Zmarł Tomasz Dudek, w sercach i pamięci pozostanie na zawsze

0

PIASECZNO Zaledwie 35-letni Tomasz Dudek, piłkarz, trener, pracownik biblioteki przegrał walkę z Covid-19 pozostawiając po sobie wielką pustkę w życiu wielu ludzi

Tomasz Dudek, który urodził się 1 kwietnia 1985 roku w Warszawie, znany był przede wszystkim jako piłkarz, który zetknął się z futbolem na wysokim krajowym poziomie. Swoją karierę rozpoczął w KS Piaseczno, gdzie od samego początku występował jako środkowy obrońca, choć zdarzało się, że grywał również na lewej stronie defensywy. Na boisku wyróżniał się warunkami fizycznymi (190 cm wzrostu), skutecznością przy stałych fragmentach gry i boiskową inteligencją.

Graliśmy razem w Piasecznie kilka lat, jak zaczynałem przygodę w seniorach – mówi Patryk Kościanek, piłkarz Orła Baniocha. – Później, przy kolejnych powrotach, „Dudi” zawsze był blisko klubu, więc podtrzymywaliśmy kontakt. Jaki był? Przede wszystkim zawsze wesoły i uśmiechnięty, trzymał szatnie. Jako zawodnik wyróżniał się wielkim charakterem i zaangażowaniem – nigdy nie odpuszczał i zawsze walczył do końca. Po informacji o tym że potrzebuje krwi, reakcja moja i innych kolegów była natychmiastowa. To też pokazuje, że wszyscy pamiętamy go bardzo pozytywnie.

Piłkarska droga od Piaseczna do Chylic

Z Piaseczna Tomasz Dudek przeniósł się od razu bardzo wysoko, bo… do grającej w Ekstraklasie Polonii Warszawa, po tym jak został wypatrzony podczas sparingu „Czarnych koszul” z czwartoligowym wówczas Piasecznem. Niestety, nie było mu dane zagrać ani minuty w najwyższej klasie rozgrywkowej. Walcząca o utrzymanie Polonia stawiała wtedy na doświadczonych zawodników, ale i tak nie udało jej się uratować przed degradacją. Więcej szans dostał od trenera Jerzego Engela juniora w pierwszej lidze, ale potem w klubie pojawił się trener Waldemar Fornalik (były selekcjoner reprezentacji Polski), który… miał swoją wizję kwestii kadrowych.

Zakomunikował, że u niego zawodnicy z Warszawy nie będą grali – wspominał Tomasz Dudek w rozmowie z Robertem Iwankiem dla bloga Kspiaseczno.jogger.pl w 2014 roku. – Tak po prostu. Niby warszawski klub, ale trener ze Śląska i w szatni też był Śląsk.

Jeszcze przed przejściem do Polonii „Dudi” był bliski gry w Wiśle Kraków.

– Z Wisłą rozmowy były (…) zaawansowane, bo nie tylko byłem tam na kilku treningach, ale zagrałem również w sparingu, oglądałem mieszkanie, w którym klub miał mnie zakwaterować, doszliśmy do porozumienia w sprawach mojego kontraktu, a w domu miałem już nawet gotową umowę, która tylko czekała na podpis – zdradził Tomasz Dudek. – No ale człowiek wtedy był młody, głupi, zakochany i został w Piasecznie… Teraz trochę żałuję, bo kto wie, jak to wszystko by się potoczyło, no ale nie ma się co zastanawiać. Dawne czasy, nie pamiętam już tego (śmiech).

Następnie zaliczył dobry okres w trzecioligowym Górniku Łęczna, choć zbiegł się on również z problemami zdrowotnymi – kontuzją i zdiagnozowaniem cukrzycy. Od tej pory – jak sam mówił – grał w zasadzie na własną odpowiedzialność. W późniejszych sezonach, z sukcesami, reprezentował barwy Świtu Nowy Dwór Mazowiecki, KS (a później KP) Piaseczno, Polonii Warszawa, Sparty Jazgarzew, a na zakończenie gry w piłce seniorce – Laury Chylice.

Zawsze był uśmiechnięty

Tomasz Dudek realizował się również jako trener – przede wszystkim znany był ze swojej pracy, na różnych poziomach rozgrywkowych, w KS Gosirki Piaseczno.

Co do samej specyfiki pracy z kobietami, to wiadomo, że różnica jest ogromna – wspominał w rozmowie z Robertem Iwankiem. – Wiadomo, co mają kobiety, a czego nie mają mężczyźni. Są w miesiącu takie dni, że dziewczyny są nie do rozmowy, nie do treningu, po prostu masakra. Ale przeważnie jest bardzo fajnie, bo mamy naprawdę zgraną paczkę, świetnie się nam współpracuje i to jest najważniejsze.

Same piłkarki również wspominają go jak najlepiej.

Trener Tomek był wspaniałym człowiekiem, który zawsze był uśmiechnięty – podkreśla Marysia Herman, zawodniczka KS Gosirki Piaseczno. – Na treningach panowała super atmosfera, zawsze potrafił zażartować z którejś z nas, a wtedy cała drużyna zaczynała się śmiać. Jako zawodniczka zawsze wiedziałam i czułam, że był zaangażowany w to co robi na 100 proc. Na meczach zawsze stał przed linią, dawał uwagi, dopingował, pomagał nam jak tylko mógł – po prostu był z nami na boisku. On nas kochał jako drużynę, a my Go jako trenera. Trenerze, dziękuję. Dziękuję za każdy uśmiech, za każdy trening, za każdy mecz, za każdy turniej, za Twoje zaangażowanie. Będziesz w nas, w Twoich Gosirkach, na zawsze w naszych serach, ale też na każdym kolejnym meczu.

Warto podkreślić, że „Dudi” angażował się również w rozwój sportowy dzieci, prowadząc dla maluchów w wieku od trzech do sześciu lat zajęcia ogólnorozwojowe.

W ostatnich latach Tomasz Dudek pracował też w Bibliotece Publicznej w Piasecznie, gdzie w Centrum Edukacyjno-Multimedialnym zajmował się kwestiami technicznymi.

Tomek w codziennej pracy odmawiał słodyczy – wspomina go Sylwia Chojnacka-Tuzimek, wicedyrektor biblioteki. Wszyscy wiedzieliśmy, że ma cukrzycę i o poziom cukru trzeba było dbać, ale swoim urokiem osobistym zapewniał nam tyle słodkiej pracy, że „cukru” nigdy nie brakowało… Zawsze z uśmiechem i niespożytą energią wykonywał swoje obowiązki. Umiał rozśmieszać „na dzień dobry”, jego komplementy w drzwiach zapamiętam na zawsze. „Wszystko będzie na czas, pani dyrektor” – słyszałam codziennie. Tak było, bo Tomek nigdy mnie nie zawiódł, w pracy był na 100 proc., zawsze uśmiechnięty i pogodny. Taki… niezastąpiony.

Pogrzeb Tomasza Dudka odbędzie się w najbliższą środę o godzinie 12 w Kościele św. Anny w Piasecznie. Następnie spocznie on na cmentarzu komunalnym przy ul. Julianowskiej.

Za pomoc w realizacji artykułu dziękujemy Robertowi Iwankowi.

Grzegorz Tylec

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź komentarz !
Podaj swoje Imię