Zaniedbania doprowadziły do kradzieży 5 mln zł

2

KONSTANCIN-JEZIORNA Na światło dzienne wychodzi coraz więcej faktów związanych z kradzieżą gminnych pieniędzy. 5 mln zł miało trafić na bezpieczną lokatę w banku Credit Agricole. Tymczasem środki powędrowały na konto wskazane przez oszusta


Na początku sierpnia, podczas nadzwyczajnej sesji rady miejskiej, burmistrz Kazimierz Jańczuk przybliżył radnym i mieszkańcom szczegóły wyprowadzenia 5 mln zł z założonej 29 marca – jak się teraz okazuje – fałszywej lokaty. Poinformował, że o kradzieży pieniędzy dowiedział się 6 maja przez telefon od policjanta z komendy wojewódzkiej w Łodzi.
– Tego samego dnia poinformowałem o sprawie organy ścigania – mówił Kazimierz Jańczuk. Burmistrz zapewniał, że od razu poprosił o wyjaśnienia kilku pracowników urzędu, w tym skarbnika Dariusza Lipca.
Wystosowałem też pismo do banku, w którym zostały ulokowane nasze środki. Te pieniądze nie zostały skradzione z Banku Spółdzielczego w Piasecznie, który nas obsługuje. Powierzyłem zewnętrznej kancelarii prawnej odzyskanie naszych 5 mln zł. Ta procedura została rozpoczęta, czekamy na jej efekty – mówił burmistrz. Radni pytali burmistrza o bank, w którym zostały ulokowane pieniądze, ale jego nazwa wówczas nie padła.
– To był bank, który ma oddziały w wielu miastach Polski, podlega wszelkim regulacjom prawnym i nad którego finansami czuwa Komisja Nadzoru Finansowego – zapewniał Kazimierz Jańczuk.

Wyszedł przelew, mimo że nikt nie podpisał umowy

Kilka dni później burmistrz wystosował do radnych wniosek o odwołanie z funkcji skarbnika gminy Dariusza Lipca. We wniosku Kazimierz Jańczuk zamieścił obszerne uzasadnienie. Jest w nim mowa o tym, że to właśnie skarbnik 29 marca zlecił swojej zastępczyni przelanie na wskazany rachunek bankowy kwoty 5 mln zł. Co ciekawe, pieniądze zostały przelane mimo że bank w którym miała zostać założona lokata, nie miał zawartej z gminą stosownej umowy. Burmistrz twierdzi, że zatwierdzając dyspozycję przelewu nie miał takiej wiedzy. Po wykonaniu przelewu kontakt z rzekomym pracownikiem banku Credit Agricole Adamem Nowaczkiewiczem (nazwisko okazało się fałszywe), lobbującym za założeniem lokaty, się urwał. Kazimierz Jańczuk stoi na stanowisku, że skarbnik nie dochował należytej staranności w zakresie weryfikacji, czy ma do czynienia z faktycznym przedstawicielem banku. Dlatego zawnioskował do radnych, aby podjęli uchwałę o jego odwołaniu co jest równoznaczne z wypowiedzeniem Dariuszowi Lipcowi umowy o pracę z zachowaniem 3-miesięcznego okresu wypowiedzenia.
Po kilku dniach odbyło się posiedzenie komisji rewizyjnej, na które zaproszono Dariusza Lipca w celu złożenia przez niego wyjaśnień. Skarbnik przyznał, że oszust kontaktował się z nim od miesięcy. 18 marca Adam Nowaczkiewicz, podający się za pracownika banku Credit Agricole, złożył propozycję założenia lokaty. Była ona najkorzystniejsza na rynku. 29 marca Nowaczkiewicz przesłał skarbnikowi mailem skan umowy na zawarcie lokaty z numerem konta, na które miały trafić gminne środki. Na skanie nie było podpisów pracowników banku. Dariusz Lipiec przesłał umowę do urzędu (pracował wówczas zdalnie), po czym zlecił swojej zastępczyni i pracowniczce wydziału finansowego przygotowanie przelewu. Dyspozycja trafiła też na biurko burmistrza, który ją podpisał.

CZYTAJ TAKŻE:  Gdzie dziś kontrole prędkości?

Burmistrz czuje się szkalowany

W poniedziałek komisja rewizyjna spotkała się ponownie. Tym razem zaproszono na „przesłuchanie” burmistrza Kazimierza Jańczuka. Burmistrz kolejny raz dziwił się, że skarbnik nie zadzwonił do centrali banku tylko zawierzył oszustowi podającemu się za jego przedstawiciela, mimo że był świadomy braku podpisów na umowie (powinny widnieć tam podpisy dwóch pracowników banku i dwóch gminy) oraz że pracowniczka wydziału finansowego przygotowała dokumenty do przelewu również nie zaprzątając sobie tym faktem głowy.
– Ja sam nie jestem w stanie sprawdzać wszystkich umów, od tego mam pracowników – tłumaczył burmistrz kolejny raz przyznając, że zatwierdził wykonanie przelewu na 5 mln zł.
Z wyjaśnień burmistrza wynika, że rachunek na który zostały przelane gminne środki nie był rachunkiem technicznym gminy. Został prawdopodobnie założony przez oszusta w banku Credit Agricole. Przy okazji wyszło na jaw, że na skanie umowy widniał nieco inny numer telefonu niż ten bankowy, a oszust posługiwał się mailem o nieco innym adresie niż ten przypisany pracownikom Credit Agricole. Burmistrz Jańczuk podkreślił, że obsługujący gminę bank spółdzielczy powinien sprawdzić na jakie konto wysyła pieniądze, a Credit Agricole zwrócić uwagę, że ktoś chce wypłacić z konta pieniądze zdeponowane przez gminę.
Pod koniec posiedzenia komisji Kazimierz Jańczuk podkreślił, że wbrew pojawiającym się opiniom nie ukradł żadnych pieniędzy, a jego cały majątek stanowi niewielkie mieszkanie, garaż i używany samochód. Ubodło go też, że 20 sierpnia Krzysztof Bajkowski złożył projekt uchwały w sprawie obniżenia burmistrzowi pensji. Nad projektem tym rada pochyli się podczas najbliższej sesji 8 września. Wtedy też radni zdecydują, czy odwołać z pełnionej funkcji Dariusza Lipca.

CZYTAJ TAKŻE:  Po rozbiórce straci dach nad głową

TW

2 KOMENTARZE

  1. Jak zwykle nie ma winnego. A kasa się rozpłynęła. Ktoś już pewnie leży na Bahamach i śmieje się z naiwności naszych włodarzy. Skarbnik powinien wylecieć a przede wszystkim oddać to co lekko ręką przelał oszustowi. Chyba że sam maczał w tym swoje grube paluchy.

  2. Że burmistrz nie ukradł to pewne,ale są to zaniedbania w zarządzaniu i skutki ręcznego sterowania gminą i radnymi, przez ostatnie lata, to też pewne.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię