W drodze po kolejny wośpowy rekord [FILM]

PIASECZNO Jest spora szansa by przebić ubiegłoroczny rekord piaseczyńskiego sztabu WOŚP. Obecnie brakuje do tego około tysiąca złotych, ale do końca miesiąca trwać będą jeszcze licytacje na szczytny cel

Każdego roku Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy stawia sobie jakiś cel przewodni. Tym razem, podczas 26. finału, grano na rzecz wyrównania szans w leczeniu noworodków. Chodzi przede wszystkim o doposażenie w odpowiedni sprzęt ośrodków o najniższej referencyjności – dla podstawowych oddziałów neonatologicznych. Najwięcej zakażeń dziecięcych ma bowiem miejsce w karetkach przewozowych, a uniknięcie transportu pozwoliłoby znacząco zmniejszyć takie ryzyko.

W Piasecznie, jak zresztą co roku, postanowiono sprowadzić gwiazdę. Tym razem wybór padł na Sylwię Grzeszczak – piosenkarkę będącą aktualnie na topie, której przeboje (takie jak choćby „Małe rzeczy”, „Księżniczka” czy „Tamta dziewczyna”) grane są z dużą regularnością przez rozgłośnie radiowe w całym kraju. Wybór organizatorów okazał się być prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Pomimo mroźnej pogody na parkingu przy ulicy Sierakowskiego, gdzie ustawiono scenę, pojawiło się kilka tysięcy mieszkańców.
Sylwia Grzeszczak, choć nie była tego dnia w najlepszej dyspozycji zdrowotnej, dała z siebie wszystko i nie zawiodła licznie zebranej publiczności. Od pierwszych sekund złapała błyskawiczny kontakt z ludźmi, którzy razem z nią śpiewali kolejne piosenki. Muzyka w konwencji pop-rockowej wyróżniała się przede wszystkim ze względu na niespotykane walory głosowe artystki, która nie tylko śpiewała i grała na pianinie, ale również popisywała się licznymi, ozdobnymi wokalizami. Niestety, ze względu na stan zdrowia i pogodę, Sylwia Grzeszczak nie wyszła po koncercie – jak rok temu Margaret – do swoich fanów, nie rozdawała autografów i nie pozowała do wspólnych zdjęć. Chyba nikt z obecnych nie mógł być jednak zawiedziony poziomem jej występu.
Gdy gwiazda wieczoru udała się już do garderoby, na scenie pojawiła się Katarzyna Biernadska-Hernik z Centrum Kultury w Piasecznie, która przybliżyła nieco faktów związanych z tegorocznym finałem.
– My, jako Centrum Kultury, co roku zastanawiamy się co robić – Sylwestra czy duży koncert WOŚP w środku zimy – powiedziała Katarzyna Biernadska-Hernik. – Zapraszamy do nas największe gwiazdy i ten koncert ma, poza zabawą, także swój głębszy sens. Pomagamy słabszym, czyli tym, na rzecz których zbiera Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.

Wolontariuszom, których tym razem – z uwagi na ferie – było nieco mniej niż ostatnio podziękowali również za zaangażowanie wiceburmistrzowie Daniel Putkiewicz i Hanna Kułakowska-Michalak. Warto również podkreślić, że najmłodszy z kwestujących miał ledwie 14 miesięcy, a na rzecz akcji Jurka Owsiaka działały nawet… okoliczne zwierzęta domowe.
Zwieńczeniem 26. finału był efektowny pokaz fajerwerków ufundowany przez Biuro Promocji i Informacji Gminy Piaseczno. W trakcie trwania imprezy i po jej zakończeniu w sztabie przy ulicy Kościuszki cały czas liczone były z kolei napływające z kolejnych puszek pieniądze.
– Czy pracowało się nam ciężko? – mówi Beata Zawadzka, od dziesięciu lat pracująca co roku w sztabie piaseczyńskiego WOŚP’u. – Wcale nie, bo mamy już spore doświadczenie i podstawą jest u nas w sztabie dobra atmosfera. Fakt pobijania kolejnych rekordów dodatkowo mobilizuje do pracy i mam nadzieję, że w tym roku padnie kolejny.

Grzegorz Tylec

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię