Piaseczno znokautowało Lesznowolę

PIŁKA NOŻNA, A KLASA, MKS II PIASECZNO – FC LESZNOWOLA 9:1 Przed tym spotkaniem faworytem byli raczej biało-niebiescy, którzy w tym sezonie dobrze spisują się w rozgrywkach A klasy. Lesznowola potrafiła jednak wcześniej urwać punkty zarówno Laurze Chylice, jak i Jedności Żabieniec, a więc zespołom mierzącym w awans do ligi okręgowej. Chyba nikt nie spodziewał się jednak aż tak wysokiego wyniku…

Mecz w Piasecznie rozpoczął się od mocnego uderzenia ze strony gospodarzy. Już w 30 sekundzie gry Patryk Kościanek – po prostym błędzie obrony – odebrał piłkę rywalom i strzelił na 1:0. W 16. minucie ten sam zawodnik wykorzystał niepewne wyjście bramkarza Lesznowoli i podwyższył wynik na 2:0. „Kościan show” trwał dalej w najlepsze. Pięć minut później napastnik Piaseczna wystąpił tym razem w roli asystenta, wykładając futbolówkę jak na tacy Patrykowi Morawskiemu. W 35. minucie błysnął z kolei Piotr Rybicki, który najpierw odebrał piłkę przed polem karnym, a zaraz potem idealnie pocelował po długim rogu. Tuż przed przerwą Patryk Zieliński wypatrzył jeszcze Kościanka, a ten – spokojnym strzałem – skompletował swój kolejny hat-trick w tym sezonie.
Lesznowola wyglądała jakby najchętniej w ogóle nie chciała wychodzić na drugą połowę. A tu trzeba było grać dalej. W 60. minucie na 6:0 podwyższył – ładnym uderzeniem z rzutu wolnego – Bartosz Wysocki. Goście odpowiedzieli w końcu w 63. minucie – gola na otarcie łez strzelił grający trener Oskar Śliwowski. Cóż jednak z tego skoro cztery minuty później Kościanek trafił na 7:1, w 83. minucie (tym razem głową) na 8:1, a w ostatniej akcji meczu na 9:1? Sześć goli jednego zawodnika w meczu, nawet na poziomie A klasy, nie zdarza się często. Kibice biało-niebieskich zastanawiają się czy Kościan nie byłby skuteczny również i w meczach pierwszej drużyny Piaseczna.

Grzegorz Tylec

Patryk Kościanek, zdobywca sześciu goli dla MKS II Piaseczno

Jestem zadowolony ze swojego występu. Koledzy zasuwają na boisku, a ja strzelam gole. Trzymam kciuki za pierwszy zespół. Mam nadzieję, że chłopaki będą wygrywać, ale ja nie mam czasu trenować. W tym roku odbyłem tak naprawdę cztery jednostki treningowe. Nie ma co ukrywać, że wybieganie w czwartej lidze jest lepsze niż w A klasie.

Oskar Śliwowski, grający trener FC Lesznowola

Graliśmy bez czterech ludzi z podstawowego składu, ale to nas nie usprawiedliwia. Wynik był stanowczo za wysoki, a my traciliśmy gole po indywidualnych błędach. Po takim meczu trudno coś powiedzieć na gorąco. Porozmawiamy sobie z zawodnikami na spokojnie na najbliższym treningu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię