W 2025 roku Przyjaciele Jeziorki zebrali w sumie 17 ton odpadów w ciągu 32 akcji grupowych i kilkunastu samodzielnych.
- To więcej o pięć ton niż w 2024 roku - mówi Rafał Wyżgowski, organizator akcji i jednocześnie właściciel wypożyczalni kajakimazowsze.pl. - Przy niskich stanach wód, śmieci nie rozpływały się bowiem po rzece, a dodatkowo mogliśmy posprzątać dno rzeki Jeziorki na odcinku piaseczyńsko-konstancińskim. Dzięki suszy wyczyściliśmy też niedostępne wcześniej tereny zalewowe.
Przyjaciele Jeziorki zyskali w ubiegłym roku kilku nowych, stałych wolontariuszy z Piaseczna. Obecnie jest ich od ośmiu do 14 na każdej akcji, a w ostatnim spływie grudniowym wzięło udział pięć kajakarek i siedmiu kajakarzy.
- Parytet u nas lepszy niż mają go w Sejmie - śmieje się pan Rafał. - Mimo to, sprzątanie rzeki zabiera nam około 3500 roboczogodzin rocznie. To praca w trudnych warunkach, co kosztuje również zdrowie. Dlatego chcemy wpływać na ograniczanie pojawiania się śmieci w dolinie rzeki Jeziorki.
Dzięki współpracy inicjatora i współorganizatora akcji Wiesława Sarugi z radnym z Grójca zamontowano kratę na śmieci na rzece Molnicy, przez co jest teraz mniej odpadów na Krasce i górnym odcinku Jeziorki.
- Będziemy w tym roku rozmawiać z władzami Piaseczna by podobne rozwiązanie zastosować na Perełce poniżej rozbudowywanego Parku w Piasecznie – zapowiadają Przyjaciele Jeziorki.

Wolontariusze podkreślają przy tym, że już sam rejon jazu w Chylice Pólko to obszar niekończących się wyzwań. W czerwcu, dzięki zaangażowaniu strażaków z OSP Chynów, OSP Piaseczno i PSP Piaseczno, udało się tam naprawić najgorszą wyrwę w jazie na Jeziorce.
- We wcześniejszych latach robiliśmy to sami – wspomina Rafał Wyżgowski. - Teraz tylko użyczyliśmy sprzętu i części łat do naprawy. Obecnie w jazie nadal jest dziura tymczasowo załatana sklejką i boję się, że po zimie czeka nas kolejna awaria.
Ostatnia z nich doprowadziła do spadku wody w Młynce (płynącej wzdłuż osiedla Oakland Park przy Starochylickiej) oraz śmierci młodych łabędzi w Konstancinie, bo szybki nurt zepchnął je w dół konstancińskiego jazu dzień po awarii.
- Przy jazie widać też, że jest tam mnóstwo śmiecących ludzi – nie kryje irytacji piaseczyński kajakarz. - Pomimo, że policja regularnie nakłada mandaty za wyrzucanie śmieci z samochodu w tym miejscu, plaga trwa. A przecież można wszystko zawieźć do PSZOK... Nie trzeba śmiecić w naturze.
Są jednak i powody do optymizmu. Wolontariusze przyznają, że pływa im się najlepiej w górnych i środkowych odcinkach Jeziorki. Ilości śmieci w tych miejscach spadają.
- Zawdzięczamy to doskonałej współpracy z Gminą Prażmów – mówi Rafał Wyżgowski. - Wyzwaniem będzie utrzymanie porządku w gminach Piaseczno i Konstancin-Jeziorna. Presja na rzekę rośnie, dlatego też główny wysiłek w pierwszych miesiącach 2026 roku skupimy na odcinku piaseczyńsko-konstancińskim. Obie gminy na szczęście szybko zbierają odpady, które zostawiamy tu nawet w dziesięciu lokalizacjach.
Niestety, coraz więcej widocznych jest działań niszczących brzegi rzeki – w tym podwyższania terenu i zasypywania naturalnej doliny rzeki Jeziorki. Miejscowi kajakarze szacują, że odcinek między Piasecznem a Konstancinem jest w 70 proc. długości sztucznie zmieniony ręką człowieka. Wokół Chylic jest to już w zasadzie „rynna”, a nie dolina rzeki. Z tego powodu wyzwaniem jest utrzymanie tego odcinka w stanie służącym nie tylko ludziom, ale i naturze.
- Sam jestem miłośnikiem drzew w rzece, ale Jeziorka, przy rosnącym stopniu zadrzewienia, może stać się niedrożna nie tylko dla kajakarzy, ale i śmieci – nie kryje obaw Rafał Wyżgowski. - Dodatkowo, jeśli znów przyjdą duże wody, możemy mieć do czynienia z zagrożeniem powodziowym spowodowanym nagromadzeniem się drzew w rzece. Takie sytuacje zdarzały się tu, według mojej wiedzy, w latach 90-tych. Silny nurt blokuje o siebie kolejne pnie aż tworzy się zator i woda rozlewa się po zamieszkałych terenach. To scenariusz, w kierunku którego zmierzamy...Przyjaciele Jeziorki mówią również o tym, że w grudniu widać było jak śmieci ze skarp zwalają się wprost do rzeki. Tworzą się w ten sposób zatory śmieciowe mające kilka metrów długości, szerokość całej rzeki i głębokość pół metra.
- Jeśli zostawimy je do jesieni, to powiększą się czterokrotnie – ostrzega piaseczyński kajakarz. - To straszna mieszanka odpadów filtrująca wodę, która potem dopływa do parku Zdrojowego w Konstancinie i dalej – do Wisły i Warszawy, skąd ludzie biorą wodę pitną.
Mieszkańcy Konstancina są świadomi zagrożeń, a wokół rzeki, w odpowiedzi na coraz większą ingerencję człowieka w brzegi Jeziorki, powstają inicjatywy społeczne. Niedługo prawdopodobnie zostanie przeprowadzona kolejna inwentaryzacja rur wystających z brzegów do rzeki, którą przeprowadzi grupa miłośników przyrody Konstancina. Mowa tu o pionowych blachach, podwyższaniu ziemi i narzutach gruzu na łącznie 900 metrach brzegów rzeki, które pojawiły się - tylko w ciągu ostatniego roku - na odcinku między Chylicami a Konstancinem (łącznie 14 km brzegów).Obecnie kajakarze czekają też aż, po niespełna dwóch latach, powróci woda do największego dopływu Jeziorki – rzeki Zielonej płynącej z Gminy Chynów (jako Kanał Czarna) przez Czachówek, Ławki, Krępę (gdzie oficjalna „Zielona” dopływa z Prażmowa), Zalesie Górne do Piaseczna.
- Na tych odcinkach współpracujemy z sołtysami oraz Lasami Chojnowskimi w zakresie odbioru śmieci – wyjaśniają Przyjaciele Jeziorki. - Roztopienie się obecnej pokrywy śnieżnej powinno zasilić w wodę ten odcinek, na który od razu ruszymy i oczywiście posprzątamy.
Oprócz standardowych odpadów kajakarze od czas do czasu trafiają również na oryginalne „znaleziska”.
- Najbardziej cieszy nas, że w marcu usunęliśmy z rzeki przy Głoskowie rdzewiejącą i cieknącą 40-litrową beczkę z ropą – wspomina Rafał Wyżgowski. - Gdyby to się rozpłynęło po rzece, byłby problem.
Oprócz tego w Gminie Prażmów, przed miejscowością Łoś, dziki skopały na jesieni ponad dwa kilometry brzegów rzeki. W efekcie, zamiast uschniętych traw, widać tam było czarną ziemię, jakby przejechał tam spychacz.
- Dziki buchtują w poszukiwaniu pożywienia, a wykopują przy tym duże ilości śmieci, które w grudniu udało nam się posprzątać – podsumowuje Rafał Wyżgowski. - To był wspaniały, ale i zaskakujący przykład współpracy człowieka z przyrodą.
Teraz Przyjaciele Jeziorki czekają na marcową emisję programu TVP Sanatorium Miłości, kręconego w Konstancinie, gdzie ciekawa przygoda kajakowa została nagrana na ich kajaku.
Grzegorz Tylec
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu piasecznonews.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz