Remont drogi skazał na izolację

4

PIASECZNO – Organizacja prac przy przebudowie ulicy Dworcowej jest fatalna – oceniają przedsiębiorcy. – Prawie dwa miesiące temu zerwano asfalt na odcinku, na którym do dziś nic się nie dzieje. Odcięto nas od klientów wprowadzając zakazy wjazdu, a teraz jeszcze się okazuje, że przebudowa nie potrwa do końca wakacji lecz do listopada

Przebudowę Dworcowej rozpoczęto na początku wakacji, właściciele firm wiedzieli, że czeka ich trudny czas, ale mieli nadzieję, że we wrześniu ulica będzie już przejezdna.
– Asfalt na odcinku drogi prowadzącej na naszą stację benzynową zerwano już 1 lipca – opowiada właściciel stacji paliw Wadex. – I od tamtej pory nie zrealizowano tutaj żadnych prac. Czy nie można było inwestycji podzielić na etapy? Najpierw zakończyć przebudowę przy skrzyżowaniu z ul. Nadarzyńską, a dopiero później pruć resztę asfaltu? Dlaczego nikt nie pomyślał o firmach działających przy Dworcowej?

Skazani na izolację

W efekcie od prawie dwóch miesięcy dojazd zarówno do stacji paliw jak i innych okolicznych punktów handlowych i usługowych jest znacznie utrudniony.
– Rozumiemy konieczność przebudowy drogi, ale problem tkwi w tym, że ona na odcinku, który do nas prowadzi wciąż nie jest przebudowywana – dodaje właściciel pizzerii „Biesiadowo”.
Dojazd rzeczywiście jest fatalny, nawierzchnia nierówna, kałuże i błoto. Zresztą jak przyznają przedsiębiorcy odkąd rozpoczęto przebudowę ulicy mało kto się w te rejony zapuszcza.
– Wszędzie na okolicznych drogach pojawiły się znaki z informacjami, że ulica Dworcowa jest zamknięta – zwraca uwagę mężczyzna prowadzący indyjską restaurację Curry King. – Wszyscy myślą, że do nas nie ma dojazdu i restauracja nie funkcjonuje. Proszę zobaczyć co się dzieje – wskazuje na puste stoliki zarówno w samym lokalu jak i w przylegającym ogródku. – Mieliśmy nadzieję na powrót klientów po trudnym dla naszej branży czasie epidemii. Tymczasem okazuje się, że gmina zapewniła nam kolejne miesiące izolacji. Klientów nie ma, a koszty wynagrodzeń pracowników oraz najmu lokalu musimy ponosić.
Na trzykrotny spadek liczby klientów narzeka też właściciel pizzerii Biesiadowo.
– Czy nie można było przy tabliczkach mówiących o remoncie ulicy Dworcowej zamieścić informacje o tym, że jest możliwy dojazd do naszych firm? – pytają przedsiębiorcy. – Czy trzeba było asfalt na całej długości Dworcowej zrywać już w lipcu, skoro przez pierwsze dwa miesiące prace prowadzone są tylko przy skrzyżowaniu z Nadarzyńską?
Problemy sygnalizowane przez właścicieli firm zgłosiliśmy do urzędu gminy. Mamy nadzieje, że urzędnicy uwzględnią zgłaszane uwagi i postarają się zminimalizować uciążliwości związane z inwestycją.

Gmina prosi o cierpliwość

– Jeśli chodzi o termin zakończenia prac na odcinku Dworcowej to zgodnie z umową jest to 21 listopada i tak było od początku – tłumaczy Łukasz Wyleziński, dyrektor biura promocji i kultury piaseczyńskiego urzędu. – W przekazie medialnym gdzieś pojawił się błąd, że to sierpień, ale był on prostowany. Informowaliśmy, że przejezdność powinna być pomiędzy wrześniem a październikiem. Trudno powiedzieć czy te daty zostaną utrzymane. Wiele zależy od pogody, a ta nas nie rozpieszczała. Po niektórych opadach pewne prace musiały być wstrzymywane na kilka dni, a deszcze powracały…
Obecnie trwają prace przy ułożeniu kanalizacji deszczowej, to bardzo trudny i kosztowny element, stanowiący właściwie o skali tego przedsięwzięcia. – Nakładka asfaltowa będzie raczej wisienką na torcie, bo największe inżynieryjne prace to właśnie odwodnienie – podkreśla Łukasz Wyleziński. – Właśnie montowane są ogromne zbiorniki, które pomóc mają w retencji i przytrzymaniu wód opadowych. Aby prawidłowo przeprowadzać prace związane z kanalizacją konieczne jest zdjęcie asfaltu na całym odcinku. Dojazd do posesji jest cały czas zachowany, choć oczywiście nie są to warunki komfortowe, gdyż teren jest grząski.
Inwestycja gminy ma zminimalizować skutki gwałtownych ulew, które dotychczas były odczuwane na całym odcinku ulicy Dworcowej. Chcemy poprawić tę sytuację, ale to niestety wymaga cierpliwości ze strony mieszkańców – apeluje Łukasz Wyleziński.
Przedsiębiorcom prowadzącym działalność przy ulicy Dworcowej cierpliwości nie brakuje. Pozostanie pytanie: czy nie zabraknie im funduszy, by przetrwać kolejne miesiące przymusowej izolacji?

Adam Braciszewski 

4 KOMENTARZE

  1. Łolaboga!!!!!
    Izolacja taka że po ulicy można w białych abibasach i w sandałkach chodzic- normalnie tragedia
    Prawdziwa izolacja się zrobi jak będzie wykop na środku na 5m głębokości celem budowy kanalizacji
    Rzeczywiście tragiczna organizacja- trzeba było całą drogę rozorać od poczatku do końca zamiast robić wykopy etapowo- jakby tak zrobić i na odcinku nic się przez 2 miechy nie działo to artykuł miał by sens, a tak mamy zwykle bicie piany
    A w tle widać że Panowie ostro pracują- dwie koparki i żuraw…

  2. Bicie piany to specjalność władz gminy. Gdyby na budowie było kilkudziesięciu pracowników a nie 2 – 3 , gdyby nie kończyli pracy w południe w piątek a zaczynali jak dobrze pójdzie we wtorek to budowa szła by normalnie i szybko. Szwagier ma pewnie kilka takich budów i kilku pracowników to musi ich stale przesuwać.

  3. „Mamy nadzieje, że urzędnicy uwzględnią zgłaszane uwagi i postarają się zminimalizować uciążliwości związane z inwestycją”
    ======================
    Nadzieja matką głupich.
    Podejrzewam, że gminnych urzędników, którzy będą gotowi się poświęcić, z samozaparciem stanowiąc klientelę podupadających biznesów na Dworcowej, może być zbyt mało.

    „największe inżynieryjne prace to właśnie odwodnienie”
    ==================================
    Ocho, widzę, że redachtory z „KP” niedługo będą mieli kolejny temat-samograj 🙂
    Coś jak niedziałające windy na dworcu PKP.
    Ten temat będzie nazywał się: pustynnienie okolic ul. Dworcowej.
    Dlaczego? Otóż pan Wyleziński zapewne nie zdaje sobie sprawy z tego, że ta potężna instalacja odwodnieniowa spowoduje wielce skuteczne osuszanie pobliskiego terenu. A teren od Nadarzyńskiej w kierunku dworca PKP i tak jest położony „na górce”. Tak więc wkrótce po zakończeniu tej wspaniałej inwestycji właściciele sąsiednich posesji zaczną narzekać, że wszystko im usycha. Wiem, bo sam padłem kiedyś ofiarą „odwodnienia”.

    P.S. Windy znów od dawna nie działają. Można rzec, że jak zwykle. Redaktorzy, do boju! 😉

  4. Problem wind spadł redaktorom jak z nieba. nareszcie można ostro zaatakować właściciela, wszak to Pisowskie PKP. Ostatnio ciągle papra coś gminna władza ale nie można wszak kąsać dłoni, która karmi

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię