“Przez nieudolność zarządu, starostwo traci bibliotekę”

17

POWIAT Z radnym powiatowym PiS Sergiuszem Muszyńskim o włączeniu biblioteki powiatowej do biblioteki gminnej, funkcjonującej w Centrum Edukacyjno-Multimedialnym przy ul. Jana Pawła II rozmawia Kamil Staniszek

Widział pan bibliotekę w Centrum Edukacyjno-Multimedialnym?
Tak, oglądaliśmy ją jako komisja.

Podoba się panu?
Tak, podoba mi się.

To dlaczego jesteście przeciwni by biblioteka powiatowa, która dotąd mieściła się w obskurnej piwnicy przy ul. Chyliczkowskiej trafiła do miejsca, które „się podoba”?
Biblioteka w Centrum Edukacji Multimedialnej i tak będzie funkcjonowała, bez względu na to czy wchłonie bibliotekę powiatową. Po prostu przez działanie zarządu powiatu mieszkańcy będą mieli do dyspozycji o jedną bibliotekę mniej.

Czy to źle? Przecież dzięki temu mieszkańcy będą mieli dostęp do księgozbioru w jednym miejscu, które zapewnia komfort. Biblioteki to nie stacje benzynowe. Czy nie lepiej mieć jedną dużą niż dwie mniejsze?
Według tej logiki moglibyśmy zlikwidować wszystkie filie bibliotek i tworząc jedną tłumaczyć, że mieszkańcom będzie wygodniej.

Nie do końca – biblioteka powiatowa ma swoją specyfikę i unikalny księgozbiór. Przez lata funkcjonowała jako biblioteka pedagogiczna. Natomiast filie bibliotek oferują podobny asortyment książek i utworzono je m.in. po to by mieszkańcy mieli łatwiej wypożyczać książki.
Właśnie dlatego, że ma swoją specyfikę w postaci cennego księgozbioru pedagogicznego tym bardziej powinna pozostać odrębną biblioteką. Tymczasem faktycznie po decyzji zarządu powiatu w Piasecznie będzie o jedną placówkę mniej. To jest biblioteka powiatowa – pełni inne zadania i inną rolę niż biblioteki gminne.

Co ma pan na myśli?
Gmina jest jednostką dbającą o interes mieszkańców gminy, z kolei powiat ma dbać o interes mieszkańców całego powiatu, o wspólne interesy mieszkańców sześciu gmin. W sytuacji gdy dochodzi do likwidacji biblioteki powiatowej i przekazania jej zadań gminie Piaseczno, zwłaszcza na takich warunkach jakie nam przedstawiono, nie mamy gwarancji, że zadanie powiatowe i dbałość o interesy w obszarze kultury mieszkańców całego powiatu będą należycie realizowane. Zgodnie z zapisami umowy, powiat przestanie mieć jakikolwiek faktyczny wpływ na bibliotekę. Jej organizatorem będzie gmina Piaseczno, nadzór nad nią będzie sprawował burmistrz Piaseczna, dyrektora biblioteki będzie powoływał i odwoływał burmistrz, przy zaledwie niewiążącej opinii zarządu powiatu. W projekcie umowy powiat nie ma nawet zagwarantowanego swojego przedstawiciela we władzach biblioteki. Sprawozdanie finansowe biblioteki będzie zatwierdzał burmistrz, zarząd będzie otrzymywał kopie już zatwierdzonych sprawozdań. Krótko mówiąc, powiat nie będzie miał już żadnego wpływu na tą bibliotekę, a dodatkowo będzie ją jeszcze współfinansował.

Gdybyśmy mówili o firmach, a nie szczeblach samorządu terytorialnego przyznałbym, że firma „powiat” coś traci na rzeczy firmy „gmina”. Mówimy jednak o samorządach, które nie mają służyć samym sobie lecz mieszkańcom. Dzięki tej decyzji mieszańcy zyskują bibliotekę funkcjonującą w lepszych warunkach. Przykładowego Kowalskiego nie interesuje kto prowadzi bibliotekę i kto wybiera jej władze – on chce wypożyczyć książkę lub skorzystać z czytelni. Dotychczasowa lokalizacja biblioteki powiatowej urągała współczesnych standardom – była ciasna, a żeby się do niej dostać trzeba było pokonać strome schody. Powiat dotychczas nie miał pomysłu na lokalizację swojej biblioteki – teraz ten pomysł wreszcie się pojawił.
Powiedziałbym inaczej – obecny zarząd nie miał pomysłu na tę bibliotekę. Stanowiła ona dla niego problem, a za najprostsze rozwiązanie uznano pozbycie się biblioteki poprzez jej faktyczną likwidację. Mieszkańcy tylko na tej decyzji stracą. Podkreślę raz jeszcze, biblioteka gminna w CEM-ie i tak będzie funkcjonowała, niezależnie od tego co się stanie z biblioteką powiatową.

W poprzedniej kadencji mieliśmy starostę z PiS. Miał jakiś pomysł na bibliotekę powiatową?
Miał, ale nie zdążył go zrealizować. Dotyczył lokalizacji w domu gruzińskim.

Obecny zarząd powiatu okazał się więc szybszy. Jakość obsługi czytelnika zostanie poprawiona.
Aktualnie złe warunki lokalowe biblioteki powiatowej nie mogą być argumentem za jej likwidacją.

…przeniesieniem.
Nie, w praktyce to jest likwidacja.

Tylko z formalnego punktu widzenia – książki jednak nie znikną. Będą wciąż dostępne dla czytelników.
Biblioteka w CEM-ie dostanie więcej książek, a dotychczasowa placówka powiatowa zniknie. Złe warunki, w których biblioteka powiatowa obecnie funkcjonuje, powinny być raczej argumentem za poszukiwaniem dla niej nowej siedziby. To żenujące, że nasz powiat będąc jednym z najbogatszych w Polsce nie jest w stanie prowadzić samodzielnie biblioteki powiatowej i zapewnić jej dobrych warunków. To bardzo źle świadczy o zarządzie, stanowi koronny dowód jego skrajnej nieudolności. Moja osobista teoria jest taka, że prawdziwą przyczyną tego posunięcia nie jest rzekoma troska o czytelników, tylko rozpaczliwa próba zapełnienia pustych regałów w zbyt dużym budynku CEM. Łączy się to z organizowanymi przez gminę akcjami usilnego pozyskiwania książek od mieszkańców czy sprowadzania ich z filii bibliotecznych. Do tego mamy najbardziej nieudolny zarząd w historii powiatu piaseczyńskiego, który zwyczajnie nie potrafi poradzić sobie nawet z prostym zadaniem prowadzenia biblioteki i dlatego chętnie ją odda by mieć problem z głowy.

Żaden z poprzednich zarządów powiatowych nie rozwiązał tego problemu. Od wielu lat biblioteka powiatowa mieści się w nieprzystosowanym budynku i jest biblioteką, z której mieszkańcy najrzadziej korzystają. Możliwe, że po zmianie lokalizacji stanie się atrakcyjniejsza i więcej osób zacznie z niej korzystać.
O tym się nie przekonamy, bo biblioteka powiatowa w praktyce przestanie istnieć. Po prostu ta w CEM-ie dostanie więcej książek. Warto podkreślić, że przejmie ona bardzo cenny księgozbiór. Niektóre pozycje to białe kruki, które mogłyby być świetną podstawą do utworzenia biblioteki specjalistycznej. Niestety zarząd nie miał na to pomysłu, wolał oddać książki by burmistrz Piaseczna mógł zapełnić sobie półki w zbyt dużym budynku.

A jaki jest pomysł? Jeśli nie dotychczasowa siedziba, jeśli nie włączenie biblioteki do CEM, to co?
W gruncie rzeczy pomysł jest bardzo prosty. Wystarczy znaleźć nową siedzibę dla biblioteki powiatowej, wynająć ją lub zbudować. Jeśli to zadanie przerasta starostę Ksawerego Guta, to strach się bać o nasz powiat.

Ale czy jest sens, skoro gmina już pobudowała i jest możliwość skorzystania z jej możliwości lokalowych?
Jest. Bo obecna propozycja wiąże się z tym, że w praktyce za darmo oddajemy gminnej bibliotece, na którą nie mamy wpływu, cenny księgozbiór, a później jeszcze będziemy dopłacać gminie za jego utrzymywanie. Po podpisaniu umowy będzie bardzo trudno cofnąć skutki tej złej decyzji, ponieważ w projekcie zawarta jest pułapka niezwykle utrudniająca jej rozwiązanie. Otóż gdy biblioteka będzie korzystała z funduszy zewnętrznych nie będzie to możliwe, a z tego co się orientuję nierzadko jest tak, że biblioteki praktycznie cały czas w jakimś zakresie z takich funduszy korzystają. Dodam, że nie odbyły się żadne konsultacje społeczne w tej sprawie.

Myślę, że to wynika z faktu, że ta biblioteka przez lata mało kogo interesowała.
Do mnie zgłaszali się licznie mieszkańcy przeciwni likwidacji tej biblioteki i ja jako radny ich reprezentuję. Posiada pan może wyniki jakichś badań sondażowych, które potwierdzałby ten brak zainteresowania?

Nie. Wnioskuję jedynie na podstawie niewielkiej liczby czytelników tej placówki i braku odzewu, na nasze artykuły, w których pisaliśmy o planach względem dalszego funkcjonowania biblioteki powiatowej. To jest sygnał, że działalność tej biblioteki w skali powiatu była marginalna.
Czyli to pańskie subiektywnie wrażenie. Nawiasem mówiąc, prędzej jest to sygnał, że biblioteka była po prostu przez powiat zaniedbywana. Sądzę, że losowo wybrany, przeciętny mieszkaniec naszego powiatu byłby w stanie bez większych trudności znaleźć na rynku lokal umożliwiający większy komfort pracy tej biblioteki. Niestety jednak przerosło to nasz urząd powiatowy. Zabrakło efektywności działań i dobrej woli.

Gdyby tak było przez kolejne lata biblioteka byłaby zamknięta w piwnicy przy Chyliczkowskiej. Zrobiono jednak krok, nawet jeśli ocenia go pan negatywnie.
Zarząd sobie nie radzi, bo jest nieudolny, więc odda gminie Piaseczno księgozbiór i zadania, która należały do powiatu. Do tego zrobi to na skandalicznych warunkach. Tymczasem powiat powinien mieć w tej sprawie przynajmniej gwarancję zabezpieczenia interesów mieszkańców wszystkich gmin. Naprawdę stać nas na bibliotekę.

To nie pierwsze zadanie, które powiat przenosi na gminę. Choćby piaseczyńska kolejka wąskotorowa, którą powiat przekazał samorządom gminnym. Choćby piaseczyńskie liceum, które przez pewien czas funkcjonowało przez skrzydłami gminy.
Kierując się tym tokiem rozumowania podważamy sens istnienia powiatu jako szczebla samorządowego.

Z tym się zgodzę ponieważ uważam, że powiaty są niepotrzebne, ale to już temat na zupełnie inną rozmowę.
Wygląda na to, że logika aktualnego zarządu powiatu sprowadza się do tego, że powiat zapewnia im dobrze płatne stanowiska, a zarazem zajmuje się jak najmniejszą liczbą zadań. Ten zarząd nawet nie stara się udawać, że jest mieszkańcom do czegoś potrzebny.

Czyli powiat powinien kurczowo trzymać się swoich zadań i nigdy ich nie przekazywać gminom?
Nie. Na pewno są obszary, w których taka współpraca byłaby możliwa i korzystna dla mieszkańców. Każdy przepadek trzeba jednak rozpatrywać indywidualnie. W przypadku biblioteki powiatowej niestety przyjęto rozwiązanie bardzo niekorzystne, nie zabezpieczono interesów mieszkańców wszystkich gmin naszego powiatu.

Ale czy mieszkańca to interesuje? Dotąd schodził po książkę stromymi schodami do ciasnej klitki, a teraz będzie miał do dyspozycji wygodną, komfortową i nowoczesną bibliotekę. Czy jego interes nie został zabezpieczony? Będzie miał lepiej czy gorzej?
Cały czas tworzy pan błędną alternatywę. My nie chcemy by biblioteka powiatowa istniała w obecnym miejscu. Chcemy by powiat prowadził specjalistyczną, niezależną bibliotekę realizującą potrzeby czytelników w odpowiednich warunkach lokalowych. Nie niszczył jej specyfiki i tożsamości jako biblioteki pedagogicznej poprzez zmieszanie jej zasobów z przeciętnym księgozbiorem gminnym i nie pozbywał się prawa do decydowania o jego przyszłości. Nie po to nas wybrali mieszkańcy.

17 KOMENTARZE

  1. Panu Sergiuszowi dziękujemy za rzeczowe argumenty. Chciałby mieć pełną partyjną kontrolę nawet nad zatrudnianiem sprzątaczek. Przejście z Chyliczkowskiej do CEMu to jak skok w naprzestrzeń, ale niestety nie jest po linii partyjnej. Wygoda mieszkańców jest nieważna, ważne że można przyłożyć politycznej konkurencji. Co w tej kwesti zrobił poprzedni starosta z zarządem ? W ramach działalności na rzecz kultury pan starosta pełnił funkcję operatora monitoringu urzędowego i futrował młode urzędniczki.

    • Mój ulubieniec -szczerość aż bije z oczu.
      Może czasem zrobicie coś dla ludzi a nie dla swojego “widzimisię”-dosyć tego.Politykiem się bywa panie Sergiuszu a ludzie w końcu przejrzą na oczy.Wasze układy,układziki-toż to żałosne.Chyba pan w lustro patrzeć nie możesz -a wystarczy być uczciwym i robić to ,co się obiecywało.
      Na szczęście wyborcy są bardziej świadomi-więc czas pomyśleć.

      • Ja w ogóle zastanawiam się dlaczego PiS trzyma jeszcze tego Sergia w swoich szeregach. Nic ciekawego ta osoba nie wnosi do lokalnej polityki, i to chyba on przez całokształt swoich działań z przeciągu 2018 r. doprowadził do sporej klęski PiS-u w wyborach do rady powiatu. Czy on naprawdę partii nie ciąży na wizerunku?

        • a kim Sergio niby był w poprzedniej kadencji? Szeregowym radnym. PiS przegrał bo poniósł koszty koalicji z PO i marnego starostowania Ołdakowskiego.

  2. I kto znów w głównej roli – niejaki Sierioża…

    To dlaczego jesteście przeciwni by biblioteka powiatowa, która dotąd mieściła się w obskurnej piwnicy przy ul. Chyliczkowskiej trafiła do miejsca, które „się podoba”? … Tak podoba mi się – ale musi być ALE.

    LEPSZY JAK W “MISIU”…. I który dzban Go przebije?

  3. Muszyński myśli tylko w sposób zero-jedynkowo. To już biblioteka powiatowa stanie się przeciętna, tylko dlatego, że stanie się gminną?

  4. Ale twarz to chyba wsadził do ula… 🤣🤣🤣🤣 Nie istotne jest czego dotyczą decyzje bo tu liczy się podtekst polityczny, nie dobro publiczne. To płytkie wykonanie SM robi wrażenie sponsorowanego artykułu. A tak na marginesie to zastanawia mnie rzeczywista liczba osób, korzystających z tej biblioteki powiatowej.

  5. A czy pan radny był może w bibliotece w cem? Bo ja tak i pustych regałów ani ściągania ksiązek z filii nie widziałem 🙂 radzę nie wygadywac takich bzdrur, które łatwo sprawdzić wchodząc za próg nowej biblioteki

  6. Nie przypuszczałem, abym kiedykolwiek miał się w czymkolwiek zgodzić z Panem Misiewiczem (sorry: młodym Muszyńskim), ale tym razem ma trochę racji.

    Rzecz w tym, że biblioteka gminna jest biblioteką o profilu bardziej „popularnym”, jest dla tzw. „szerokich mas” i taki też posiada księgozbiór. Nie ma w tym oczywiście nic złego, wręcz przeciwnie: do czytelnictwa książek należy przyciągać jak najwięcej ludzi i powinny istnieć biblioteki, mające taka szeroką ofertę. Zawsze jest szansa, że jak ktoś dziś przeczyta jakieś romansidło, to jutro może zainteresuje się ambitniejszą literaturą, która też oczywiście w takiej bibliotece jest dostępna.

    Dotychczasowa biblioteka powiatowa zaś z racji swojej historii zawsze była bardziej „elitarna” i takież bardziej elitarne pozycje miała w swoim księgozbiorze. Argument, że miała niewielu czytelników, jest więc chybiony, bo trudno, żeby np. jakieś książki naukowe miały tylu czytelników, co ww. romansidła.

    Teraz nastąpi de facto wchłonięcie tej „elitarnej” biblioteki przez bibliotekę „popularną”. Łatwo więc przewidzieć, że zakup nowych pozycji i kształtowanie księgozbioru biblioteki w CEM będzie się odbywał wg reguły „popularności”. Oczywiście obecny księgozbiór biblioteki powiatowej pozostanie, ale z biegiem lat część „elitarna” będzie spychana coraz bardziej do kąta. Bo żeby zachować określony profil biblioteki, to trzeba na bieżąco uzupełniać ofertę o nowe pozycje temu profilowi odpowiadające.

    Myślę, że byłoby dobrze, gdyby w Piasecznie (w końcu sporym mieście, w dodatku powiatowym) istniały nadal 2 odrębne biblioteki nastawione na różnych czytelników i mające samodzielność np. w kwestii zakupów nowych pozycji. To, czy będą to biblioteki powiatowe, czy gminne jest sprawą drugorzędną. A to że powiat chętnie się pozbył swojej biblioteki, to fakt. Widocznie starosta ma inne priorytety. Jego poprzednicy zresztą także. Bo niby po co tam komu zajmować się czymś, czym nie można „zabłysnąć” przed wyborcami i na czym nie można nic politycznie ugrać? To tylko niepotrzebny kłopot, którego najlepiej się pozbyć. No i się udało…

    P.S. Za to z redaktorem Staniszkiem zgadzam się w pełni, przynajmniej w jednej sprawie: powiaty nie są na nic potrzebne. Prof. Witold Kieżun (ogólnie nie z mojej bajki, ale w tych sprawach niewątpliwie autorytet) też od dawna jest tego zdania. Ale nikt nie zlikwiduje powiatów, bo to wielkie żerowisko dla lokalnych działaczy partyjnych oraz krewnych, przyjaciół, przyjaciółek i znajomych tych „królików”. Gdzie by to całe towarzystwo znalazło takie fajne, niespecjalnie męczące posady i różne inne frukta, a przy tym nie musiało się na niczym znać? Nawet (a może szczególnie?) starostą może być ktoś, kto jest totalnie niekompetentnym (“nieogarniającym”), a za to przemądrzałym, apodyktycznym, aroganckim bucem, dezorganizującym swymi głupawymi pomysłami pracę podległego mu urzędu. Nie wierzycie? Niedaleko szukać…

    • Z tym komentarzem elitarnym zapachniało sortem publicznym na lepszych i gorszych. Zgadzam się że księgozbiór biblioteki powiatowej był inny od gminnego, ale nie widzę powodu aby te książki mogły się znajdować w jednym miejscu. Podobnie nie mamy przedstawianych danych odnośnie uzupełniania braków i nowymi wydawnictwami w obu przypadkach. Uważam że jedno miejsce tworzy łatwiejszy dostęp do większej ilości książek i znacznie ułatwienie dla mieszkańców. Przy tym z całą pewnością wystąpią oszczędności na utrzymaniu lokalu, którego środki mogą zostać przeznaczone na zakup książek. Warto przeanalizować wszystkie warianty A nie ogłaszać od razu pełen sprzeciw, zaznaczam wyraźnie w przypadku młodego Misiewicza (dobre określenie) jest to wyraz czysto polityczny.

  7. Pan Sergiusz Muszyński jako Radny powiatowy z ramienia PiS w swej rozmowie z p.Kamilem Staniszek porusza bardzo ważny punkt funkcjonowania Biblioteki Powiatowej z księgozbiorem wysokiej wartości dla czytelników o dużej wiedzy intelektualnej ,przede wszystkim dla naukowców.Takich czytelników jest mniej niż czytelników Biblioteki Powszechnej i stąd mniejsza jest częstotliwość osób odwiedzających Biblioteki elitarnej. Cenne elitarne pozycje-księgozbiory- będące w posiadaniu Biblioteki Powiatowej po włączeniu ich do księgozbiorów popularnych w Bibliotece gminnej automatycznie stracą i to bardzo dużo na swej wartości.Mogą “zgubić” się w tłumie powszedniości.a ich wartość intelektualna i naukowa – popularną-przeciętną.Czytelnicy raczej będą omijać te cenne zbiory z uwagi na brak zainteresowania ich treścią,gdyż są to księgi ponadprzeciętne. Ich ważność będzie po prostu zanikać.Mieszkańcy z miasta powiatowego raczej rzadko przyjeżdżają do miasta gminnego ,aby skorzystać z biblioteki.Rozumując takim tokiem i doprowadzając do połączenie bibliotek i ich księgozbiorów samoczynnie zgadzamy się krótko mówiąc na naturalną “utylizację” cennych dzieł naukowych. Radni PiS bardzo słusznie podnoszą ten temat jako ważny dla powiatu i nie zadowalają się łatwizną . Ważni bardzo są mieszkańcy – czytelnicy i ich wygody ,lecz bardziej cenne i ważne są wartości zawarte w książkach-księgozbiorach bibliotek.DRUGICH takich samych wartościowych,naukowych księgozbiorów można już nie skompletować,a czytelnicy byli,są i będą tylko wiek się zmienia. SZANUJMY i DBAJMY o DOBRA NAUKOWE -to są DOBRA NARODOWE a nie gminne,czy też powiatowe.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię