Zaparkował na miejscu dla niepełnosprawnych. Wyzwali go od łachudrów!

9

PIASECZNO – Niedawno mój niepełnosprawny mąż, który zaparkował auto na miejscu dla niepełnosprawnych przed jednym ze sklepów, został zbluzgany przez dwóch mężczyzn idących chodnikiem – opowiada pani Magda. – Gdy zapytał o co chodzi dowiedział się, że… wcale nie wygląda na osobę niepełnosprawną


Do zdarzenia doszło w centrum Piaseczna.
– Gdy mój mąż wysiadł z samochodu i zrobił kilka kroków w kierunku sklepu został wyzwany od łachudrów – opowiada nasza czytelniczka. Okazuje się, że taka sytuacja zdarzyła się nie pierwszy raz. Mężczyzna cierpi na stwardnienie rozsiane. Wskutek osłabienia mięśni, niedowładu i drżenia kończyn oraz zaburzeń czucia ma problemy z chodzeniem.
– Często porusza się tak, jakby był pijany, co może wprowadzać wielu ludzi w błąd – mówi pani Magda. – Apeluję więc do innych, aby nie wyciągali pochopnych wniosków. Na miejscach dla niepełnosprawnych przeważnie parkują uprawnione do tego osoby. Gdy nie jesteśmy pewni, czy użytkownik takiego miejsca rzeczywiście ma orzeczenie o niepełnosprawności, najlepiej jest po prostu go o to zapytać.

TW

CZYTAJ TAKŻE:  Parkowanie przy Kusocińskiego. Ten spór trwa już prawie rok

9 KOMENTARZE

  1. “… został zbluzgany przez dwóch mężczyzn idących chodnikiem”
    ========================================
    Meżczyźni wykazali się obywatelską postawą, bo ciągle piętnuje się (i słusznie!) tych, którzy bez wyraźnego dowodu własnej niepełnosprawności porkują na “kopertach”.
    Zgodnie z polityką Państwa, raalizowaną przez ZUS, żeby zasłużyć na status niepełnosprawnego, to trzeba mieć co najmniej urwaną głowę. Ta wiedza przenika do świadomości publicznej, więc jest oczywiste, że każdy rzekomo niepełnosprawny, posiadający głowę, ręce i nogi traktowany jest z najwyższą podejrzliwością.
    Mniemam, że ten “niepełnosprawny mąż” głowę, nogi i ręce posiadał?
    Powinien więc się cieszyć, że nie załapał się na tzw. wp….ol…

    • Kwestia dobrego adwokata. Mogło by się okazać, że to nie pijaństwo, lecz pomroczność jasna a badanie alkomatem jest nieważne bo policjanci nie okazali homologacji urządzenia.

  2. Z tego co widzę 1 na 10 samochodów na miejscach dla niepełnosprawnych ma plakietkę za szybą. Policja takich rzeczy wyjątkowo mocno NIE WIDZI. Dobrze, że przynajmniej społeczeństwo w dużej mierze nagannie ocenia wykroczenia parkingowe.

    Z drugiej strony pracowałem z dziewczyną, która samochód miała zarejestrowany na matkę inwalidkę mieszkającą pod Ostrołęką i dzięki temu płaciła mniejsze ubezpieczenie, miała plakietkę i parkowała na “kopertach”. Jej zdaniem to zwykła zaradność a nie od razu nieuczciwość.

  3. Mam kartę parkingową. Na odwrocie jest zdjęcie. Wystarczy wyjąć, pokazać i sprawa zalatwiona. Mam ciężko uszkodzony nerw strzałkowy wspólny i nie czuję nogi poniżej kolana. Jak ktoś spojrzy to facet prawie 190cm , 48 lat czyli w mega dobrej formie. A prawda taka, ze ostatnio spadłem ze schodów i mało się nie zabiłem. Trochę więcej empatii

  4. Hmmm.. “Mężczyzna cierpi na stwardnienie rozsiane. Wskutek osłabienia mięśni, niedowładu i drżenia kończyn oraz zaburzeń czucia ma problemy z chodzeniem.” – a, więc w jaki sposób on prowadzi pojazd ? przecież to jest stwarzanie zagrożenia zdrowia i życia w ruchu lądowym jeśli jest w takim stanie jak opisany.

    • no właśnie ktoś taki powinien mieć odebrane uprawnienia do kierowania pojazdów mechanicznych. a najważniejsze, gdyby miał plakietkę to nikt by mu słowa nie powiedział. może ten koleś jest niepełnosprawny ale umysłowo.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię