Przebudowa „79” budzi pytania i emocje

3

GÓRA KALWARIA Planując modernizację szosy krajowej nr 79 w kierunku Magnuszewa, drogowcy zdają się iść na rękę mieszkańcom. Jednak nie wszystkim. W Podosowie chcąc przejechać na drugą stronę jezdni, rolnicy i kierowcy będą musieli nadłożyć 2,6 km!


W poprzedni poniedziałek autorzy koncepcji modernizacji krajówki po raz drugi spotkali się z mieszkańcami południowej części gminy Góra Kalwaria. Towarzyszył im Tomasz Kwieciński, dyrektor warszawskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA). Goście zaprezentowali zmiany, jakie wprowadzili w pierwotnym projekcie pod wpływem uwag właścicieli posesji i władz gminy. Zainteresowanie zebraniem było duże, sala Ośrodka Kultury pełna, stąd nie brakowało również emocji. Wygląda na to, że inwestorowi nie udało się rozwiać wszystkich wątpliwości .

Komu potrzebne te ekrany?

Podczas robót, które mają rozpocząć się w ciągu najbliższych 2-3 lat, krajówka od budowanego obecnie węzła Stadion (na obwodnicy miasta) po rondo w Potyczy zostanie lekko poszerzona. Dodatkowo – tu gdzie będzie możliwe – powstaną tzw. drogi serwisowe, równoległe jezdnie do rozprowadzania ruchu lokalnego. Ponieważ przebudowana szosa będzie otrzyma klasę „drogi głównej ruchu przyspieszonego” skrzyżowania – jak przekonują drogowcy – nie będą mogły znajdować się na niej zbyt blisko siebie. I to właśnie likwidacja istniejących krzyżówek i bezpośrednich zjazdów na posesje jest źródłem największej liczby uwag mieszkańców. Bo o ile projektanci poszli na rękę właścicielowi hotelu i restauracji Podzamcze na granicy Góry Kalwarii i Czerska, tego samego nie chcieli zrobić dla przedsiębiorcy prowadzącego podobny lokal Złote Runo w Karolinie. Aby się do niego dostać, według projektu, na jednym ze skrzyżowań trzeba będzie zjechać na lokalną drogę.

– Gdzie równość traktowania podmiotów? – irytował się przedstawiciel Złotego Runa. Jego zaskoczenie było tym większe, że projektanci zaproponowali, iż restaurację odsłonią od krajówki ekranami dźwiękochłonnymi. – Po co te ekrany, nie jesteśmy nimi zainteresowani. Cała ta inwestycja uniemożliwi nam prowadzenie działalności! – protestował mężczyzna.

Tomasz Kwieciński oznajmił, że jeśli właściciele hotelu nie życzą sobie barier… muszą zwrócić się do gminy o zmianę planu zagospodarowania przestrzennego.

– Jeżeli będzie możliwość likwidacji ekranów, to tak zrobimy – obiecał jednak na koniec dyrektor GDDKiA.

Weźmiecie mnie na utrzymanie

Do kuriozalnej sytuacji – w ocenie mieszkańców – dojdzie w Coniewie. Tam zabudowania są zbyt blisko jezdni, dlatego nie powstaną drogi serwisowe. Do tego pas drogi (łącznie z chodnikami i rowami) bardzo zbliży się do ogrodzeń. – W tej sytuacji nie będę miał miejsca, żeby zatrzymać samochód przed posesją i otworzyć bramę – stwierdził jeden z gospodarzy z Coniewa. Wtórowała mu sąsiadka.

– Zgodnie z przepisami, będziecie musieli państwo cofnąć bramy w głąb podwórka, aby powstał przed nią podjazd – oświadczył dyrektor Kwieciński ku niezadowoleniu zainteresowanych.

Mieszkańcy Coniewa pytali także, w jaki sposób drogowcy zamierzają zmniejszyć hałas już teraz wywoływany głównie przez ciężarówki. W tej wsi GDDKiA nie przewiduje bowiem wykupu większej ilości gruntów (musiałoby dojść do licznych wyburzeń domów, co wzbudziłoby protesty), aby zamontować ekrany.

– Zastosujemy tzw. cichą nawierzchnię obniżającą hałas – stwierdził Tomasz Kwieciński.

Mieszkańcy biorący udział w spotkaniu

Niezadowolenie wyrażali również mieszkańcy Podosowy, gdzie GDDKiA zaplanowało likwidację skrzyżowania. Wedle obecnej koncepcji, aby przejechać z jednej strony szosy na drugą, rolnicy i kierowcy będą musieli dojechać serwisówką do najbliższego skrzyżowania w Potyczy. W ten sposób nadłożą około 2,6 km.

W przypadku Potyczy zaprotestowała właścicielka sadu, który projektanci chcieli przeciąć nową drogą powiatową, aby uniknąć wyburzeń.

– Zniszczycie dwa dobrze owocujące sady. Z gospodarstwa o powierzchni 4 hektarów, stracę 1,6 ha. Chyba weźmiecie mnie potem na utrzymanie – narzekała kobieta dodając, że „absolutnie taka wersja projektu nie może być brana pod uwagę”.

Za niedopuszczalną propozycję drogowców uznało też szefostwo firmy przetwórczej w Potyczy, ponieważ inwestycja zdecydowanie utrudniłaby dojazd do zakładu. – Przyjrzymy się tym rozwiązaniom jeszcze raz – obiecał dyrektor.

Inwestycja – niespodzianka

Część mieszkańców miała pretensje do przedstawiciela GDDKiA, że niespodziewanie „wyskoczyła ona” z inwestycją. Właścicielka firmy transportowej wskazywała, iż kiedy rok temu kupowała w Potyczy teren pod swoją działalność i o przebudowie szosy oraz przyszłych utrudnieniach w dostępie do położonych przy niej gruntach nie było mowy.

– Zgadza się. Pieniądze na tę inwestycję zostały przyznane w tym roku w ramach likwidacji miejsc niebezpiecznych – powiedział Tomasz Kwieciński.

Poinformował również, że do końca przyszłego roku GDDKiA planuje skompletować wszystkie dokumenty do zezwolenia na realizację inwestycji, aby przystąpić do niej „po roku 2020”. Stąd próba łagodzenia wszelkich sporów z mieszkańcami na samym początku przygotowań.

3 KOMENTARZE

  1. A może by tak najpierw zająć się odcinkiem piaseczno-góra kalwaria. Natężenie ruchu sporo większe a droga w gorszym stanie i węższa niż Gora kalwaria-Magnuszew, dodatkowo korki w żabieńcu przed piasecznem na 30-40minut

  2. Chcesz jeździć PŁAĆ.Uzasadnię: Nie chodzi o mieszkańców i lokalne firmy-rozjeżdźaj ą Nas (przykładowo) handlarze bananów,chińskich skarpetek,dopalaczy itd.Dla NICH powinny być wysokie opłaty tranzytowe MYTO. Tak to funkcjonowało przez wieki i było “higieniczne”. Dlaczego rolnik z pod Grójca ma płacić/mieć koszta za kitajców,Amazony(najbogatsz na świecie….) itd.itp._

  3. Tak naprawdę to od Góry Kalwarii do Potyczy powinny być dwie jezdnie, bo ruch jest naprawdę duży i co gorsza, za jakiś czas może być wyraźnie większy (np. o kilka tysięcy pojazdów na dobę?). Najkrótsza droga z Warszawy do Warki czy Kozienic niestety prowadzi przez Górę Kalwarię i Potycz, a DK 79 na tym odcinku jest niestety jednojezdniowa i nie zanosi się, aby były po dwa pasy ruchu w każdym kierunku przez cały czas. Jest problem nawet z przebudową jednojezdniowej drogi. Brakuje miejsca na inwestycje. Może być tak, że za kilka lat między Górą Kalwarią a Potyczą będzie budowany węzeł z obwodnicą aglomeracji warszawskiej (OAW), która może być dwujezdniową, bezkolizyjną autostradą czy drogą ekspresową i być może w celu ominięcia chronionych terenów po wschodniej stronie Wisły (takich jak Mazowiecki Park Krajobrazowy czy obszar Natura 2000 Bagno Całowanie) poprowadzona ona będzie nie szlakiem obecnej DK 50, lecz w niektórych miejscach nawet ok. 12 km na południe od obecnego przebiegu DK 50. Uważam, że do budowy OAW należy wykorzystać istniejącą dwujezdniową obwodnicę Góry Kalwarii i nie przecinać Wisły w nowym miejscu (zwł. dalej niż ok. 3 km od obecnego mostu, np. na południe od Sobień-Jezior (aż tak daleko trzeba byłoby odsunąć drogę będącą OAW, aby ominąć od południa obszar Bagno Całowanie)).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię