Miejskim, na który opadać będą spaliny ze 150 aut (II-poziom. parking podziemny). Te 150 aut będzie wyjeżdżało jedną, jedyną drogą (nie ma innej, choćby ewakuacyjnej), w wąską, jednokierunkową historyczną, już teraz zakorkowaną ul. Sierakowskiego. To nie jest więc sprawa jednostki, ale dot WSZYSTKICH mieszkańców miasta.

    • 6 kondygnacji? Tyle mieszkań powstało w inwestycji po drugiej stronie parku. Budynek ma 3 piętra, również usytuowany pośród zabudowy jednorodzinnej . Wszyscy żyją (park również)

  6. Oczywiście nie licząc parkingu podziemnego i parteru ( bo licząc w ten sposób ma kondygnacji 5) ale nadal nie jest” kolosem „. idąc Sikorskiego od skrzyżowania z Nadarzyńską większość budynków jest wyższa niż 1kondygnacja , więc planowany budynek nie będzie raził w oczy.

  7. Po drugiej stronie parku powstała inwestycja z taką samą ilością mieszkań (3pietra) pośród zabudowy jednorodzinnej . Wszyscy żyją (park również)

  8. Centrum miasta powinno mieć miejską zabudowę, a nie domki jednorodzinne. Wystarczy się przejść po Piasecznie i zobaczyć jak wyższa zabudowa wdziera się do domków jednorodzinnych nawet na obrzeżach miasta. Kompletna wolna amerykanka

  9. Do JMW to czy są to zabytkowe kamienice czy też nie ,nie zmienia faktu ,że są wysokie. Budynki w bliskiej okolicy również (od skrzyżowania z Nadarzyńską większość jest wielokondygnacyjna) . Widok z parku w kierunku Żeromskiego również uwidacznia bloki z którymi graniczy,nikomu się krzywda nie dzieje ( przede wszystkim wspomniany park nie ucierpiał) . Inwestycja „przy parku” ma 4 kondygnacje nad ziemią, taką samą liczbę mieszkań i jest usytuowana pośród domów jednorodzinnych.

  10. Do JMW: podaj proszę nr.sprawy odwoławczej, czy nie próbowano podważać sąsiadów jako strony postępowania i jak zachowuje się urzad naczelnika Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego??
    Nie chcę Was martwić, ale takich podobnych spraw jest więcej, o czym to świadczy?

  11. Wsadzenie takich bloków w tym miejsu to jakaś farsa, ponadto te budynku muszą być odsunięty od granicy sąsiednich działek. I kolejna kwestia to cieki wodne, kto wydaje na podziemny parking (2 kondygnacje) przy cieku wodnym – dokładniej Perełki.
    Już w starostwie była taka pani co wydawała pozwolenia na osiedla bez dokumentów, może wróciła?
    Szanowni Radni chyba wam się coś pomyliło w głowach, zmieniając ten plan! Przynajmniej trzeba było ograniczyć ilość kondygnacji, i zwiększyć powieszchnie biologicznie czynną!

  12. Szkoda, że na terenie gminy i powiatu w Piasecznie nie ma niezależnych instytucji czy firm do których można by zwracać się w podobnych sprawach !

  13. I tak dobrze, że najpierw zmienili plan zagospodarowania. W Chyliczkach najpierw pobudują drogi do pustych terenów, póżniej wybudują co chcą ( gmina nie posiada możliwości kontroli realizacji warunków zabudowy ) i dopiero wtedy zatwierdzą to w planie zagospodarowania, którego nie ma od wielu lat. Zgadnijcie kto rządzi.

  14. Wszystkiemu jest winne upartyjnienie samorządów. Radni są wyłącznie maszynką do głosowania. ktoś na „górze” podejmuje decyzję a radni bez zastanowienia ja klepią. Należy sie cieszyć, że deweloper ( a wszak to oni rządzą w mieście) nie zechciał postawić 16 piętrowego bloku. dziwie się, ze Straż Pożarna wyraziła zgodę na taką lokalizacje budynków z bardzo utrudniona ewakuacją.

  15. Do BMT: 1) odwołania były do Wojewody Mazowieckiego w spr. wydania przez Starostwo Pozwolenia na rozbiórkę. Nasze argumenty nie przekonały Wojewodę, więc rozbiórka już trwa. 2) procedura wydania deweloperowi Pozwolenia na budowę jest w toku. Złożył on dokumenty, później uzupełnił. Teraz Starostwo je analizuje pod względem terminów i „dokumentacyjnej” zgodności z prawem budowlanym (tylko taki zakres jest w jego gestii). Później strony otrzymają zawiadomienie o gotowości dokumentacyjnej do wglądu i możliwości przesłania ew. zastrzeżeń, na które powinien odpowiedzieć deweloper. Następnie stronom przysługuje odwołanie do Wojewody Mazowieckiego, a później już tylko Sąd (ale budowa może już trwać). 3) Rzeczywiście, nie ma gdzie uzyskać jakiegokolwiek wsparcia. Nawet prawnicy, z którymi rozmawiałam twierdzą, że sprawy z deweloperami z góry są przegrane, bo tylko oni dysponują takimi środkami i funduszami, które same wygrywają. Indywidualny człowiek, jeśli nie ma wsparcia włodarzy miasta i powiatu, nie ma szans. 4) Zg.z info otrzymaną od pracownika PINB, sprawują oni jedynie nadzór nad trwającym już procesem budowy (również rozbiórka zalicza się do prac budowlanych). PINB otrzymał nasze pisma z prośbą o bieżącą kontrolę rozbiórki i po naszych telefonicznych i osobistych rozmowach motywujacych, zaplanowali ją na następny dzień. Niestety moją rozmowę z tym pracownikiem zdominował potok jego narzekań na małą liczbę pracowników i dużą liczbę budów. Odniosłam wrażenie, że mu przeszkadzam rozmawiając o mojej, jakże nudnej i mało istotnej sprawie. 5) Stronami w sprawie rozbiórki uznano tylko właścicieli posesji mających posadowione budynki w ostrej granicy z deweloperem. Początkowo mnie zignorowano, pomimo spełniania tego wymogu. Moje odwołanie uznano, ale całą sprawę wcześniej Wojewoda już cofnął do ponownego rozpatrzenia, więc od tej pory zasłużyłam na włączenie do rozdzielnika. W toczącej się obecnie sprawie o Pozwolenie na budowę, zastosowano „myk” w postaci ogólnego zapisu: „strony w postępowaniu administracyjnym”, zamiast wyszczególnienia każdej ze stron oddzielnie. Nie mamy więc info, kogo zaliczono do stron. Zasłaniają się RODO. Zielone światło dla deweloperów? Nie. To autostrada niszczenia indywidualnych właścicieli działek stojących na drodze deweloperów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię