PIŁKA NOŻNA, A KLASA, LAURA CHYLICE – SPARTA II JAZGARZEW 4:3 W sobotnim spotkaniu zespołów żywotnie zainteresowanych awansem do ligi okręgowej zawarta była chyba cała esencja futbolu. Z jednej strony kibice obejrzeli piękne gole, nieoczekiwane zwroty akcji, ale nie obeszło się również bez kontrowersji, niebezpiecznych kontuzji i czerwonej kartki. W tym meczu było po prostu wszystko!


Wspaniała wiosenna pogoda przyciągnęła w sobotnie popołudnie wielu kibiców, z których spora grupa oglądała spotkanie – jak to już tradycyjnie bywa w Chylicach – sprzed stadionu. Sytuacja w czubie tabeli trzeciej grupy warszawskiej A klasy jest bardzo ciekawa. O dwa miejsca premiowane awansem walczy obecnie kilka zespołów z powiatu piaseczyńskiego. Największe szanse mają, póki co, drugie zespoły Sparty i Konstancina, ale różnice punktowe są na tyle nieduże, że jedna czy dwie kolejki mogą zupełnie zmienić układ sił.

Połówka na remis

Już od pierwszych minut gry widoczne było duże zaangażowanie z obydwu stron, a poziom gry wyraźnie przewyższał tego dnia umiejętności typowe dla A klasy. Laura (tym razem bez Roberta Podolińskiego w składzie) i Sparta bynajmniej nie kalkulowały, a kolejne akcje przenosiły się co chwila spod jednej pod drugą bramkę. Trzeba podkreślić, że w zespole gości wystąpiło kilku zawodników dobrze znanych z boisk czwartoligowych. Jednym z nich był Paweł Wysocki, który już w 8. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Bartłomieja Orłowskiego, zrobił różnicę w polu karnym. Po uderzeniu piłki głową przez rosłego obrońcę zrobiło się 0:1.
Sparta nie cieszyła się jednak długo z objęcia prowadzenia. Zaledwie trzy minuty później Basem Gareba (pomocnik rodem z Libii) był – zdaniem sędziego – faulowany i sędzia wskazał na jedenasty metr, choć w tej sytuacji były spore wątpliwości (nie tylko wśród zawodników gości) czy rzut karny faktycznie się należał. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się być Jacek Wąsik. W 18. minucie znów groźnie zaatakowali przyjezdni, ale grający trener pierwszego zespołu Sparty Marek Gołębiewski uderzył minimalnie ponad poprzeczką. W 30. minucie nieprzemyślanym wślizgiem w polu karnym zaatakował rywala Marcin Hakowski, a arbiter nie miał wątpliwości, że tym razem to Sparta powinna dostać karnego, którego – bez najmniejszych problemów – wykorzystał Wysocki.
Także i tym razem goście długo nie prowadzili. Dwie minuty później pięknym uderzeniem z woleja popisał się bowiem Mateusz Tkaczyk i zrobiło się 2:2. Następnie tuż obok słupka uderzył Wąsik, a na boisku z każdą minutą robiło się… coraz bardziej nerwowo. W 43. minucie boisko musiał opuścić Marek Gołębiewski, który otrzymał bezpośrednią czerwoną kartkę za ostry faul w środku pola, a tuż przed przerwą sytuacji sam na sam nie wykorzystał jeszcze Michał Kaczor.

CZYTAJ TAKŻE:  Orzeł i Laura na czele stawki

Tkaczyk bohaterem Chylic

Emocjami z pierwszej połowy można by spokojnie obdzielić kilka innych ligowych spotkań, ale w drugiej części gry również działo się sporo. Z początku po zmianie stron lepiej prezentowali się piłkarze z Jazgarzewa, którzy zdawali się zupełnie nie przejmować tym, że grają w dziesiątkę. Kilka razy zakotłowało się nieco w polu karnym gospodarzy, ale kolejnego pięknego gola zdobyła jednak Laura. Rozgrywający dobre zawody Wąsik uderzył idealnie z rzutu wolnego obok muru i wyprowadził swoją ekipę na prowadzenie. W 62. minucie błysnął z kolei boiskowy weteran Łukasz Kania, po którego akcji sędzia – słusznie zresztą – zastosował przywilej korzyści po faulu na nim, a sytuację sam na sam wykończył przytomnie Kuba Talar.
Przez kolejne minuty nie brakowało okazji do zmiany wyniku – oba zespoły nie były zadowolone z punktu i każdy chciał sięgnąć po pełną pulę. Pod koniec regulaminowego czasu gry doszło do nieprzyjemnej sytuacji. Na murawę nieszczęśliwie upadł zawodnik Laury Tomasz Jagiełło, który na kilka chwil stracił przytomność i został na noszach zniesiony z boiska.
Chwilę po tym jak Jagiełło opuścił plac, do szału radości doprowadził piłkarzy i kibiców z Chylic Tkaczyk. Z dośrodkowania wyszedł mu bowiem fantastyczny strzał, który kompletnie zaskoczył nie tylko bramkarza gości, ale chyba wszystkich obecnych na stadionie. Piłka w okienku bramki i niesamowity gol na wagę trzech, niezwykle cennych punktów, dla Laury! Po chwili sędzia zakończył to niecodzienne widowisko, które było z pewnością znakomitą wizytówką A klasy i pokazało, że piłka – na każdym poziomie rozgrywkowym – może być piękna.

CZYTAJ TAKŻE:  Wraca czwarta liga! Mecz już w najbliższą sobotę

Grzegorz Tylec

Karol Matulka, trener Sparty II Jazgarzew

Dzisiaj można było dostać zawału. Nie mam pretensji do przeciwników, bo każdy chciał wygrać, ale sędziowie ewidentnie wypaczyli wynik meczu. Pierwszego karnego nie ma, czerwonej kartki, według mnie, też nie ma, ale na to nie mamy wpływu. Może sędziowie się przestraszyli, może ktoś z widłami stał za siatką? Tego nie wiem. Sprawiedliwie mówiąc to powinien być remis, nie powinniśmy dać sobie strzelić bramki nas 4:3. To był taki gol, że tydzień czasu by tam stał ich zawodnik i drugi raz by tak nie trafił. My mieliśmy sytuacje, oni mieli swoje sytuacje – takie mecze się zdarzają. Gratuluję przeciwnikom, że wygrali. Do swoich chłopaków nie mogę mieć pretensji.

 

Mateusz Tkaczyk, zawodnik Laury Chylice

Przy pierwszej bramce chciałem uderzyć po długim rogu i idealnie naszła mi piłka. Myślałem wprawdzie, że bramkarz ją złapie, bo miał ją już na ręce, ale na szczęście przeszła. Przy drugim golu trochę pomogło mi szczęście. Przyznaję, że było to bardziej dośrodkowanie niż strzał, ale piłka lepiej siąść nie mogła. W trzech meczach na wiosnę mamy komplet punktów, a naszym celem jest tylko i wyłącznie awans. Mam nadzieję, że w kolejnym meczu w Żabieńcu zdobędziemy kolejne trzy punkty.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię