Jeden z oburzonych zachowaniem radnych mieszkańców zapowiedział, że nazajutrz należąca do prywatnych właścicieli ul. Muchomora zostanie zagrodzona. - Nie będziecie już u nas śmiecić i psów wyprowadzać - zagroził mężczyzna. I tak się stało: jeszcze przed weekendem majowym na Muchomora - która jest popularnym szlakiem rowerowym do ogrodu botanicznego - stanęły betonowe bariery. Co jest powodem tak dużej desperacji mieszkańców?Wieszczą budowę "drugiego Józefosławia"
Rada miejska miała na sesji rozpatrzyć nieuwzględnione przez burmistrza uwagi do miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (mpzp) do trzech etapów północno-zachodniej części miasta (wszystkie łącznie obejmują około 220 hektarów położonych na Kierszku, Klarysewie, Jeziornie i Skolimowie). Jednak na wniosek radnego Włodzimierza Wojdaka dwie najistotniejsze uchwały zostały zdjęte. Radni uznali, że trzeba jeszcze dokładniej wsłuchać się w głosy mieszkańców, którzy są przeciwni planowi w obecnym kształcie. Krytycy wskazują, władze miasta dążą do stworzenia "drugiego Józefosławia". Nie chcą, by dano zielone światło do budowy kolejnych osiedli dla około 10 tys. nowych mieszkańców (mimo że ma to być zabudowa jednorodzinna). Narzekają na zaplanowany układ drogowy, który spowoduje całkowite zakorkowanie już obciążonej ruchem ul. Borowej, a następnie dojazdu do Warszawy. W końcu nie akceptują w planie braku publicznych terenów zielonych. Jak ustaliliśmy, głównymi przeciwnikami uchwalenia mpzp są obecni mieszkańcy ul. Sadowej i Borowej oraz sąsiednich w Klarysewie. To oni klaskali na sesji.
Podczas sesji zarówno przewodniczący rady Andrzej Cieślawski jaki i burmistrz Kazimierz Jańczuk apelowali do rajców o nieodsuwanie decyzji w sprawie planu podzielonego na cztery etapy (mpzp dla największego obszaru obejmującego 160 ha jest obecnie ponownie wykładany).- Radnym nie wolno uchylać się od odpowiedzialności i zajmowania stanowiska wobec planu, skoro przeszedł on całą procedurę - podkreślał Andrzej Cieślawski. Zaznaczał, że jeśli radni przegłosują zdjęcie uchwał z porządku obrad, to i tak wrócą one za miesiąc, bo rada musi uchwalić lub odrzucić plan. Namawiał, żeby radni nie poddawali się wpływowi grup nacisku (w tym przypadku przeciwników mzpz).
Burmistrz tłumaczył z kolei, że plany trzeba przyjąć, aby uniknąć chaosu w zagospodarowaniu miasta. Straszył, że w przypadku braku mzpz będzie musiał wydać warunki zabudowy dla deweloperów, którzy są zainteresowani intensywną zabudową kolejnych terenów w Konstancinie. Argumentował, że w mieście i gminie w najbliższych latach nie dojdzie do radykalnego rozwiązania problemów komunikacyjnych, dlatego nie ma powodu do zwłoki w uchwalaniu planów. - Nie malujmy wizji, że dojdzie do tragedii demograficznej w gminie po wejściu tego planu w życie - przekonywał.Ostatecznie za zdjęciem uchwał planistycznych opowiedziało się 11 radnych, 7 było przeciwny, jeden się wstrzymał. - Nie zamierzam wycofać spod obrad rady tych dwóch planów - zastrzegł burmistrz. A to oznacza, że pod koniec mają radni znów będą musieli zająć stanowisko w sprawie tych samych uchwał.Radni narzekali, że przyszło im podejmować bardzo trudne decyzje, bo są naciskani przez różne grupy interesów. - Trzeba mieć dystans do tych, co tak głośno krzyczą - poradził szef rady.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu piasecznonews.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz