Piękno porodu w idealnych warunkach

25

PIASECZNO Oddział położniczo-ginekologiczny to duma piaseczyńskiego szpitala. Tu przychodzą na świat nie tylko mieszkańcy powiatu piaseczyńskiego. – Nie wyobrażam sobie rodzić w innym szpitalu – zwierzyła nam się aktorka Magdalena Waligórska-Lisiecka, która w piątek w Piasecznie urodziła swoje drugie dziecko.

Z Magdaleną Waligórską-Lisiecką spotkaliśmy się w piaseczyńskim szpitalu pod koniec ubiegłego tygodnia, kilka dni przed porodem. Aktorka mieszka na warszawskim Mokotowie, ale niecałe dwa lata temu jej pierwszy syn przyszedł na świat właśnie w Piasecznie. Młoda mama była tak zachwycona opieką i warunkami piaseczyńskiej porodówki, że postanowiła skorzystać z niej ponownie.

Ten szpital to po prostu bajka

– Bolało! – śmieje się aktorka zapytana o wspomnienia z pierwszego porodu. – Jednak wszystko wynagrodziła sala porodowa, opieka szpitala, jedzenie. Stworzono tu perfekcyjną oprawę do rodzenia dzieci – dodaje już całkiem poważnie.
Gwiazda trafiła do piaseczyńskiego szpitala dzięki lekarzowi, który prowadził jej ciążę. Korzystała także ze szkoły rodzenia prowadzonej w Piasecznie. Miała więc okazję wcześniej zobaczyć sale porodowe, poznać personel i oswoić się z otoczeniem.
– Jak zobaczyliśmy z mężem przestrzenną i znakomicie wyposażoną salę od razu wróciło wspomnienie entuzjazmu, który towarzyszył nam podczas pierwszego porodu – opowiadała aktorka podczas naszego spotkania. – Warunki tu są naprawdę wspaniałe.
Rozmawialiśmy w świetnie wyposażonej sali vipowskiej, przystosowanej nie tylko do potrzeb kobiet przygotowujących się do porodu czy odpoczywających po szczęśliwym rozwiązaniu, ale także dostosowanej do przyjmowania odwiedzających.
– To bardzo ważne, bo czasami po porodzie trzeba pozostać z dzieckiem trochę dłużej – zwraca uwagę aktorka. – Taka sala zapewnia komfort odwiedzin, a dodatkowe miejsce do spania pozwala zostać na noc także ojcu dziecka. Miałam okazję odwiedzać swoją siostrę cioteczną, która rodziła w różnych szpitalach warszawskich więc mam porównanie. Tu w Piasecznie jest po prostu bajka.

Rodzinny poród w komfortowych warunkach

Sala poporodowa służyła także jako miejsce do pierwszej fazy porodu.
– Miałam tutaj piłkę, mogłam skorzystać z prysznica, który w pewnym momencie niesamowicie mi pomógł – wspomina swój pierwszy poród Magdalena Waligórska-Lisiecka. – Później przenieśliśmy się do sali porodowej wyposażonej w specjalistyczne łóżko o odpowiednim kącie nachylenia. Ta sala też była niesamowicie komfortowa. Dawała poczucie intymności i bezpieczeństwa. Zadbano o takie detale jak odpowiednie światło czy kolorystyka. Kobieta naprawdę może poczuć się dobrze, w tej niełatwej dla niej sytuacji. Warto też podkreślić, że sam przebieg porodu nie naraził mojego męża na żadne przykre wspomnienia. Nie doświadczył niczego, co by było dla niego trudne, czy rzutowałoby na nasze życie seksualne – zwraca uwagę aktorka. – Mówię o tym, bo uważam, że to ważne, a u nas często traktuje się to jako pewnego rodzaju tabu. Często pary boją się porodu rodzinnego. Obawiają się, że mężczyzna po takim doświadczeniu przestanie postrzegać kobietę jako atrakcyjną seksualnie. Odpowiednia współpraca z położną sprawia, że nic takiego się nie wydarza. Wręcz przeciwnie – dzieje się coś wspaniałego i pięknego, wytwarza się niesamowita więź pomiędzy parterami, a także pomiędzy dzieckiem i ojcem, który może przeciąć pępowinę czy przytulić maluszka. To są piękne wspomnienia, które spajają rodzinę i współtworzą siłę wzajemnych relacji. Poza tym mężczyzna jest fizycznie przy porodzie potrzebny, nie ogranicza się tylko do trzymania za rękę – zaznacza nasza rozmówczyni.

Podziw i wdzięczność za opiekę

Aktorka docenia też profesjonalizm personelu, na którego pomoc można liczyć po porodzie. – Tu żadne pytanie nie pozostało bez odpowiedzi, zapewniono mi opiekę na możliwie najwyższym poziomie – mówi Magdalena Waligórska-Lisiecka. – Mogłam się zwrócić do położnych czy lekarzy z każdym problemem. Pierwszy poród był długi i niełatwy. Pozostałam z synem w szpitalu przez tydzień, więc miałam okazję doświadczyć profesjonalizmu zapewnionej opieki. Podziw i wdzięczność dla szpitalnego personelu pozostanie we mnie na zawsze.
Aktorka bardzo też chwali wyżywienie w piaseczyńskim szpitalu.
– Mój mąż świetnie gotuje i gdy urodziłam dziecko dwoił się i troił by mi gotować smakołyki, a ja często życzyłam sobie takie dania, jakie dostawałam w szpitalu – opowiada z uśmiechem pani Magda. – Szukał w internecie przepisów i próbował przygotować dla mnie coś zbliżonego i równie smacznego jak jedzenie, którym karmiono mnie w szpitalu św. Anny.
– Dlatego teraz powracam tu z wielką radością – powiedziała nam aktorka na zakończenie spotkania. – Wiem, że dostanę tu opiekę, pomoc i będę traktowana w taki sposób, na który zasługuje każda kobieta w tej trudnej, bolesnej, ale jednocześnie pięknej sytuacji.
W piątek Magdalena Waligórska-Lisiecka urodziła córeczkę Natalię.

AB

25 KOMENTARZE

  1. Ciekawe ile jej zapłacili żeby tak nasciemniala totalna bzdura to co opowiada nigdy bym tam nie chciała rodzic no ale jak płacą to się plecie co każą.

    • Rodziłaś, że masz wyrobioną opinię? Ja rodziłam i było wszystko w porządku. Czysto, sale z łazienkami dwa do trzech łóżek. Mam porównanie bo moje dzieci przychodziły na świat w różnych szpitalach.

    • Rodziłam tam dwa razy. Pierwszy poród w 2013 , drugi w 2016. Obecnie szykuję się do 3 porodu ( za 3 miesiace) który również chciałabym aby odbył sie w Piasecznie. Jestem bardzo zadowolona z opieki położnych, lekarzy ginekologów. Jedzenie było dobre, a opieka bardzo dobra. Sale czyste. Jedyny minus to “pielgrzymki” do współrodzących, czasami nie było czym oddychać i było bardzo głośno, ale na to szpital nie bardzo ma wpływ…

  2. Rodziła w kwietniu i mam wrażenie że nie chodzi o ten szpital. jedzenie do dupy w dodatku kolacja okolo 17 a śniadanie o 9 . Opieka jako tako jedne położne super a drogie miały nas gdzieś. Nacisk na karmienie piersią do tego stopnia że moje dziecko nie jadło półtora doby az do momentu jak odwiedziła nas doradca laktacyjny i pomogła dokarmic mm. Człowiek człowiekowi nie równy spędzilysmy tam 4 doby i z ulga wyszlysmy.

  3. Pod względem estetycznym pewnie wszystko się zgadza. Jednak pod względem bezpieczeństwa mamy i maluszka już cieniutko- radzę spojrzeć na stopień referencyjności szpitala. Ja nie zdecydowałam się tam rodzic ze względu na bezpieczeństwo.

  4. To sala akurat dla tych kobiet co biorą sobie opłaconą położną. Ja leżałam w styczniu na wprost takiej sali. I co z tego że położna opłacona jak z dzieckiem coś było nie tak i musieli przewieźć do innego szpitala. Wyżywienie nie powiem ok ale mąż i tak dowoził mi jedzenie bo trochę mało tego szpitalnego 🙂 Opieka – zależy jaka przyszła zmiana 🙂

  5. Smieszne ciekawe ile jej zaplacili za taka reklame rodzilam.tam i nigdy juz bym tam nie chciala rodzic to tam.sie wyprawialo to wielki koszmar wiec wole omijac szerokim łukiem.ten szpital przez ten personel.i opieke oniem asl.stracila bym dziecko

  6. Ja również mogę wyrazić same pozytywy na temat tego Szpitala Św.Anny w Piasecznie, rodziłam pierwsze dziecko w innym miejscu ( w Warszawie) więc również mam porównanie.

    • Ciekawe, ja dwa razy leżałam na oddziale chirurgiczny, miałam dwie operacje i syfu nie było, bardzo dobra opieka

  7. Również rodziłam w szpitalu św Anny i mam pozytywna opinię. Było miło położne bardzo dobrze zajęły się mną w porę wykryły problem przy ktg i za to Bardzo Dziękuję. Dzięki nim mogłam urodzić zdrową śliczna coreczke. Jedzenie było smaczne chociaż nie miałam apetytu tak tak w każdym szpitalu. I mam zamiar rodzić tam poraz kolejny.

  8. Za to w tym samym budynku starsi ludzie nie mają opieki i umierają. Dlatego wielu ludzi mówi, że jest to umieralnia. Szkoda, że wszyscy nie mają jednakowej opieki. Masakra…

  9. Taaa… Przestarzały sprzęt (na USG widzą
    COŚ. Ale co? Tego to już nie widać. W innej placówce, po 2 minutach badania wiedzą czym jest ‘coś’ i jak się z tym obchodzić), położne albo jakieś mimozy, albo jak lekarze- chamsko, szybko i następna proszę, w zadnym innym szpitalu (a zwiedziłam oddziałów położniczych w sumie 5) nie widziałam, żeby, płacząca, roniąca dziewczyna w zakrwawionej piżamie czekała w izbie przyjęć kilka godzin na badanie, siedząc pomiędzy radosnymi “brzuchatkami”, które wchodzą w międzyczasie na ktg. Za dużo “nieszczęśliwych wypadków” w ostatnich kilku latach tam było… Nie umieściła bym tam nawet kota.

  10. Rodziłam w Piasecznie i jestem bardzo zadowolona. Położne kompetentne, miłe, uczynne. Opieka po porodzie na wysokim poziomie, panie bardzo pomocne i uprzejme.

  11. A ten lekarz prowadzący to za pewne rzeźnik Kuźlik😂hę…ciężko mówić o super opiece po porodzie😂ja osobiście polecam Żwirki i Wigury.mam idealne porównanie

  12. ja rodziła 6 lat temu i w czerwcu ubiegłego roku. Dla mnie poród naprawdę super. Warunki i jedzenie też. Jedyne co było nie tak to opieka po porodzie. Wtedy raz sobie sama i kark dziecko na siłę nawet 16 godzin bo mieszanka to zło. A gdzie w tym mama jej zmęczenie i pokrwawione brodawki.

  13. Ja rodziłam tam 4 lata temu. Jeżeli się ma lekarza lub położną że szpitala, to raczej jest ok. Ja nie miałam, lekarz który odbierał poród zaczął komentować ” ile jeszcze ma pani zamiar rodzić dzieci”. Był to mój 4 poród, nie mieli na sali cewnika, a był natychmiast potrzebny do porodu przy użyciu próżnociągu. Jak już przynieśli, to im on upadł. Sytuacja była dramatyczna, tętno dziecka nie było wyczuwalne. Warunki może ok. Gdy odbierałam wypis była błędna informacja, że poród siłami natury i 3 zalecenia. Gdy zwróciłam uwagy, że poród był przy użyciu próżno ciągu, lekarz, pyta ” czy to robi mi różnicę” . Poprosiłam o zmianę, wówczas liczba zaleceń wzrosła do ok.10, łącznie z USG głowy, wizytą u neurologa…
    Ja nie polecam, wybraliśmy że względu na bliskość miejsca zamieszkania i to był dla nas jedyny plus.

  14. Raz rodziłam na Madalinskiego a raz w Piasecznie, i gdybym miała wybierać to ponownie wybrałabym szpital w Piasecznie. Fakt ze z położnymi jest różnie, w zależności od zmiany. Te przy porodzie były cudowne, gorzej już po. Gdy zapytałam położnej o laktację to wzruszyła ramionami i się odwróciła. denerwujące było stanie w kolejce do lekarza razem z innymi matkami, jedna zapytała czy może przyjść pozniej to pielegniarka odpowiedziała ze teraz są badania, ale następnego dnia była inna ekipa i nie było stania i kulturalnie zapraszali na badanie. Podsumowując małe minusy ale na pewno lepszy od Madalińskiego

  15. Wszystko ok, ale JEDZENIE??? Matka po porodzie nie dostaje nic jeśli urodziła po porze posiłków. A śniadanie dla karmiącej składające się z trzech kromek chleba, kostki masła i dwóch plasterków “szynki” bez cienia warzyw to kpina. Wielka ściema z jedzeniem…

  16. Rodziłam dwa razy w Piasecznie i rzeczywiście większość położnych jest naprawdę rewelacyjna (zdarzają się niestety i takie niesympatyczne), sale porodowe to bajka ALE moja sala po porodzie to trochę inna była niż na tych zdjeciach, tylko łóżko to samo:D nie było zle ale luksusów nie ma. Stopień referencyjnosci bardzo niski więc szpital raczej dla mam u których ciąża przebiega bez problemów

  17. Rodziłam 2 razy. SN i cc. Położne i pielęgniarki są super. Żadnych nacisków na cokolwiek. Maluszka dokarmialam mieszanka po cc, potem piersią, pełen luz. Pilnują w nocy żeby nie spać z dzieckiem, jedzenie w porównaniu z innymi szpitalami bardzo dobre.Sale z łazienkami extra. Sala do rodzenia 1 osobowa super. Mało pacjentek więc nie czujesz się jak w fabryce rodzenia (Madalińskiego czy Bielanski) Jedynie Kuźlik… Oraz główna neonatolog….

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię