PiNB: Porządkuje czy terroryzuje?

POWIAT – Nie będę tolerowała żadnych nieprawidłowości – zapowiadała w ubiegłym roku podczas sesji rady powiatu nowa szefowa Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, Edyta Frączak. – W tej chwili część osób zostało już zwolnionych, a część przebywa na urlopach lub zwolnieniach lekarskich – donoszą pracownicy PiNB. – Tam nie ma nikogo, kto mógłby jeździć na kontrole. Nie ma kto pracować!

– Chcę żeby praca PiNB była przejrzysta, oparta o przepisy prawa i etyki – zapowiadała Edyta Frączak na sesji rady powiatu 20 października 2016. – Nie będę tolerowała łamania prawa i nieprawidłowości

– Na Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego odbierałem wiele skarg – mówił starosta Wojciech Ołdakowski. – Stale odwiedzali mnie mieszkańcy niezadowoleni z działalności tej instytucji.

1 sierpnia ubiegłego roku, po 15 latach pracy, kierownik PiNB Mirosław Satalecki został zdymisjonowany, a jego obowiązki tymczasowo przejął Szymon Krajewski.

Policja śledzi? Telefony na podsłuchu?

Na początku października ubiegłego roku została powołana nowa szefowa jednostki, Edyta Frączak.

– Urzędowanie zaczęła od zwalczania jednego z inspektorów – Jacka Piskrzyńskiego – opowiada Tadeusz Cupryjak, dziś już były pracownik PiNB. – Jej zdaniem nie przykładał się dobrze do pracy. Prawdopodobnie na jej wniosek policja wszczęła wobec niego śledztwo. Póki co nikt nie przedstawił mu żadnych zarzutów. Chodzą pogłoski, że policja nas śledzi, że mamy telefony na podsłuchu.

Atmosfera pracy w PiNB stawała się coraz bardziej nerwowa. Jednak w grudniu Tadeusz Cupryjak ze starszego inspektora został mianowany przez nową szefową na jej zastępcę.

Dziś nagroda, jutro wypowiedzenie

– Bardzo dobrze nam się współpracowało, nie było żadnych konfliktów, wszystkie moje propozycje zmian organizacyjnych zostały przyjęte a na koniec grudnia dostałem nagrodę za wzorowe wykonywanie obowiązków i zaangażowanie w pracę – mówi Cupryjak. – Jednak pod koniec stycznia dostałem wypowiedzenie z powodu likwidacji stanowiska pracy. Podczas nieobecności Jacka Piskrzyńskiego, który był na zwolnieniu lekarskim, a od 10 lutego już nie pracuje w PINB, byłem jedyną, oprócz szefowej, osobą w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego z uprawnieniami budowlanymi. Zwolniono mnie z marszu, nie proponując innych warunków pracy.

– Dziś w piaseczyńskim PiNB nie ma kto pracować. Kompetentni ludzie zostali zwolnieni, odeszli lub przebywają na zwolnieniach lekarskich lub urlopach – twierdzą pracownicy

Pracownicy czują się terroryzowani i mobbingowani

– Przed świętami Bożego Narodzenia, bez żadnych powodów, zwolniono osobę prowadzącą kancelarię. Gdy przyszła po świadectwo pracy na umówioną godzinę szefowa powiedziała, że go nie podpisze, bo wyjeżdża w teren. A wyjeżdżała dopiero dwie godziny później. Chciała tę osobę dodatkowo upokorzyć – uważają inni pracownicy PINB. – Żyjemy w permanentnym stresie, którego niektórzy nie wytrzymują i idą na zwolnienia lekarskie lub na urlopy. Czujemy się mobbingowani i terroryzowani. W tej chwili trzy merytoryczne osoby i jedna zatrudniona w kancelarii są na zwolnieniach lekarskich – mówili w ubiegłym tygodniu.

Patologicznie podejrzliwa?

– Z początkiem stycznia zatrudniono mnie na umowę zlecenie – mówi była pracownica PiNB. – Obiecano zatrudnienie na pełny etat z początkiem lutego. Obietnicy nie dotrzymano bez podania powodów. Zostałam bez pracy.

– PINB jest w całkowitej rozsypce, pozbyto się wszystkich, którzy coś umieją – twierdzą pracownicy. – Wygląda na to, że nowa szefowa dostała partyjne polecenie, by wszystkich pracowników z długim stażem pracy pozwalniać.

– Szefowa jest patologicznie podejrzliwa – twierdzi Tadeusz Cupryjak. –  Posuwa się do tego, że gdy do danego pracownika przyszedł interesant coś załatwić, to dzwoniła do znajomych tego interesanta, żeby dowiedzieli się, ile dał łapówki za załatwienie sprawy.

Pracownicy się skarżą, kierownik nie ma czasu

– Atmosfera w pracy jest nie do wytrzymania – skarżą się pracownicy. Ci, którzy jeszcze pracują proszą o niepodawanie ich nazwisk. – Traktuje się nas jak przestępców, a tymczasem nikomu nie postawiono żadnych zarzutów.

– Czuliśmy się inwigilowani przez szefową, pracowaliśmy w ciągłym stresie. Raz nawet szefowa wezwała policję by sprawdziła czy nie jestem pod wpływem alkoholu. Oczywiście byłem trzeźwy, ale to pokazuje w jaki sposób byłem traktowany. Szefowa chciała mnie za wszelką ceną zwolnić dyscyplinarnie – mówi Jacek Piskrzyński, który kilka dni temu sam złożył wymówienie. – Czułem się osaczony, zacząłem mieć problemy z zasypianiem i kłopoty z sercem. Aktualnie mam poważne kłopoty ze zdrowiem.

Relacje pracowników PiNB chcieliśmy skonfrontować w rozmowie z kierownik Edytą Frączak. Niestety w tym tygodniu nie znalazła dla nas czasu. Do sprawy pewnie jeszcze powrócimy.

Kamil Staniszek

PRACOWNICY PINB DO STAROSTY

Panie Starosto !

Pytamy dlaczego powołał Pan osobę która jest oczywiście Panu bardzo dobrze znana i o której wiedział Pan, że nie ma żadnych odpowiednich kwalifikacji i żadnego pojęcia merytorycznego do objęcia funkcji Powiatowego Inspektora? Kompletnie nie potrafi poruszać się w przepisach prawa administracyjnego bo go nie zna. Aby rozpatrzyć sprawę merytorycznie albo pisze tzw. przedłużacze przeciągające sprawę do paru miesięcy (może jakoś się uda), a przede wszystkim musi pojechać do jednostki wyżej tj WINB- u po wytyczne.

Praca Pani Inspektor polega wyłącznie na zwalnianiu ludzi bez żadnego poważnego powodu, dezorganizacji pracy urzędu, jeżdżeniu tylko na nieskomplikowane odbiory inwestycji a przede wszystkim przeglądaniu „pasjami” monitoringu w urzędzie, jak również z uwielbieniem przyjmowaniu donosów na starych pracowników od nowych .

Przyjmując nawet zwykłe pismo stary pracownik od razu jest sprawdzany i podejrzany o wzięcie łapówki. Pani Inspektor mamy wrażenie idealnie znajduje się również w sytuacji współpracy z policją przeciwko pracownikom PINB. Jesteśmy „szczuci”!

Panie Starosto czy my zwykli podatnicy, mieszkańcy powiatu a przede wszystkim Pana elektorat mamy za to płacić, żeby Pani Inspektor „bawiła się” takim kosztem że zdezorganizowała pracę dość ważnego urzędu w powiecie za który Pan odpowiada ?

Teraz nie ma nikogo kto mógłby jeździć na kontrole. Nie ma kto pracować.

3 KOMENTARZE

  1. Napisaliście takie bzdury, że ręce opadają! Nie dziwię się, że p. Frączak nie chciała tego komentować… Wylecieli z pinbu, bo zasłużyli na to! Nota bene, Pan Cupryjak wyleciał po raz drugi za to samo, pierwszy raz jeszcze za czasów Sataleckiego! Piskrzyński za to w całej swojej karierze nie napisał samodzielnie nawet jednej decyzji, bo zwyczajnie nie umiał, a uprawnienia to on miał, ale gazowe! Odcięci od dojnej krowy i dobrego koryta nie mogą się z tym pogodzić, a wy robicie z nich ofiary mobbingu! Po raz pierwszy od początków istnienia pinbu ktoś ma jaja, żeby zrobić porządek z tym syfem i łapówkarstwem! Trzymam kciuki, żeby się udało! A Wy na przyszłość zbierzcie dobrze informacje przed publikacją podobnych wypocin…

  2. Pani Frączak nowa niby szefowa nadzoru budowlanego nie zna się na prawie ,kolejna osoba powikłana po znajomości która odwala robotę,
    Kolejna osoba która bierze łapówki za nadzór -powiązana z deweloperami.
    Jak zwykle oszuści w tym kraju, kiedy Ziobro się weźmie za tych wariatów tak jak za sędziów.
    Powinny byc sprawiedli dla normalnych obywateli, a tylko stwarzają problemy zwykłemu obywatelowi.
    Rozwalić to dziadostwo od środka.
    >

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię