Moi koledzy się pomylili

0

Z burmistrzem Góry Kalwarii Arkadiuszem Strzyżewskiem rozmawia Kamil Staniszek

Jak Pan ocenia minioną kadencję. Z pewnością nie należało do najłatwiejszych, bo samorządy w całej Polsce musiały mierzyć się z całkiem nowymi sytuacjami, jak choćby pandemia czy konsekwencje wybuchu wojny w Ukrainie.

Okoliczności naszej samorządowej działalności rzeczywiście były wyjątkowe, często trudne, i w wielu obszarach musieliśmy zmienić nasze plany, czasem je zastopować. Jednocześnie gminy otrzymały wiele dodatkowych obowiązków, chociażby związanych z obsługą uchodźców. Mimo wszystko uważam, że to była bardzo udana kadencja, ponieważ zrealizowaliśmy wyjątkowo dużo inwestycji, za ponad 130 mln złotych. To oznacza, że podwoiliśmy nakłady inwestycyjne w stosunku do poprzedniej kadencji. Przy tym z 80 mln zł spośród tych 130 mln zł, to dofinansowania pozyskane z różnych źródeł. Będąc członkiem Platformy Obywatelskiej współpracowałem z politykami wszystkich opcji, ponad podziałami, co miało ogromny wpływ na taki wynik w pozyskiwaniu dotacji. Cieszę się, że nasza gmina miała i ma wielu przyjaciół, którzy aktywnie nam pomagali w zdobywaniu funduszy. Od radnego sejmiku wojewódzkiego, a dziś posła – Piotra Kandyby z Koalicji Obywatelskiej, przez radnego sejmiku Michała Prószyńskiego z Prawa i Sprawiedliwości, Dariusza Olszewskiego z Suwerennej Polski, po posłankę Dominikę Chorosińską, również z PiS. Uważam, że największym naszym sukcesem minionej kadencji było rozpoczęcie rozbudowy trzech szkół z udziałem dofinansowań.



Czy miniona kampania wyborcza uświadomiła Panu jakieś popełnione błędy?

Tak, kampania pokazała dobitnie, czego jeszcze bardziej oczekują mieszkańcy gminy. Myślę że jednym z moich błędów był niedostateczny bieżący i bezpośredni kontakt z mieszkańcami, przez co mogli oni czuć się niedoinformowani o wszystkich naszych działaniach i osiągnięciach. Były oczywiście obszary, w którym mieszkańcy oczekiwali bardziej widocznych efektów, chociażby w poprawie estetyki przestrzeni publicznej. Wszystkie uwagi, które wybrzmiały w trakcie kampanii wziąłem sobie do serca po to, aby w drugiej kadencji o realizację tych sugestii zadbać.

Można zatem powiedzieć, że kampania wyborcza była merytoryczna i inspirująca?

Była inspirująca dzięki debatom, które się odbyły, a także z tego względu, że wielu kandydatów wyrażało swoje pomysły, czy wskazywało na potrzebę realizacji konkretnych inwestycji. Muszę jednak podkreślić, że pomysły na rozwój Góry Kalwarii były wspólne zbieżne. W czasie przedwyborczym mieszkańcy wyrażali swoje oczekiwania i w dużej mierze zainspirowali mnie i wiele ich pomysłów zamierzamy zrealizować w tej kadencji.

W poprzedniej kadencji dał się Pan poznać jako samorządowiec potrafiący konsolidować różne środowiska polityczne, rozmawiać z reprezentantami różnych politycznych ugrupowań. Startując w wyborach na burmistrza nie tylko nie otrzymał Pan rekomendacji Platformy Obywatelskiej, do której Pan należy, ale nawet wystawiono przeciwko Panu kontrkandydata uzbrojonego w partyjny szyld Pańskiej macierzystej formacji politycznej. Czy czuł Pan rozgoryczenie z tego powodu?

Odnosząc się do pierwszej części pytania – rzeczywiście, gdy zostałem burmistrzem, uznałem, że jestem burmistrzem wszystkich mieszkańców gminy Góra Kalwaria bez względu na to, jaki światopogląd wyrażają. Uważam, że na moim stanowisku nie powinienem eksponować przynależności partyjnej, choć swoje poglądy oczywiście mam. Zawsze najważniejsze było dla mnie dobro mieszkańców i skuteczność w działaniu. Stąd moja współpraca z wszystkimi, którzy byli tym zainteresowani, co zaowocowało skutecznością w pozyskiwaniu środków zewnętrznych. Czy czuję rozgoryczenie do moich partyjnych kolegów? Trochę tak. Byłem burmistrzem, który jest członkiem Platformy, a moja partia postanowiła wystawić kogoś innego. Kogoś, kto nie do końca w porządku zachował się wobec członków Platformy Obywatelskiej. Czuję lekkie rozgoryczenie, ale to już minęło i myślę, że upływ czasu działa dziś na naszą korzyść. Tym bardziej, że moi koledzy stawiając na innego kandydata, co pokazał wynik wyborów, po prostu się pomylili. Żałuję, że nie docenili mojej dotychczasowej pracy. Nie chowam jednak urazy.

Gdy wygrał Pan drugą turę wyborów na burmistrza w mediach społecznościowych pojawił się wpis Donalda Tuska cieszącego się wygranymi członków Platformy Obywatelskiej. Wymienił między innymi Górę Kalwarię. Ktoś mu dopisał, że „wasz kandydat to poległ w pierwszej turze”. Poczuł Pan satysfakcję?

Czułem satysfakcję, że premier RP jako przedstawiciel Platformy Obywatelskiej wspomina Górę Kalwarię i jest dumny z tego, że członek jego partii wygrywa. Poczułem satysfakcję, bo bardzo cenię naszego premiera.

Nie bierze Pan pod uwagę rozbratu z Platformą Obywatelską, która formalnie nie wsparła Pana w wyborach samorządowych?

Absolutnie nie. Mojej partii dużo zawdzięczam. To, że zostałem burmistrzem to także zasługa Platformy Obywatelskiej, która w roku 2010 dała mi szansę zostać radnym powiatowym, a w 2014 – wicestarostą. Jestem wdzięczny i nigdy tego PO nie zapomnę, że postawiła na mnie i mi zaufała. Dzięki temu mieszkańcy Góry Kalwarii docenili moje doświadczenie zawodowe. W tej chwili Platforma Obywatelska wraz z Trzecią Drogą sprawuję władzę i widzę w tym szansę, którą chciałbym wykorzystać dla naszej gminy. Uważam, że mam bardzo dobre relacja z posłem Piotrem Kandybą, który jest przyjacielem Góry Kalwarii.

Jakie główne priorytety widzi Pan na nadchodzącą kadencję?

Chciałbym dokończyć rozbudowę placówek oświatowych i wybudować żłobek. Zależy mi, abyśmy mogli cieszyć się nowym targowiskiem, rozpocząć rozbudowę stadionu miejskiego, na który czeka wielu mieszkańców. Ważny jest szeroko rozumiany transport publiczny, a także poprawa estetyki przestrzeni miejskiej i nowe miejsca pracy. Chcę, żeby gmina Góra Kalwaria stawała się coraz bardziej atrakcyjnym miejscem zamieszkania, w którym żyje się dobrze i miło spędza się czas.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię