Żabieniec zaprasza po pyszne karpie

11

PIASECZNO Rybacki Zakład Doświadczalny w Żabieńcu jak co roku sprzedaje przed Wigilią wyhodowane na miejscu, świeże karpie. Od poniedziałku ryby będzie można kupować na płuczce przy stawach oraz w punkcie przy ul. Głównej


Ryby przeznaczone do sprzedaży mają około 1,5 kilograma.
– Oczywiście nie prowadzimy apteki, więc trafiają się karpie zarówno większe, jak i mniejsze – mówi dr inż. Mirosław Cieśla, dyrektor zakładu. – Zapewniam, że każdy znajdzie coś dla siebie.
Dyrektor Cieśla przekonuje, że ten rok był dobry na karpia, a wielkość produkcji była podobna jak w roku ubiegłym. Ryby są na bieżąco odławiane, płukane i sprzedawane. Karpia można kupić żywego lub – aby się nie męczył – poprosić o jego ogłuszenie. Od 16 grudnia punkty sprzedaży będą czynne codziennie w godz. 8-18. W tym roku kilogram ryby kosztuje 14 zł.

TW

11 KOMENTARZE

  1. Wreszcie można gdzieś kupić tradycyjnego żywego karpia. Niech dziecko wie, że karp to ryba, a nie filet w markecie. Niech wie, że mleko daje krowa a nie karton z lodówki.

    • Odwieczny temat: los świątecznego karpia podobnie jak temat aborcji sprowadzić mozna do prostego porównania: jeden woli blondynki-drugi… chłopców.Ela jest zainfekowana przez patologię bicia piany/tematów zastępczych aby cicho było o tym co naprawdę istotne?

  2. No tak, to przecież boli tą biedną rybkę. Masz rację, przepraszam za swe zaściankowe i głupio konserwatywne oraz moherowe i katotalibskie podejście. Przepraszam za to, że wolę żywą rybkę z POLSKIEGO stawu niż martwego fileta z supermarketu niewiadomego pochodzenia.

    O rybki trzeba dbać zawsze i wszędzie! Nawet jeśli są tacy, którzy twierdzą, że “embrion” czy “zlepek komórek” bólu nie odczuwa…..

    …na koniec taki “staw” jak nie sprzeda żywej rybki to przyjmie ją do siebie i będzie żyła dale a market filetem użyźni kompostownie.

    • “to dopiero Polska Ludowa wylansowała karpia jako główne danie kolacji wigilijnej. Po II wojnie światowej świeża ryba była luksusem, często nieosiągalnym. Rodzima flota rybacka była w ruinie, a istniejące przed wojną stawy hodowlane albo ucierpiały w trakcie działań zbrojnych, albo – wskutek „przesunięcia” granic – zmieniły przynależność państwową.W związku z tym komunistyczny minister przemysłu i handlu Hilary Minc, chcąc dać Polakom możliwość uzupełnienia diet o mięso ryb, wpadł na błyskotliwy pomysł – uruchomienia masowej hodowli karpi. Rzucił hasło: „karp na każdym wigilijnym polskim stole”, po czym zaczął tworzyć Państwowe Gospodarstwa Rybackie.
      Miało być tanio i szybko. Tak zrodziła się legenda karpia, wraz z którą na polecenie władz rozpoczęto zarybianie stawów na wielką skalę. Stamtąd świeżutki trafiał do domów Polaków. W związku z Wigilią oczywiście.”autor Waldemar Kowalski

      • opowieści te są znane pokoleniu które żyło w PRL i jestem pewien że obatel jadł te karpie a ja wolę prosto z wody
        Wszystkie ryby w sprzedaży to dokończyły żywota by trafić na stół.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię