Patryk Małecki – profesjonalna podpora Stali Rzeszów

0

Wiele drużyn piłkarskich może tylko pomarzyć o tym, a w ich szeregi wstąpił ktoś z wielkim nazwiskiem. Mówimy tutaj oczywiście o klubach, które nie zawsze mają okazję grać na wielkich arenach, nie mówiąc już o europejskich pucharach. Niekiedy tacy gracze idą za pieniędzmi i wybierają egzotyczne kierunki. Inni po prostu chcą grać i utrzymać się przy dobrej kondycji. https://legalbuk.pl/sts-kod-promocyjny/ daje możliwość sprawdzenia, gdzie aktualnie przebywają zawodnicy, o których nie mówi się ostatnimi czasy zbyt wiele.

Na pewno każdy klub ma w planach sprowadzenie do siebie piłkarza, który zrobi „różnicę”. Będzie nie tylko potrafił poprowadzić drużynę w taki sposób, aby wcielić nowego ducha oraz inną mentalność. Również będzie w stanie podzielić się niezwykle cennym doświadczeniem zdobytym przez wiele lat gry na różnych poziomach w klubach z całej Polski. Potrafi też zmotywować do walki, bo nie raz ponosił porażkę, po to, aby wstać z kolan i dalej walczyć. Przewrotne losy podczas kariery miał na pewno Patryk Małecki. Snajper, który do dzisiaj zachowuje się jak prawdziwy profesjonalista, mimo że nie gra już na swoim najwyższym poziomie.

Urodzony 1 sierpnia 1988 roku w Suwałkach i właśnie w tym mieście, już jako mały chłopczyk zaczynał przygodę z piłką. Sześć lat, bo tyle miał wiosen na swoim koncie, Patryk kopał piłkę w Wigrach Suwałki. Jego przygoda jednak w tym klubie długo nie trwała, bo już jako trzynastolatek został zauważony przez ówczesnego prezesa Wisły Kraków, Bogdana Basałaja. Od razy wpasował się w drużynę, bo w jednym ze spotkań zdobył aż 12 bramek. 2006 roku na pewno był niezwykle ważnym w karierze Małeckiego. Został bowiem włączony do pierwszej drużyny Wisły. Adam Nawałka, trener Wisły uważał Małeckiego za odkrycie. Bardzo dobra postawa okresie przygotowawczym sprawiła, że wiązano z nim świetlaną przyszłość. Niestety radość nie trwała zbyt długo, ponieważ na treningu złamał kość strzałkową.

Po kontuzji oraz zmianie trenera na Macieja Skorżę, nie dostawał wiele szans na grę. Został ostatecznie wypożyczony do Zagłębia Sosnowiec. Po tym krótkim epizodzie wrócił do Krakowie, gdzie świętował Mistrzostwo Polski. Miał tam swoje kolejne niezłe występy, ale mimo najważniejszych laurów, często dostawał kary finansowe za nieodpowiednie zachowanie. Po konflikcie ze Smudą przeniósł się do Pogoni Szczecin. Spędził tam dwa lata, jednak bez większych sukcesów. Następne lata to znowu wędrowanie po Polsce, ale po klubach, w których już grał. Wisła Kraków, następnie Zagłębie Sosnowiec, a po drodze jeszcze udało mu się zdobyć Mistrzostwo Słowacji ze Spartakiem Trnawa. W Sosnowcu otrzymał karę finansową oraz został zawieszony w prawach zawodnika za groźby oraz za uderzenie trenera Stomila Olsztyn.

Obecnie występuje w Stali Rzeszów, gdzie wydaje się, że zaczął łapać spokój, a dla zawodników stał osobą, którą warto naśladować. Ludzie z otoczenia klubu mówią, że jest w 100% profesjonalistą. Zawsze stawia się pierwszy na treningu. Sam dba o odnowę biologiczną. Widać, że mu zależy i ma spore zamiary, aby pomóc Stali w osiąganiu sukcesów. Sam fakt, że Stal po 28 latach przerwy awansowała do I ligi to już coś. Pozostaje życzyć Patrykowi dobrych występów i jak najwięcej powodów do uśmiechu. Być może w Rzeszowie zakończy karierę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię