Objazdowy dramat na Poniatowskiego. Winne są parkujące na chodniku samochody

12

PIASECZNO W związku z zamknięciem skrzyżowania Nadarzyńskiej z Dworcową, gmina poprowadziła objazd ulicą Poniatowskiego. Problem w tym, że aby nią przejechać należy wykazać się anielską cierpliwością i sporymi umiejętnościami


– Cały kłopot polega na tym, że na chodniku wzdłuż Poniatowskiego parkują samochody – mówi pan Sebastian. – Ta ulica jest dość wąska, więc jadące z przeciwka auta już się nie miną. Trzeba zjeżdżać na drugi chodnik, jechać na zakładkę lub robić inne dziwne kombinacje. Jak trafi się jakiś mniej wprawny kierowca, to ulica momentalnie się korkuje.
Nasz czytelnik uważa, że zanim poprowadzono tamtędy objazd, należało wprowadzić zakaz zatrzymywania się na chodniku.
– A swoją drogą, mieszkający tam ludzie powinni przynajmniej na czas objazdu parkować samochody na podwórkach, a nie zostawiać je przed posesjami – dodaje.
O problemie poinformowaliśmy straż miejską.
– Pojedziemy na miejsce i sprawdzimy, jak to wygląda – zapewnia Mariusz Łodyga, komendant formacji. – Zobaczymy, czy wszystko odbywa się tam zgodnie z przepisami.

TW

12 KOMENTARZE

  1. Winni to mogą być jedynie Panowie Burmistrzowie – w szczególności Widz. Pan Sebastian chyba się zapędził, będzie dyktować mieszkańcom co mają robić, bo nieudolne władze poprowadziły objazd tą ulicą. Ta ulica nie jest do tego przystosowana, ta kostka brukowa pozapada się tam. Szczerze współczuję mieszkańcom. Podziękowania dla Pana (niedo)Widza…

  2. Zakaz parkowania jest na Saperów. Na Poniatowskiego wolno parkować z jednej strony. Pan Sebastian chyba nie pomyślał o osobach, które tam mieszkają i nie mają gdzie postawić auta na posesji. Wina leży po stronie miasta, objazd poprowadzono wąska uliczną, nie dostosowaną do takiego ruchu. Auta jadą chodnikiem mimo pieszych i stważają zagrożenie straż miejska i policja powinni zająć się nocnymi rajdami po tych ulicach. Ostatnio nawet w znak uderzyło auto, bo kierowca bawił się we wchodzenie w zakręt na pełnej prędkości. To jest powód do podjęcia interwencji. Nikt nie pomyślał o mieszkańcach bocznej uliczki, którzy mają teraz mocno utrudnione życie. Swoją drogą nie trzeba jechać Poniatowskiego jak komuś się nie podoba można pojechać prze Kniaziewicza i Sikorskiego.

  3. ul. Poniatowskiego w Piasecznie z roku na rok jest coraz intensywniej eksploatowana i zastawiana przez auta. Parkowanie tuż przed wjazdami do posesji (właściciele zapewne mają spore problemy z bezpiecznym wyjazdem z posesji), tuż przed skrzyżowaniami (te z Nadarzyńską bardzo trudno pokonać bezkolizyjnie bo auta z okolicznego bloku stoją jeden za drugim), tuż przed pasami dla pieszych, na podwójnej ciągłej, na zakazie zatrzymywania szczególnie na odcinku między al. Lotników i ul. Saperów, a także częściowo na chodniku bez pozostawienia 1,5 metra szerokości (trudno przejść z wózkiem). Dodatkowo nagminne przekraczanie prędkości i gazowanie tuż po przejechaniu progu zwalniającego. Tą ulicą oprócz okolicznych mieszkańców, porusza się codziennie bardzo dużo osób w drodze na pobliski dworzec. Nie ma mowy o bezpieczeństwie pieszego. CO NAJGORSZE DOBUDOWUJĄ wzdłuż ulicy Poniatowskiego kolejne BLOKI, więc problemy z autami będą narastać, bo to głównie kolejni najemcy i przyjezdni, którzy nie najmują wraz z mieszkaniami miejsc w garażach, a często mają po dwa auta, prywatne i służbowe. PODSUMOWUJĄC, to jest PILNE zadanie dla władz miasta, by zrobić porządek z autami na ulicy Poniatowskiego (czas remontu Dworcowej niech będzie intensywnym czasem przemyśleń w zakresie tej ulicy i okolicy). Proponuję zacząć od monitoringu podczepionego pod Straż miejską, by mogła szybciej reagować oraz obustronnego zakazu zatrzymywania jak na ul. Saperów i al. Lotników (przy czym koniecznie potrzeba więcej znaków zakazu postawić, bo ulica długa, a kierowcy oczywiście NIE patrzą na znaki tuż przy skrzyżowaniach), ewentualnie z kilkoma wytyczonymi pojedyńczymi miejscami do parkowania (bo inaczej będą parkować jak na ul. Saperów i al. Lotników na zakazach jak się wciąż często zdarza, szczególnie weekendami). Uprzejma prośba do redakcji o przekazanie komentarzy do władz miasta. Może coś się w końcu zmieni na lepsze w tej okolicy i na ulicy Poniatowskiego w kwestii problemów z autami.

    • Hej mistrzu dobra rada. Jestem właścicielem mieszkania w bloku przy Poniatowskiego i nie mam garażu bo uważam te ceny za jeszcze większe zdzierstwo niż ceny mieszkań. Auto stawiam na wyznaczonym do parkingu placu lub zatoczce.
      Proszę nie wrzucaj takich bezsensownych rad, bo nie każdy musi/chce/ma ten garaż. Nie jest rozwiązaniem stawianie wszędzie znaków zakazu. Trochę chore podejście.
      Dzięki

  4. Dokładnie, straż miejska tam pojedzie hahahaha.
    A czemu nie pójdą pieszo przecież z urzędu to chwila.
    Pozdrawiam władze antypiaseczna.

  5. Wprowadzić zakaz budowy blokowisk w Piasecznie to i problem z samochodami się wyjaśni, nie będzie ich przybywać. Albo w planie zagospodarowania zwiększyć liczbę miejsc postojowych/parkingowych/garażowych na lokal. Teraz ile tam jest? 1,25/1,5 miejsca postojowego na lokal? Powinno być przynajmniej 2,5 – wtedy problem by się sam rozwiązał. Teraz jednym samochodem jeździ matka, drugim ojciec i dochodzi jeszcze jakieś służbowe auto jednego z nich. Ludzie kupują mieszkania bez miejsc postojowych/garażowych a potem jest problem. Obligatoryjnie powinien być garaż albo najlepiej dwa na lokal i już. Zabudowują każdy skrawek wolnego miejsca w mieście bez zapewnienia odpowiedniej liczby miejsc parkingowych a potem stawiają zakazy zatrzymywania? Do tego strefy płatnego parkowania zaczynają się coraz bardziej rozlewać po mieście. Gdzie tu logika? Mieszkańcy miasta nie mają gdzie parkować a mieszkańcy gminy są grabieni z kasy w biały dzień na każdym parkingu ze strefą płatnego parkowania, w majestacie prawa. Bo przecież jak masz coś do załatwienia u urzędzie to bierzesz bilet (darmowy) idziesz i załatwiasz a musisz jeszcze iść na pocztę i przestawisz samochód, bo na pocztę 1,5 km to już NIE ZA DARMO! To jest ŁUPIENIE!!! Władze miasta zachowują się jak Szeryf Nottingham.

  6. Ulica powinna służyć do jazdy a nie jako parking. Nie jest to droga prywatna a publiczna. Mieszkańcy nie są właścicielami drogi i nie powinni robić z niej parkingu. Podobnie jest w Żabieńcu. Płoty i bramy po samym asfalcie a samochody na drodze.

  7. Ja Poniatowskiego dziś jechałem 4 razy – 9:15, 15:00, 15:30 i 16:00 i jakoś nie widziałem żadnych problemów. No się jechało jak po nędznej ulicy leżącej w nędznej dzielnicy – nędznie, ale do przodu. Nie 60, ale 20 na godzinę przystając parę razy.

    Moim zdaniem problemem jest nie Gmina, nie Rząd, nie budowniczy, a Internet który powoduje że łatwo jest zasiać panikę. I jeszcze łatwiej pompować swe roszczeniowe polskie serce radością że się anonimowo nakrzyczało na całą piaseczyńską okolicę przez ten oto publikator.

    Zdrowia i odporności!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię