Opłatek to szczyt hipokryzji?

4

Po raz pierwszy od 1998 roku nie odbyła się wigilia organizowana przez piaseczyński samorząd powiatowy, na której spotykali się przedstawiciele wszystkich gmin, organizacji pozarządowych, stowarzyszeń, ludzi związanych z naszą Małą Ojczyzną.
– Nie ma atmosfery by robić wigilię – powiedział mi ktoś nieoficjalnie.
– Wigilia w starostwie? To byłby szczyt hipokryzji – ocenił jeden z urzędników. – Teraz gdy trwa wojna PO z PiS mieliby się dzielić opłatkiem i składać sobie życzenia? To byłoby niesmaczne.
A przecież tak do tej pory było. Ludzie na co dzień toczący samorządowe boje, a na sesjach szermierkę na argumenty spotykali się przy wigilijnym stole i podawali sobie ręce. I ci wierzący i ci niewierzący – bo bez względu na religijne przekonania okres przedświąteczny to czas refleksji. Chwila, w której odsuwano codzienne antagonizmy i szukano tego co nas łączy, a nie dzieli. Kiedyś potrafiliśmy ze sobą dyskutować, wymieniać poglądy, nieraz się żarliwie spierać – ale samorządowcy byli trochę jak bokserzy, którzy po zaciętej walce padają sobie w objęcia i wymieniają się dobrym słowem.
Bo samorządowcem się bywa, a człowiekiem się jest – powiedział mi kiedyś, dziś już świętej pamięci piaseczyński radny.
Teraz debata publiczna wchodzi na inny poziom. Obserwując dyskusje – także te pod artykułami na PiasecznoNEWS.pl często zauważam, że ktoś kto ma inne zdanie staje się dla swojego adwersarza wrogiem. Myślisz inaczej? Jesteś gorszy, głupszy, mniej wartościowy. Kilka dni temu podczas dyskusji o celowości puszczania fajerwerków moja rozmówczyni spuentowała polemikę „napiszę jeszcze jedno zdanie i nie będę już więcej denerwować”. Dlaczego denerwować? Czy cała przyjemność dyskutowania nie polega właśnie na tym, że mamy inne zdanie? I przyszło mi wtedy do głowy drugie pytanie: czy my jeszcze potrafimy czerpać przyjemność z dyskusji? Patrząc na te, które toczą się w internecie mam wrażenie, że najczęściej przemieniają się w otwarte konflikty, pełne nie tylko personalnych wycieczek, ale i inwektyw wyrażonych w mniej lub bardziej kulturalny sposób.
Antagonizmy związane z polityczno-światopoglądowymi poglądami przeniosły się na nasze codzienne relacje. Rzeczy, które nas kiedyś łączyły dziś zaczynają dzielić. Już nie tylko Święta Narodowe obnażają podziały i powodują waśnie o to, kto bardziej i w lepszy sposób kocha Ojczyznę. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, która kiedyś była ogólnopolskim świętem naszej jedności, wspaniałomyślności i szczodrości, dziś stawia nas pod dwóch stronach barykady. Ba, nawet symboliczne światełko do nieba staje się źródłem konfliktu pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami fajerwerków. Moglibyśmy pojednać się przy wigilijnym stole, ale przecież na nim ten nieszczęsny karp. Był żywy czy martwy w chwili zakupu? A jeśli go zabito to humanitarnie czy niehumanitarnie? I już ostrzymy noże, bo pojawia się kolejny źródło konfliktu, a my przecież wiemy lepiej i musimy mieć zawsze ostatnie zdanie.
Przed laty w salce, w budynku kolejki wąskotorowej spotykałem się z kolegą na treningach karate. Dzieliliśmy ją z lokalnym teatrem. Pewnego dnia korzystając z okazji postanowiliśmy zrobić wywiady z młodymi aktorami, bo obaj pracowaliśmy w lokalnych gazetach, choć w różnych redakcjach. Gdy nasze rozmówczyni się o tym dowiedziały zapytały ze zdziwieniem:
– I wy się lubicie?
– Nie – odparł mój kumpel. – Dlatego dwa razy w tygodniu przychodzimy się tu bić.
I skwitowaliśmy to chóralnym śmiechem. Teraz wcale nie jest mi do śmiechu, bo ten niewinny żart sprzed lat staje się niepokojąco rzeczywisty i kto wie, czy dziś humorystyczna wypowiedź mojego kolegi nie zostałaby potraktowana na poważnie i ze zrozumieniem.
Życzę Państwu przed Świętami czerpania przyjemności z dyskusji – nawet jeśli jej przedmiotem jest wigilijny karp czy sylwestrowe fajerwerki. Przekonujmy się, ale nie obrażajmy. Jeśli uważamy, że czyjeś zachowanie jest idiotyczne to spróbujmy powiedzieć „zachowujesz się idiotycznie” zamiast „jesteś idiotą”. To naprawdę spora różnica. Szukajmy kompromisów, ale nie próbujmy się zwalczać. Bo przecież wciąż potrafimy się jednoczyć, nie brakuje nam empatii i serdeczności. Pokazała to choćby reakcja na naszą przedświąteczną akcję, w której zaapelowaliśmy o pomoc dla schorowanego ojca, samotnie wychowującego syna.
Piaseczyńskim samorządowcom życzę by w przyszłym roku spotkali się przy powiatowym, wigilijnym stole, potrafili zapomnieć o podziałach i spojrzeć na siebie ze zrozumieniem i życzliwością. Kto wie? Może to zaowocuje także po świętach?

Kamil Staniszek

4 KOMENTARZE

  1. Panie Kamilu
    Nie w formie komentarza a “w specjalnym trybie” , trybie refleksji :
    Dawno temu (w latach trzydziestych) bohater jednej z powieści Tadeusza Dołęgi -Mostowicza ( m.in.autora
    “Kariery Nikosia…” )
    “Czy może być coś grożniejszego dla całej naszej warstwy wobec wielkich przemian na świecie ? Czy ludzie bez żadnego , wewnętrznego pionu mogą coś znaczyć , mogą odegrać jakąś rolę w kształtowaniu pozytywnych przeobrażeń…Materializm został doprowadzony do najwyższych granic.Dla wodzirejów politycznych obrona stanu posiadania utożsamia się z obroną racji stanu Polski..”
    Minęło ponad 80 lat . Gdzie jesteśmy ? ” Tam skąd wyruszyliśmy..”

    Pomyślności dla Redakcji
    kaan

  2. Można się spierać, dyskutować, jeśli obaj rozmówcy reprezentują zbliżony poziom. Nie tylko intelektualny. Można np. mieć różne zdanie co do drogi i dyskutować jak Polskę uczynić bogatą, ale nie można dyskutować z kimś, kto wyżej stawia zdanie nie wybieranego przez nikogo Timmermansa, od własnego demokratycznie wybranego Prezydenta. To jak próba dyskusji różnymi językami nieznanymi rozmówcy. Nie będąc odpowiednio przeszkolonym do rozmów z ludźmi upośledzonymi, nie da się dyskutować z kimś, kto wrzeszczy na ulicy nie niepokojony przez nikogo o braku demokracji i reżimie. Przecież to gwałt na elementarnej logice. Nie da się dyskutować z kimś, kto mówi o braku demokracji tylko dlatego, że nic innego jak właśnie demokracja doprowadziła do zwycięstwa PiS. Czy nam się to podoba, czy nie. Trudno poważnie traktować kogoś, kto broni sądów tych samych, które sędziego złodzieja uniewinniają, podobnie z przyjmującym łapówki posłem, a skazują tego, kto to ujawnił.
    A na naszym piaseczyńskim podwórku trudno dzielić się opłatkiem z kimś tak skompromitowanym, jak obecny Starosta i popierający go. Jak mają dzielić się opłatkiem mieszkańcy Prażmowa, jeśli za karę otrzymali 300 razy mniejsze fundusze, niż Piaseczno. Najpierw trzeba zdefiniować pojęcia podstawowe, ustalić wspólne cele i wartości, potem można dyskutować.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię