Marcel ma 13 lat. Jeszcze niedawno prowadził zwyczajne życie nastolatka. Dziś znajduje się w bardzo ciężkim stanie po tragicznym wypadku, w wyniku którego został porażony prądem wysokiego napięcia.
Poparzenia obejmują około 50 procent powierzchni jego ciała, w tym również drogi oddechowe. Do najpoważniejszych obrażeń należą rozległe uszkodzenia pleców, lewej ręki, lewej pachy, okolic twarzy oraz prawej strony głowy.
Szczególnie ciężki uraz dotyczy głowy, gdzie doszło do głębokiego ubytku skóry, mięśni i fragmentów kości czaszki. Jak podkreślają rodzice, największym szczęściem w tej tragedii jest fakt, że uszkodzenia nie objęły mózgu.
Lekarze wskazują, że stan chłopca wymaga wieloetapowego leczenia. Jednym z najpoważniejszych obrażeń jest rozległe oparzenie IV stopnia w okolicy brzucha, które najprawdopodobniej stanowi miejsce wyjścia prądu z organizmu. Głębokie uszkodzenia tkanek występują również w obrębie lewej pachy oraz głowy.
Przed Marcelkiem znajdują się kolejne operacje i zabiegi mające na celu odbudowę uszkodzonych tkanek oraz pokrycie miejsc pozbawionych skóry. Niezbędna będzie również intensywna rehabilitacja i leczenie blizn.
Chłopiec został przewieziony do jednego z najlepiej przygotowanych w Polsce ośrodków zajmujących się leczeniem ciężkich oparzeń. Placówka dysponuje specjalistycznym sprzętem oraz zespołem lekarzy mających doświadczenie w prowadzeniu najbardziej skomplikowanych przypadków.
Dodatkową szansą dla pacjenta jest współpraca ośrodka z Uniwersytetem Jagiellońskim w zakresie hodowli tkanek ze skóry pobranej od chłopca. Technologia ta może pomóc w szybszym pokryciu rozległych obszarów ciała pozbawionych skóry.
Choć leczenie ratujące życie odbywa się w ramach publicznej opieki zdrowotnej, rodzina mierzy się z ogromnymi kosztami pośrednimi. Szpital znajduje się około 300 kilometrów od miejsca zamieszkania.
Rodzice chcą stale przebywać przy synu, wspierać go podczas leczenia oraz uczestniczyć w podejmowaniu decyzji medycznych. Jednocześnie muszą zapewnić opiekę młodszemu dziecku, które pozostało w domu.
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że konieczność częstych wyjazdów i pobytu przy szpitalu znacząco ogranicza możliwość wykonywania pracy zawodowej.
Rodzina przyznaje, że początkowo nie myślała o organizowaniu zbiórki. W pierwszych dniach po wypadku najważniejsza była walka o życie dziecka. Decyzja o uruchomieniu akcji pomocowej zapadła po rozmowach z lekarzami, którzy zwrócili uwagę na skalę przyszłych potrzeb.
Zebrane środki mają zostać przeznaczone między innymi na pobyt rodziców w pobliżu szpitala, dojazdy, rehabilitację, psychoterapię, leczenie blizn, zakup środków medycznych, odzieży uciskowej oraz specjalistyczne konsultacje.
Jak podkreślają rodzice, trudno dziś oszacować całkowite koszty terapii. Wiadomo jednak, że proces leczenia ciężkich oparzeń często trwa wiele miesięcy, a niekiedy nawet kilka lat.
Rodzina nie ukrywa, że prośba o wsparcie jest dla niej niezwykle trudna. Jednocześnie podkreśla, że każda wpłata, udostępnienie informacji o zbiórce czy słowo otuchy mają ogromne znaczenie.
Najważniejszym celem pozostaje dziś walka o zdrowie i przyszłość 13-letniego Marcela, który każdego dnia toczy najtrudniejszą walkę swojego życia.
2 1
Bardzo współczuję, ale głupota nie zna granic🙈
0 1
Czyja głupota? Bo jeśli uważa
Pan/Pani że głupota tego chłopca to ja współuczuje ale Pani/Panu. Skąd wiadomo co się wydarzyło? Może miał zaburzenia psychiczne, może presja rówieśników. Nie znamy okoliczności. Nie oceniajmy.
3 1
Dziwne, że nikt nie napisał co się właściwie stało....
0 0
Wszedł w Żabińcu na słup średniego napięcia (15 tyś wolt). Spadł z 10 metrów.
Tak dla popisówy. 10 V 2026
1 0
Głupota nie zna granic
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu piasecznonews.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz