PIASECZNO Warszawscy krótkofalowcy zaangażowali się w promocję piaseczyńskiej wąskotorówki. Nowa, okolicznościowa stacja jeszcze przez trzy tygodnie będzie łączyć się z całym światem


Dariusz Florowski z zarządu Warszawskiego Klubu Łączności SP5KAB przyznaje, że wszystko zaczęło się od niewinnej wycieczki ciuchcią. Przejazd z Piaseczna do Tarczyna licząca 119 lat wąskotorówką tak spodobał się krótkofalowcom, że wpadli na pomysł utworzenia okolicznościowej stacji 3Z5PKW (ostatnie trzy litery to skrót od Piaseczyńska Kolej Wąskotorowa). To wymagało m.in. pozwolenia od Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

– Uruchamiamy takie stacje, aby uchronić relikty przeszłości przed zapomnieniem. Warto, żeby o piaseczyńskiej kolejce dowiedziało się jak najwięcej osób – mówi Dariusz Florowski.

Opiekunowie kolejki z Piaseczyńsko-Grójeckiego Towarzystwa Kolei Wąskotorowej tylko przyklasnęli tej propozycji. – Jesteśmy otwarci na wszystkich, którzy chcą z nami współpracować. A krótkofalowcy są dodatkowo takimi samymi pasjonatami jak my – mówi Jerzy Walasek, prezes stowarzyszenia.

W niedzielę 20 sierpnia łącznościowcy zainstalowali w jednym z wagonów (salonce) radiostację, nad innym (towarowym) rozpięli antenę. W trakcie podróży do Tarczyna udało się nawiązać kontakt z krótkofalowcami z Ukrainy, Rosji, Niemiec, Włoch i Francji. – Pogoda trochę nam nie sprzyjała, było pochmurno – przyznaje Dariusz Florowski. Obecnie stacja jeszcze przez trzy tygodnie będzie pracowała w siedzibie warszawskiego klubu przy ul. Mokotowskiej w Warszawie. Krótkofalowcy opowiadają przez nią czym jest kolejka.

– Łącznościowcy polują na takie okazyjne stacje. Później otrzymują od nas tzw. karty QSL wielkości pocztówki, potwierdzające, że nawiązaliśmy kontakt. Takie karty wędrują do krajów całego świata – tłumaczy Mariusz Chrzanowski, prezes klubu SP5KAB. Z osobami prowadzącymi nasłuch przy Mokotowskiej można łączyć się głosowo lub za pomocą alfabetu Morse’a.

Rodzina krótkofalowców liczy na świecie kilka milionów osób, w Polsce jest ich około 60 tys. – Kiedy żyjemy w czasach względnego spokoju, jesteśmy niezauważalni. Stajemy się potrzebni, kiedy dzieje się coś złego – opowiada Dariusz Florowski. Kiedy nadeszła powódź w 1997 roku, na południu naszego kraju przestały działać normalne środki łączności. Dzięki pomocy krótkofalowców udało się w pierwszej fazie koordynować akcję pomocy. Warszawski klub działa pod auspicjami Ligi Obrony Kraju, współpracującej z Ministerstwem Obrony Narodowej.

Ale klub łącznościowcy z SP5KAB nie poprzestają na łowieniu stacji rozsianych po świecie i zdobywaniu kart QSL. Promują ciekawe miejsca, jak właśnie piaseczyńska wąskotorówka. Wcześniej przywrócili pamięć o przedwojennej stacji transatlantyckiej Babice, która powstała przez II wojną światową i została wysadzona przez Niemców w 1945 roku. Tą okazyjną stację usłyszało kilka tysięcy krótkofalowców ze 130 krajów. Po tej akcji klubu, pozostałości po przedwojennym obiekcie konserwator wpisał do rejestru zabytków.

Dzięki klubowiczom świat dowiedział się także o byłym tajnym laboratorium wojskowym – obiekcie Alfa – działającym w warszawskim bunkrze (odtajnionym dopiero w 2010 roku).

Łącznościowcy obiecują powrót do Piaseczna – w przyszłym roku, gdy Towarzystwo będzie obchodziło 120-lecie kolejki.

Na zdjęciu: Krótkofalowcy przyjechali w czwartek, aby podziękować przedstawicielom Piaseczyńsko-Grójeckiego Towarzystwa Kolei Wąskotorowej za życzliwość i współpracę

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię