Spółdzielnia montuje kolejne płotki w centrum miasta. Mieszkanka: czujemy się jak szczury w labiryncie

4

PIASECZNO – Jesteśmy otoczeni płotami i płotkami – mówi pani Anna, mieszkanka alei Róż. – To grodzenie bloków i skwerów przez Spółdzielnię Mieszkaniową „Jedność” jest absurdalne. Wyznaczyli nam korytarze do spacerowania, kompletnie tego nie rozumiem


Mieszkanka twierdzi, że wygradzanie przestrzeni w centrum miasta trwa już od jakiegoś czasu, jednak teraz przybrało na sile.
Mało tego, spółdzielnia która wpadła na ten pomysł, nie zatrzymuje się – uważa nasza czytelniczka. – Nie wiem czemu ma to służyć, niedługo w ogóle nie będzie można przejść między blokami czy wyjść z psem na spacer.
Stanisław Zawadzki, prezes spółdzielni, stoi na stanowisku że płotki są potrzebne.
Chodzi o to, żeby psy nie biegały po trawnikach i ich nie brudziły – wyjaśnia. – Ludzie zresztą wcale nie są lepsi. Chodzą jak im pasuje i zadeptują trawę. Często wjeżdżają też na skwery samochodami. A tak są płotki i już nikt nic nie zniszczy. Zresztą wszystko robimy po wcześniejszej konsultacji z mieszkańcami bloków. W tej chwili grodzimy okolice ul. Kusocińskiego i będziemy sukcesywnie posuwać się dalej.
Prezes przekonuje, że większość mieszkańców popiera działania spółdzielni. Twierdzi, że dzięki płotkom panuje nie tylko porządek, ale jest też bezpieczniej i spokojniej.
Skończyło się picie piwa na trawnikach i pukanie nocą do okien mieszkających na parterze starszych ludzi – mówi. – Płotki doskonale się sprawdzają. A jak ktoś chce otwartych podwórek, niech przeprowadzi się na wieś.

TW

4 KOMENTARZE

  1. Wielki raban o to, że nie będzie można wypuszczać swoich pupilków żeby się wybiegały i obsrały wszystko co możliwe…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię