Nasi strażacy wyruszyli do Sośna usuwać skutki nawałnic

POWIAT W piątek strażacy z OSP Baniocha zawieźli dary dla gminy Sośno w województwie kujawsko-pomorskim, która w sierpniu ucierpiała na skutek nawałnicy. Wcześniej pomoc mieszkańcom miejscowości nieśli także druhowie z OSP Nowa Wola i OSP Jazgarzew


Druhowie z OSP Baniocha zawieźli w piątek do gminy Sośno ponad 2 tony darów

W piątek wieczorem w kierunku gminy Sośno w powiecie sępoleńskim wyruszyły z Baniochy dwa dostawcze samochody, wiozące około 2 ton darów dla osób, które ucierpiały na skutek nawałnic. W samochodach siedziało dziewięciu druhów z OSP Baniocha.

Wieziemy materiały budowlane, plandeki, chemię gospodarczą, środki czystości, narzędzia – mówi druh Michał Marchewka. – Tych rzeczy ludzie, którzy ucierpieli na skutek kataklizmu, potrzebują najbardziej. Jest to nasz pierwszy taki wyjazd.

Jednak strażacy z Baniochy nie ograniczyli się tylko do dostarczenia darów. W gminie Sośno spędzili cały weekend, pomagając usuwać skutki nawałnicy. Prowadzili głównie prace rozbiórkowe uszkodzonych budynków. Roboty – jak sami mówią – było co niemiara.
Jako pierwsi mieszkańcom dotkniętego klęską żywiołową obszaru nieśli pomoc strażacy z OSP Nowa Wola.
– Wyjechaliśmy 20 sierpnia do miejscowości Rytel w powiecie chojnickiem – opowiada druh Jarosław Zwierz z OSP Nowa Wola. – Udaliśmy się tam charytatywnie prywatnym samochodem w sile czterech druhów z pilarkami, własnym paliwem jak i innym sprzętem potrzebnym do działań związanych z usuwaniem skutków burz.
Kilka dni później szeroko zakrojoną kilkudniową akcję pomocy przeprowadzili strażacy z OSP Jazgarzew.

Pod koniec sierpnia zorganizowaliśmy własną akcję zbiórki najpotrzebniejszych rzeczy, w tym żywności i chemii gospodarczej – mówi druh Przemysław Kiljańczyk. – W akcję włączyła się także gmina Piaseczno, przekazując m.in. pilarkę, plandeki, narzędzia, czy gwoździe. Strażacy z OSP Jazgarzew byli w kujawsko-pomorskim dwa razy, najpierw na cztery dni pojechali tam strażacką scanią, a potem – tydzień później – prywatnym samochodem.

Ogrom zniszczeń jest wprost niewyobrażalny – mówi Michał Marchewka. – Przy drogach leży mnóstwo połamanych drzew. Wyglądają tak, jakby ktoś przejechał po nich walcem. Wszyscy tam są bardzo wdzięczni za okazywaną im pomoc. To było bardzo budujące.

Strażacy z Baniochy nie wykluczają, że jeszcze raz wybiorą się na zniszczone tereny. Na razie jednak mają sporo pracy w powiecie piaseczyńskim. W związku z ulewami, zaraz po powrocie musieli pomagać usuwać skutki podtopień.

Tomasz Wojciuk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię