Po rozbiórce straci dach nad głową

1

KONSTANCIN-JEZIORNA – Na gminnej działce przy ul. Bielawskiej za chwilę zaczną się wyburzenia nieruchomości. W jednym z budynków mieszka mężczyzna, który straci dach nad głową – zaalarmowali nas mieszkańcy

 

Działka znajdująca się na tyłach Top Marketu zlokalizowanego przy rondzie Armii Krajowej została przeznaczona przez gminę na sprzedaż. Budynek, w którym mieściły się lokale komunalne, zostanie wyburzony. Podobny los czeka pozostałe zabudowania znajdujące się na terenie posesji. Jak się okazuje, w niewielkiej komórce od 2015 roku mieszka pan Piotr. Mężczyzna funkcjonuje dzięki wsparciu Ośrodka Pomocy Społecznej w Konstancinie-Jeziornie oraz życzliwości sąsiadów. Wcześniej mieszkał w lokalu komunalnym, ale decyzją sądu został eksmitowany za zaległości w opłatach czynszowych.

Rzeczywiście nie płaciłem – przyznaje pan Piotr, który po eksmisji przeniósł się do malutkiej komórki po drugiej stronie podwórka. – Chcieli mnie umieścić w Lininie, ale się nie zgodziłem. Tu się urodziłem, tu mam lekarzy, nie wyobrażam sobie przeprowadzki – mówi mężczyzna.

Przyznaje, że w przeszłości nadużywał alkoholu, ale od wigilii 2014 roku już nie pije. Od 10 lat ma orzeczenie o umiarkowanej niepełnosprawności, aktualnie nigdzie nie pracuje.
– Próbowałem zatrudnić się w ochronie, ale szwankuje mi zdrowie – mówi 55-latek. – Mam cukrzycę i zawroty głowy, biorę leki przeciwbólowe, zasypiałem na służbie i nie przedłużono ze mną umowy.
Mężczyzna bardzo chwali wsparcie i zaangażowanie pracowników ośrodka pomocy społecznej, ale martwi się, że po rozbiórce szopy, w której mieszka, straci dach nad głową.
– Staram się w gminie o przydział mieszkania, ale niestety bez rezultatu – żali się pan Piotr. – Wszyscy, którzy mieszkali przy Bielawskiej dostali mieszkania socjalne, tylko ja zostałem w tej komórce.

CZYTAJ TAKŻE:  Gmina zorganizowała dowóz dzieci do podstawówek


Mężczyzna żyje w fatalnych warunkach. Malutkie pomieszczenie, którego połowę zajmuje łóżko, zimą ogrzewał piecykiem gazowym. W tej chwili nie ma już prądu, który wcześniej pobierał z sąsiedniego budynku socjalnego. Gdy ten opustoszał, pozostała tylko komórka pana Piotra i niewielki gołębnik.

Ptakom zapewniłem już dom, przygarnie je sąsiad – mówi mężczyzna patrząc na gołębie. – A ze mną nie wiem co będzie? Chyba trafię pod most.

– Ten człowiek został eksmitowany zgodnie z prawem – podkreśla wiceburmistrz Konstancina-Jeziorny Ryszard Machałek. – Miał zapewniony lokal tymczasowy, ale zrzekł się go informując, że sam zapewni sobie mieszkanie.
Wiceburmistrz obiecuje, że komisja mieszkaniowa na najbliższym posiedzeniu przeanalizuje sprawę pana Piotra i zastanowi się, w jaki sposób można mu pomóc. Niestety liczba osób oczekujących na pomoc mieszkaniową gminy wciąż jest długa, a zasoby komunalne samorządu ograniczone.

CZYTAJ TAKŻE:  Zaniedbania doprowadziły do kradzieży 5 mln zł

Adam Braciszewski

1 KOMENTARZ

  1. Problem w tym, że Pan Piotr to Polak. Gdyby chodziło o kolejnego Afgańczyka to sprawa byłaby załatwiona na cito. Takie to właśnie opiekuńcze państwo przyjazne obywatelom.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię