Mieszkańcy spotkali się z przedstawicielami gminy. Nie chcą w sąsiedztwie hal magazynowych!

8

LESZNOWOLA Dziś rano około 60 osób przeciwnych budowie hal magazynowych Panattoni w Zgorzale spotkało się z przedstawicielami urzędu gminy. – Liczymy że gmina udzieli nam wsparcia i będzie po naszej stronie – mówili mieszkańcy


Wieść o tym, że na powierzchni 11 ha firma Panattoni Europe chce wybudować gigantyczne hale magazynowe gruchnęła kilka dni temu. Inna sprawa, że inwestycja była przygotowywana od kilku lat, tyle tylko że mieszkańcy nic o niej nie wiedzieli. Teraz nie kryją swojego oburzenia, twierdząc że centrum logistyczno-produkcyjno-handlowe znacznie pogorszy warunki w jakich żyją.
– Będziemy oddychać spalinami, tiry rozjeżdżą nam drogi, a nasze nieruchomości stracą na wartości – argumentują przerażeni ludzie.
Dziś rano niezadowoleni z planów inwestora mieszkańcy Zamienia, Zgorzały, Nowej Woli i innych okolicznych miejscowości spotkali się w tej sprawie z przedstawicielami gminy Lesznowola. Zebranych powitał wicewójt Mirosław Wilusz, który zaznaczył że gmina postara się rozwiać wszystkie wątpliwości związane z inwestycją oraz doprecyzować informacje, które nie odzwierciedlają stanu faktycznego.
Pierwszą kwestią, którą starano się wyjaśnić były zapisy planu miejscowego dla terenu, na którym planowana jest budowa magazynów.
– Plan dopuszczający w tym miejscu przemysł i usługi obowiązuje w zasadzie od 2002 roku – tłumaczył wicewójt Marcin Kania. – W 2013 i 2019 roku wprowadziliśmy w nim pewne modyfikacje, ale zasadnicze przeznaczenie tych gruntów nie zmieniło się. A więc już 18 lat wiadomo, co może tu powstać – zaznaczył.
Firma Panattoni opracowała raport o oddziaływaniu planowanego przedsięwzięcia na środowisko. Teraz, do 20 lutego, mieszkańcy mogą składać do niego swoje uwagi. Kolejnym krokiem będzie wydanie przez gminę (lub nie) decyzji środowiskowej, na podstawie której inwestor może starać się o pozwolenia na budowę.
– Decyzja środowiskowa nie jest uznaniowa, musimy wydać ją w oparciu o konkretne przepisy – podkreślił wicewójt Mirosław Wilusz.
Andrzej Olbrysz, kierownik referatu przygotowania i realizacji inwestycji wyjaśniał, że gmina nie trzyma strony inwestora.
– Nie podchodzimy bezkrytycznie do tego raportu, też mamy do niego swoje uwagi – zaznaczył. – Jednak urząd musi być bezstronny. Jeśli wydamy decyzję negatywną, będziemy musieli obronić ją przed sądem. Bo inwestor na pewno nas pozwie.
Jedna z mieszkanek zapytała, kiedy urząd może odmówić wydania decyzji środowiskowej. Okazuje się, że są trzy warunki: niezgodność z planem miejscowym, negatywne oddziaływanie na obszar Natura 2000 lub niezastosowanie się inwestora do sugestii gminy dotyczących zmiany (w tym wypadku ograniczenia) planowanej inwestycji.
Wielu mieszkańców miało pretensje do urzędników, że nie podzielili się z nimi swoją wiedzą odnośnie planów firmy Panattoni.
– Jesteśmy wzburzeni państwa postawą. Oczekujemy, że będziecie wspierać mieszkańców, bo to my jesteśmy solą tej ziemi – mówił jeden z nich. – Mam nadzieję, że uda się wstrzymać tę inwestycję. Trzeba powołać zespół, który zastanowi się jak to zrobić.
– Wszystko musi odbywać się zgodnie z procedurą – przypomniał wicewójt Mirosław Wilusz. – Na razie namawiam państwa do składania uwag do raportu środowiskowego.

TW

8 KOMENTARZE

  1. Inwestorze zmień plany – jest wielki wolny teren w Dębówce, gm. Góra Kalwaria – własność współnoty gruntowej tuż przy DK 50. Jest tam sporo hektarów też dla innych poważnych inwestorów.

  2. DK 50 to dziadostwo, a inwestorom chodzi o sąsiedztwo esek i autostrad. Duża logistyka wejdzie do gminy Góra Kalwaria jeśli w przyszłości zbudują trasę A50 tak jak jest od niedawna w rozporządzeniu rządu. Obecnie do krajowej sieci dróg ekspresowych i autostrad wchodzą gminy Lesznowola i Piaseczno w związku z S7, toteż zaczyna się zdobywanie pozwoleń i poszukiwanie gruntów przy budowanych węzłach. To dopiero początek.

    • DK 50 to dziadostwo….. dziadowskie to jest granie i pisanie niektórych tzw. pianistów.
      DK 50 to …. najdłuższa trasa transeuropejska (vide mapy) – gdzie do niej lokalnym dróżkom “miedzygminnym”.
      DK 50 to … trasa niewykorzystanych szans gminy leżącej na jej skrzyżowaniu z DK 79, bo ktoś(?) kiedyś nie pomyślał strategicznie, jak włodarze niektórych innych gmin. Potencjał DK 50 jest trudny do przeszacowania; dla niektórych trudny do wyobrażenia.. Jej szansą jest też możliwość sensownego zagospodarowania gospodarczego; oby nie tak “żywiołowego”, jak tereny wokół w/w dróżek, gdzie mieszkańcy zmuszeni są teraz do walki z naporem inwestorów – a to syndrom działań bez pomyslunku. Bo tereny przemysłowe nie powinny być polem walki z terenami mieszkaniowymi – czego dowodem jest “sprawa” Zamienia … i nie tylko jego. Mieszkańcom takich terenów teraz można tylko…współczuć.

      • Prawdziwym dziadostwem jest brak umiejętności rozróżnienia pomiędzy PLANISTĄ A PIANISTĄ.
        Powtórzę za Planistą: DK50 w obecnej formie to nie jest cymes.
        Jak zostanie ucywilizowana, to wtedy pogadamy.

        • Dobry planista takiego tekstu by nie stworzył; na taki stać co najwyżej …. pianistę, dobrego w biciu piany – bo o tym dlaczego DK 50 to nie cymes …. ani słowa.

  3. Inwestorze nie warto! Tutaj trzeba oszacować baaaaaaaaardzo duże utrudnienia związane z oporem miejscowej ludności!!! Ludzie są zdesperowani i nie będą pewnie szczędzili środków. Będą pewnie sceny w telewizji i Internecie “jak z filmów”.
    Tak piszę, chcę tylko doradzić, bo myślę, że nie warto blokować kapitału w nieudaną lokalizację.

  4. Juz od roku 2002 w mpzp wspomniane grunty przeznaczone byly pod uslugi. Kolejne zmiany mpzp nie zmienialy przeznaczenia. Dlaczego nikt o tym nie wspomina?!? Co z 900 miejscami pracy, co z podatkami?!? Dlaczego nikt o tym tez nie wspomina?!?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię