Nie będą sprzątać ścieżek rowerowych…

10

POWIAT Ścieżki rowerowe wzdłuż dróg powiatowych nie są ani odśnieżane, ani oczyszczane latem z piasku, liści czy innych zabrudzeń. Powiat stoi na stanowisku, że to nie jest jego zadanie tylko właścicieli przylegających do tych ciągów posesji. Tymczasem poruszający się po ścieżkach rowerzyści narażeni są na różnego rodzaju niebezpieczeństwa…


Na pokrywającym ścieżki piasku łatwo złapać poślizg. Szczególnie niebezpiecznie jest, jak piasek zalega na zakrętach. Ostatnio na ścieżce biegnącej wzdłuż ul. Mazowieckiej w Bobrowcu przewrócił się 30-letni mężczyzna, który „położył się” podczas próby hamowania i solidnie poobcierał. Rowerzyści dziwią się, że od lat nikt nie sprząta ścieżek – ani zarządca drogi, ani mieszkańcy, którzy mają przy ścieżkach swoje nieruchomości. Kilka dni temu zapytaliśmy starostwo, czy w trosce o bezpieczeństwo cyklistów, będzie sprzątać ścieżki swoim sumptem.
Powiat nie planuje zmiany interpretacji obowiązujących przepisów dotyczących utrzymania ciągów pieszych i pieszo-rowerowych wzdłuż dróg powiatowych – informuje Magdalena Markuszewska z biura promocji powiatu.

TW

10 KOMENTARZE

  1. Powiat powinien zmienić swoją „interpretację”. Przepisy są przestarzałe i martwe. Nie wszystkie działki wzdłuż ścieżek są zabudowane – a wymaganie, żeby ktoś, kto na stałe mieszka zupełnie gdzie indziej, fatygował się sprzątać i odśnieżać w sąsiedniej miejscowości/powiecie/województwie jest głupotą. To powiat jest dla ludzi, a nie ludzie dla powiatu.

  2. „Na pokrywającym ścieżki piasku łatwo złapać poślizg”
    =========================================
    Przez kilkadziesiąt lat jeździłem rowerem.

    1) Poślizg „łapie się” na ogół wtedy, gdy rozwija się nadmierną prędkość.
    Przypominam, że „na jezdni i na drodze dla rowerów obowiązuje ograniczenie prędkości do 20 km/h w strefie zamieszkania oraz do 50 km/h w obszarze zabudowanym (chyba że znaki nakazują inną prędkość)”.

    Ja poślizg złapałem raz, i to na własne życzenie.
    Otóż gdy kilkadziesiąt lat temu półprzytomny, po przepracowanych 2 zmianach, nad ranem w kiepskich warunkach pogodowych wjechałem Chyliczkowską od strony Konstancina na obecną ul. Armii Krajowej, którą zapier….ł z maksymalną szybkością potężny TIR z przyczepą…
    Wtedy to zupełnie odruchowo, zobaczywszy nagle TIRa na metr przed sobą uratowałem życie gwałtownym poślizgiem połączonym z „położeniem się” na jezdni.
    TIR z wielką szybkością przejechał mi po kołach, a ja nadal żyję 🙂

    2) Jak się jest rowerzystą nie chcącym „złapać poślizgu”, to:
    – może trzeba jeździć wolniej (tym bardziej, że także na ścieżkach rowerowych piesi mają w różnych sytuacjach pierwszeństwo (tak, naprawdę!))?
    – a jak się jest amatorem ostrej, nieskrępowanej jazdy, to może trzeba się przesiąść na inny pojazd?

    Polecam rozważenie takich np. opcji:
    a) mniej wywrotne rowery 3-kołowe lub roweropodobne pojazdy 4-kołowe (taniocha, niecałe 1700 PLN!)
    b) bojowe wozy piechoty z demobilu
    c) a jak się chce jeździć szybko bez posiadania odpowiednich umiejętności, to może lepiej siąść przed kompem, odpalić sobie odpowiednią grę i w niej dokonywać niezwykłych wyczynów, zamiast próbować niezdarnie realizować to „w realu”?

    I to właśnie polecam rowerzystom, stykając się z nimi na codzień w P-nie.
    Jako wieloletni rowerzysta stwierdzam, że na ogół są to nie znające przepisów, nie zważające na nic i na nikogo bezmózgi, terroryzujące pieszych.
    Nie wiem, kto tym pajacom wmówił, że to oni są „królami życia” w przestrzeni publicznej. Podejrzewam, że winny jest tu specyficzny kult „świętych krów rowerowych”, zainicjowany jakieś 30 lat temu m.in. przez GW.

    Ja (jako rowerzysta „starego chowu”) nigdy nie pomyślałbym, że mógłbym wpakować się do autobusu z rowerem. No kuźwa, albo rowerem, albo autobusem – nie?!

    A jakieś 30 lat temu agresywne „lobby rowerowe” wymogło, żeby rowerzyści mogli się pchać ze swoimi pojazdami do autobusów czy tramwajów – bo nie chce im się jeździć po ulicach i wolą sobie własne dupy i swoje pojazdy podwozić w miejsca docelowe komunikacją miejską.

    Ci goście głęboko w dupach mieli, że autobusami i tramwajami jeżdżą też (w właściwie przede wszystkim) ludzie udający się do pracy albo wracający z niej.

    Oni byli nieważni, bo nowymi bożkami stali się rowerzyści i ich pojazdy.

    I pchał się taki jeden z drugim pajac do tramwaju czy autobusu.
    Czyścił sobie brudny rower o pasażerów, elementy jego roweru szarpały rajstopy paniom udającym się do pracy w korporacjach, gdzie przecież nie mogły pokazać się w dziurawych rajstopach i zasmarowanych kieckach, którymi sobie akurat jakiś rowerzysta wyczyścił swój pojazd…

    P.S. Przepraszam za powyższy przydługi wpis, ale jak czytam o obecnych rowerzystach, to nieraz ręce i nogi opadają i ktoś, kto jest obecnie często pieszym, poniekąd czuje się sprowokowany do jakiejś reakcji .
    Jako rowerzysta z kilkudziesięcioletnim stażem, który chętnie nadal poruszałby się rowerem, tylko już nie jest w stanie, rozumiem realia i od dość dawna brzydzi mnie postawa obecnych rowerzystów i ich (może namet nieświadome) przekonanie o własnej wyjątkowości i nadrzędności w stosunku do pieszych.
    Ludzie, szanujcie innych. Posiadanie roweru nie czyni z was herosów, którym więcej wolno.

    • 110% 🙂 racji! Ja też dziecięciem będąc nową kolarką przykozaczyłem zjeżdżając Zakroczymską z ostrym skrętem w Mostową. Był piasek… To mnie nauczyło rozwagi.

    • drogi i ściezki chyba do powiatu nalezą a nie do właścicieli przylegających działek? Faktyczniep rzy mMazowieckiej jest jakis koszmar – 34 drogi zasypane piachem.

  3. Chciałem zwrócić uwagę, że wzmiankowana ustawa mówi tylko o „drodze dla pieszych położonej wzdłuż nieruchomości… bezpośrednio przy granicy nieruchomości” (art. 5.1). Reinterpretacja gminy oznacza że ścieżka rowerowa to też droga dla pieszych. Ale to tylko zdanie gminy nie mające żadnej mocy prawnej.

  4. Wzdłuż ul. Postępu jest ciąg pieszo rowerowy. W zimie wiecznie zaśnieżony, a w lecie zapiaszczony. Posesje są oddzielone od tego pasa co najmniej jedno metrowym pasem zieleni. Do kogo należy posprzątanie lub odśnieżenie tego pasa? Moim zdaniem do gminy.

  5. XXI wiek a tu każą pańszczyznę odrabiać. Panowie feudalni na urzędach podajcie się do dymisji. Trzeba przewietrzyć urzędy, wtedy znajdą się pieniądze na sprzątanie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię