Sąd nad lisem! Wywieźć czy zostawić?

5

LESZNOWOLA Od dłuższego czasu w Mysiadle mieszkańcy regularnie spotykają lisa. Niedawno został zauważony na terenie przedszkola. Radny Marcin Kania zapowiedział, że zwierzę zostanie odłowione. Wtedy jednak pojawiły się głosy sprzeciwu. Wielu mieszkańców chce by lis pozostał


– Dotarły do mnie głosy mieszkańców, którzy czują się zagrożeni obecnością lisa dlatego zgłosiłem sprawę do sztabu kryzysowego lesznowolskiego urzędu gminy – mówi radny Marcin Kania. Okazało się jednak, że mieszkańcy wcale nie mówią jednym głosem. Nie brakuje także tych, którzy uważają, że lis nikomu nie wadzi i powinien zostać.

– Lisa widuje od ponad roku. Nikomu nie zagraża, trzyma się na dystans. Po co go odławiać, skoro nie jest niebezpieczny i dobrze się czuje w naszej okolicy? – pyta retorycznie na Facebooku Beata.
– Dokładnie, sam też go widuje od kilku lat, nikomu nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, ludzie lubią takie żyjątka – wtóruje Łukasz. – Co innego dziki, bo to wandale, ale nie lisy… Niech zostanie z nami.

Jak się jednak okazuje przyjazny lis, mimo tego że żyje wśród ludzi nie porzucił instynktu drapieżnika i nic nie wskazuje na to by dał się mieszkańcom karmić bułką i karmą dla kotów.
– Lis poturbował kota, a kilka dni temu spotkałam go przy śmietniku i wcale nie był moją obecnością spłoszony – mówi pani Elżbieta, mieszkanka ulicy Lipowej. – Wiele osób, które hodują koty i małe rasowe pieski jest zaniepokojonych obecnością drapieżnika. Nie wiadomo też jak to zwierze zareagowałoby na obecność małego dziecka. Lis powinien być w swoim środowisku naturalnym, nie tylko ze względu na bezpieczeństwo ludzi, ale i swoje własne – uważa kobieta.
– Lis zaatakował mojego kota, widziałam też jak polował na bażanty – relacjonuje pani Teresa, mieszkająca przy ul. Różanej. – Wzięłam kija i go odpędziłam, gdy zaatakował moją kotkę. Wszystko dobrze się skończyło, bo była szczepiona i ucho się jej zagoiło bez żadnych powikłań. Nie zmienia to jednak faktu, że lis jest zagrożeniem nie tylko dla kotów, ale także innych zwierząt domowych i hodowlanych. Sąsiadom z ulicy Wiśniowej atakuje kury, a nad stawem poluje na kaczki. Spaceruje między blokami i poluje. Taka jego natura.
Jaki będzie ostatecznie los lisa? Bądź lisów – bo jak twierdzą mieszkańcy drapieżnik doczekał się potomstwa, które zdążyło już urosnąć.

– Decyzje w tej sprawie podejmie urząd gminy – mówi radny Marcin Kania. – Przekazałem uwagi mieszkańców, którzy się do mnie zgłaszali.
Próbowaliśmy skontaktować się ze sztabem kryzysowym by dowiedzieć się jaka decyzja zapadnie w tej sprawie, ale bez powodzenia. Nieoficjalnie mówi się jednak, że gmina zleci odłowienie zwierzaka, nawet jeśli zagrożenie z jego strony nie jest duże.

Lisy nie tylko w Mysiadle. Poniższe zdjęcie przysłał nam nasz Czytelnik Łukasz. Dwa lisy spotkał w Piasecznie przy ul. Dworcowej, nieopodal dworca PKP.

5 KOMENTARZE

    • A na głupotę nie ma lekarstwa!
      Są też do odłowienia kuny, bażanty, kaczki, żaby, wiewiórki – ło matko wiewiórka też może być wściekła, o i jeże – jeże są mega niebezpieczne bo mogą kolcem przebić oponę!

    • To wściekłe lisy nie jadają bananów? Dzikie zwierze powinną być w swoim środowisku. A nie wśród ludźmi

  1. nie ma się co dziwić , że coraz więcej leśnych zwierząt spotykamy , przecież to im zabiera się dom, coraz więcej lasów jest wycinane, ja spotykam liska codziennie rano gdy idę do pracy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię