Uczennice wsparły kobiety chore na raka

PIASECZNO W Zespole Szkół w Zalesiu Górnym uczennice włączyły się w akcję fundacji Rak ‘n’ Roll, pozyskującej włosy do produkcji naturalnych peruk przeznaczonych dla kobiet po chemioterapii


– Gdy sama ścinałam włosy zastanawiałam się co z nimi zrobić – mówi Karolina Koprowska, uczennica gimnazjum i inicjatorka akcji. – Wtedy natrafiłam na fundację Rak ‘n’ Roll, która zbiera włosy na naturalne peruki dla kobiet chorych na raka. Wpadłam na pomysł by w działania fundacji włączyć szkołę, pani dyrektor się zgodziła i w ubiegłym roku przeprowadziliśmy pierwszą edycję akcji. Wówczas wzięło w niej udział 12 dziewcząt.
– Karolina jest naszą klientką – mówi Aneta Słomka z fryzjersko-kosmetycznego studia Atena – Gdy zaproponowała udział w akcji, nie zawahałam się by pomóc. Lubię włączać się w tego typu inicjatywy. Pomagamy też starszym osobom, strzygliśmy również dzieci ze szkoły w Łbiskach.

 

Dyrektor ZSP w Zalesiu Górnym Marta Blauth, Magda Kukiełka, Marysia Kwiatkowska, Karolina Koprowska (inicjatorka akcji), Jagoda Wichowska

– Nie boisz się, że będziesz żałować? – zapytaliśmy 9-letnią Jadzię, która jako jedna z pierwszych zasiadła do obcięcia włosów.
– Trochę… – uśmiecha się dziewczynka. – Ale chyba raczej nie! – dodaje pewniej.
– Włosy zapuszczam od trzech lat – mówi 10-letnia Roksana. – Raz miałam krótsze, gdy bawiłam się we fryzjera i sobie krzywo podcięłam. Tata wtedy zabrał mnie do fryzjera, które je skrócił i podrównał.
– A ja długie włosy noszę od zawsze – dodaje 9,5 -letnia Magda.
– Włosy muszą być upięte w warkocz i dopiero później odcięte – poinstruowała Karolina. – Minimalna długość jaką można przekazać fundacji to 25 cm.
Fryzjerki przystąpiły do pracy, a uśmiech z twarzy dziewczynek nie znikał. Ich włosy zostały wyczesane, upięte w kilka warkoczyków, a następnie ścięte.
Czynny udział w akcji postanowiła wziąć także jedna z nauczycielek – Hanna Sierant, która przed odejściem na emeryturą pełniła funkcję dyrektora Szkoły Podstawowej w Zalesiu Górnym.
– Zawsze nosiłam krótkie włosy, ale dwa lata temu specjalnie postanowiłam je zapuścić by ściąć i wesprzeć działania fundacji – mówi nauczycielka.
Gdy fryzjerki zakończyły pracę na stoliczku spoczął pokaźny stosik warkoczyków. Żadna z dziewczynek nie żałowała swojej decyzji. Wsparcie szlachetnej akcji było warte kilku lat zapuszczania włosów, a po zmianie fryzury żadna z dziewczynek nie straciła swojego dziewczęcego uroku.

Adam Braciszewski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię